Sprostowanie artykułu opublikowanego na blogu

Czy blog internetowy może być traktowany jako prasa w rozumieniu prawa prasowego? Czy możliwe jest sprostowanie informacji opublikowanej na blogu? A przy okazji: czy można skutecznie wytoczyć powództwo o zamieszczenie sprostowania prasowego jeśli redaktor uzupełnił artykuł o przedstawienie stanowiska zainteresowanego — ale nie nazwał tego „sprostowaniem”? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 22 lipca 2020 r., V ACa 169/20).

Orzeczenie dotyczyło powództwa o opublikowania sprostowania artykułów opublikowanych na popularnym blogu internetowym „Subiektywnie o finansach”. Zaczęło się od tego, że na blogu opublikowano tekst, w którym pojawiły się następujące sformułowania (cytuję za źródłem, nie za uzasadnieniem wyroku):

Dziwnym zbiegiem okoliczności w ostatnim czasie nastąpiła zmiana art. 95 Prawa bankowego, która może nieco ułatwić życie PKO BP. Otóż na mocy nowelizacji z 17 stycznia 2019 r., która weszła w życie 7 marca br., do zmiany wpisu hipoteki nie jest już wymagana zgoda właściciela nieruchomości. Wystarczy, że tak umówi się wierzyciel z kimś, kto dopiero chciałby być wierzycielem.
Kredytobiorca-dłużnik jest w tym wszystkim traktowany jak worek kartofli, nie będzie miał żadnego wpływu na to kto jest po drugiej strony umowy. Niektórzy prawnicy mówią, że to się kłóci z konstytucją. Chociaż z drugiej strony dłużnik to dłużnik, więc ma spłacać raty na określonych zasadach, a nie marudzić, że mu się ta albo tamta zmiana wierzyciela nie podoba.
Tak czy owak prawo się zmieniło na lepsze (dla banków). Na forach frankowiczów aż huczy od spekulacji, że to spisek banków, króre zamierzają masowo sprzedawać frankowe długi firmom windykacyjnym, ale z kolei wśród klientów ex-Nordei panuje przekonanie, że zmiana przepisu to „robota” prezesa PKO BP Zbigniewa Jagiełło, który zorientował się, że krucho u niego z zabezpieczeniem kredytów walutowych i poprosił o pomoc przyjaciela z dawnej opozycji antykomunistycznej, premiera Mateusza Morawieckiego, by pomógł mu wybrnąć z sytuacji.
A może tu nie ma żadnego spisku, tylko zbieg okoliczności, a nowy przepis powstał jedynie po to, by wierzyciele nie mogli szantażować wierzyciela, który chciałby scedować na kogoś innego swoją wierzytelność?

Zdaniem banku PKO BP jak i jego prezesa informacja była nieprawdziwa, zatem działający w ich imieniu adwokat wysłał do redaktora naczelnego (zanonimizowanego w uzasadnieniu pod inicjałami M.S.) dwa sprostowania (pod pierwszym podpisał się za prezesa, pod drugim podpisali się członkowie zarządu):

SPROSTOWANIE
Oświadczam, że w artykule: „(…)” (…)”, opublikowanym w dniu 22 maja 2019 roku przez redaktora M. S., zawarte zostały nieprawdziwe informacje na temat mojego, jako Prezesa Zarządu (…) Banku (…) S.A., udziału w procesie zmiany art. 95 Prawa bankowego oraz na temat przyczyn wprowadzenia tej regulacji. Nie inspirowałem nowelizacji art. 95 Prawa bankowego poprzez zmianę ust. 5 i dodanie ust. 6 i nie uczestniczyłem w procesie tworzenia i uchwalania tego przepisu.
Z. J.
„SPROSTOWANIE
(…) Bank (…) SA oświadcza, że w artykule: „(…)”, opublikowanym w dniu 22 maja 2019 roku przez redaktora M. S., zawarte zostały nieprawdziwe informacje na temat udziału (…) Banku (…) w procesie zmiany art. 95 Prawa bankowego oraz na temat przyczyn wprowadzenia tej regulacji. Tymczasem: (…) Bank (…) S.A., ani jego Prezes, nie inspirowali zmiany art. 95 Prawa bankowego poprzez zmianę treści ust. 5 i dodanie ust. 6 oraz nie uczestniczyli w procesie tworzenia i uchwalania tego przepisu. Ponadto, zgodnie z treścią ust. 4 i 5 art. 95 Prawa bankowego oraz dotychczasową praktyką i orzecznictwem, zgoda dłużnika nie była potrzebna do przelewu wierzytelności oraz prawa akcesoryjnego jakim jest hipoteka (także w przypadku hipoteki na rzecz banku). Zmiana treści ust. 5 i dodanie ust. 6 nie wprowadza nowej zasady w powyższym zakresie, a jedynie usuwa wątpliwości, nadając przepisowi brzmienie zgodne z praktyką i orzecznictwem,
Zarząd Spółki (…) Bank (…) S.A.”

