Czy lepiej późno niż wcale — a więc nawet spóźniona kwarantanna jest zasadna?

Czy kwarantanna powinna być nałożona w rozsądnym czasie po kontakcie z zakażonym koronawirusem? Czy jednak lepiej późno niż wcale, zatem Sanepid, nie mogąc się już trzymać kurczowo litery prawa, jest uprawniony do rozciągliwej wykładni przepisów — i wydania decyzji o obowiązku poddania się kwarantannie nawet długo po tym, jak izolacja by się już skończyła? (nieprawomocny wyrok WSA w Gliwicach z 27 listopada 2020 r., III SA/Gl 467/20).


kwarantanna

Kwarantanna nałożona wiele dni po kontakcie z zakażonym jest tym samym co przekonanie, że ziemia jest płaska lub należy zakładać czapeczkę ze sreberka jako remedium na promieniowanie elektromagnetyczne (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Orzeczenie dotyczyło skargi na decyzję Sanepidu, który w wydanej decyzji nakazał kobiecie poddać się obowiązkowej kwarantannie ze względu na styczność w pracy z osobą, która później okazała się chora na SARS-CoV-2.

art. 33 ust. 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi
Państwowy powiatowy inspektor sanitarny lub państwowy graniczny inspektor sanitarny może, w drodze decyzji, nałożyć na osobę zakażoną lub chorą na chorobę zakaźną albo osobę podejrzaną o zakażenie lub chorobę zakaźną, lub osobę, która miała styczność ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego, obowiązki określone w art. 5 ust. 1.

Skarżąca zwróciła uwagę, że kontakt z chorym miał miejsce przeszło 14 dni przed wydaniem decyzji, zaś kwarantanna powinna trwać 14 dni od dnia narażenia na zakażenie, zatem postępowanie podlegało umorzeniu jako bezprzedmiotowe — zaś spóźniona decyzja jest nieprawidłowa,

W ocenie organu zarzut był o tyle nietrafny, że „niestety upływ czasu spowodował, że rozstrzygnięcie należało dostosować do występujących okoliczności” — skoro więc Sanepid za późno dowiedział się o kontakcie z osobą zakażoną, to nie mógł wcześniej objąć kobiety kwarantanną. W dodatku przez cały późniejszy czas chodziła do pracy, testowi została poddana dopiero po pewnym czasie (z wynikiem negatywnym), zaś za obowiązkowym odosobnieniem przemawia w takim przypadku „wyjątkowo ważny interes społeczny” polegający na ochronie życia i zdrowia innych ludzi. W takim przypadku wyznaczenie daty rozpoczęcia kwarantanny na dzień kontaktu z chorym byłoby bezprzedmiotowe — „organ nie mógł dokonać literalnej wykładni przepisu, gdyż ona powodowałaby całkowite wypaczenie celu, dla którego powstał i jest stosowany” — więc wybrano jakąś datę późniejszą. Jeśli jednak skarżąca będzie się upierać, to niech pamięta, że podczas kwarantanny dostawała świadczenie chorobowe, które po wygranej będzie musiała oddawać jako nienależne.

art. 34 ust. 2 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (w brzmieniu od 1 kwietnia 2020 r.)
Osoby, które były narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego, a nie wykazują objawów chorobowych, podlegają obowiązkowej kwarantannie lub nadzorowi epidemiologicznemu, jeżeli tak postanowią organy inspekcji sanitarnej przez okres nie dłuższy niż 21 dni, licząc od dnia następującego po ostatnim dniu odpowiednio narażenia albo styczności.

Wojewódzki Sąd Administracyjny nie miał litości dla takiej wykładni: obowiązkowej izolacji epidemicznej mogą być poddane wyłącznie osoby zakażone, chore na chorobę zakaźną lub będące nosicielami (art. 33 ust. 1 w zw. z art. 5 ust. 1 lit. f) ustawy zakaźnej), a także na osoby narażone na taką chorobę lub mające styczność, nawet jeśli same nie wykazują objawów choroby (art. 34 ust. 2). W przypadku COVID-19 kwarantanna taka wynosiła (w tamtym okresie) 14 dni. Tymczasem skarżąca rzeczywiście miała kontakt z osobą chorującą na koronawirusa, o czym Sanepid dowiedział się od pracodawcy znacznie później i dopiero wówczas wydał sporną decyzję, nie biorąc jednak pod uwagę ani upływu czasu, ani tego, że w okresie tym nie wykazała objawów choroby, zaś wynik testu był negatywny