Po ich otrzymaniu tekst został uzupełniony o akapit częściowo prezentujący treść sprostowań („PKO BP i prezes Jagiełło: „to bzdury!””). W ocenie zainteresowanych nie oznaczało to realizacji obowiązków wynikających z prawa prasowego, zatem do sądu trafił pozew (pewnego rodzaju ciekawostką może być fakt, że żądanie obejmowało także „zagrożenie” nakazaniem zapłaty na rzecz każdego z powodów po 1 tys. złotych za każdy jeden dzień zwłoki w opublikowaniu sprostowania).

Zdaniem redaktora naczelnego powództwo było o tyle bezzasadne, że blog „Subiektywnie o finansach” nie może być traktowany jako prasa, zatem publikowane teksty nie stanowią materiałów prasowych, zatem sprostowanie informacji opublikowanej na blogu jest niedopuszczalne. Co więcej przesłane sprostowania nie są rzeczowe i nie odnoszą się do faktów, albowiem stanowią rozbudowane opinie, a podpisane zostały przez osobę nieupoważnioną, zwłaszcza, że pełnomocnictwo ma datę późniejszą niż dzień wysłania sprostowań.

art. 7 ust. 2 pkt 1 ustawy prawo prasowe
W rozumieniu ustawy:
1) prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą, a w szczególności: dzienniki i czasopisma, serwisy agencyjne, stałe przekazy teleksowe, biuletyny, programy radiowe i telewizyjne oraz kroniki filmowe; prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania, w tym także rozgłośnie oraz tele- i radiowęzły zakładowe, upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania; prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską,

Sąd nie podzielił wszystkich argumentów pozwanego: definicja prasy ma charakter otwarty („wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania (…) upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą (…) innej techniki rozpowszechniania”). Nie ma zatem przeszkód, by jako prasę traktować ukazujący się w formie elektronicznej przekaz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym, etc., jeśli ma charakter periodyczny, jest publikowany pod oznaczonym tytułem, nazwą, adresem czy linkiem na stworzonej specjalnie w tym celu stronie internetowej i możliwe jest ustalenie daty publikacji poszczególnych materiałów na danej stronie internetowej („Czy ministerialny serwis internetowy — publikujący różne przemyślenia polityków — jest prasą?”). Periodyczność należy bowiem rozumieć nie jako wymóg utrzymania takich samych odstępów czasowych pomiędzy kolejnymi publikacjami, lecz jako stałość i cykliczność ich ukazywania się. Nie ma też znaczenia, że publikacje internetowe nie mają charakteru niezmiennego (mogą być w każdym momencie zmodyfikowane). Oznacza to, że prasą jest także blog internetowy, zaś publikacje na blogu są materiałem prasowym, który podlega przepisom o sprostowaniu prasowym. (Sąd zauważył, że wątpliwości nie ma sam pozwany, który „określa swoją rolę w tworzeniu owego bloga jako redaktora naczelnego, a pozostałych autorów jako dziennikarzy.)

Niezależnie od tego sąd I instancji nie uwzględnił żądań banku PKO BP i jego prezesa, a to dlatego, że:

  • wnioski zostały podpisane przez adwokata, który dysponował pełnomocnictwem do reprezentowania klientów w sprawach o naruszenie dóbr osobistych, natomiast treść dokumentów nie upoważniała pełnomocnika do wystosowania sprostowań;
  • nadesłane sprostowania nie były rzeczowe (art. 31a ust. 1 pr.pras.), rzeczowość polega na tym, że treść sprostowania musi odnosić się do przedstawionych w publikacji faktów, a przecież w artykule nie zostało powiedziane, iżby bank lub prezes inspirowali nowelizacją prawa bankowego — autor po prostu przedstawił dwa pojawiające się w internecie poglądy; powodowie mogliby zatem domagać się sprostowania poprzez zaprzeczenie faktowi, że takie głosy pojawiały się w obiegu (lub poprzez zaprzeczenie prawdziwości tych opinii), ale wówczas treść sprostowania nie może odnosić się do rzekomej wypowiedzi autora artykułu;
  • oznacza to, że sprostowania de facto stanowią rozbudowaną polemikę z informacjami, które nie zostały w tekście podane lub z opiniami autora — a przecież sprostowaniu nie podlegają wypowiedzi ocenne.

W apelacji od orzeczenia powodowie podkreślili, że sprostowanie za bank podpisali członkowie zarządu, więc nie można mówić o wadliwym umocowaniu pełnomocnika, zaś treść pełnomocnictw mówiła także o działaniu „przed wszyst­kimi podmiotami lub organami, w tym prasą”, co obejmuje także żądanie sprostowania; skoro pozwany zmodyfikował tekst, to miał świadomość, że wpłynęły doń sprostowania, zaś skonkretyzowane zastrzeżenia powinny być załatwiane w ramach tzw. „trybu naprawczego” (art. 33 ust. 3 pr.pras.), zaś liczone z kalkulatorem w ręku sprostowanie nie może być traktowane jako nadmiernie rozbudowana i nierzeczowa polemika.

Sąd odwoławczy podzielił część spośród zarzutów:

  • nie można podzielić stanowiska, że wysłane sprostowania były bezskuteczne — w orzecznictwie przyjmuje się, że dokument pełnomocnictwa i jego wydanie nie mają charakteru konstytutywnego, ponieważ taki charakter przypisać należy wyłącznie udzieleniu pełnomocnictwa (wyrok SN z 13 września 2011 r., I UK 78/11), zatem w świetle faktów nie ma wątpliwości, że prezes i bank PKO BP prawidłowo udzielili pełnomocnictwa adwokatowi;
  • bezzasadny był także zarzut braku rzeczowości sprostowania wysłanego przez prezesa banku — nie chodzi bowiem o to, by stwierdzenie była wprost zawarte w tekście, podlegają bowiem sprostowaniu także informacje wynikające z wypowiedzi w sposób dorozumiany czy pośredni, a także sugestie — skoro więc w blogu zasugerowano, że bankowcy inspirowali zmiany w prawie, a sugestia została włożona w usta internautów, to jest to wypowiedź podlegająca sprostowaniu;
  • nierzeczowa jest natomiast część sprostowania przesłanego przez bank, a ponieważ prawo prasowe zakazuje skracania i dokonywania zmian w treści sprostowania, to uwzględnienie powództwa wytoczonego przez bank jest niemożliwe.

Niezależnie od tego sąd stwierdził, że uwzględnienie powództw byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego: stanowisko banku PKO BP i jego prezesa zostało przedstawione w blogu natychmiast po otrzymaniu sprostowań, dzięki czemu czytelnicy mogli zapoznać się ich wersją. Oznacza to, że spełniona została funkcja sprostowania, którą jest umożliwienie przedstawienia subiektywnej (odmiennej od wynikającej z publikacji) wersji wydarzeń (audiatur et altera pars) — zatem sądowne domaganie się ponownego opublikowania przedstawionego już stanowiska stanowi nadużycie instytucji sprostowania prasowego (art. 5 kc).
W konsekwencji sąd nie uwzględnił odwołania, zatem powództwo zostało prawomocnie oddalone.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze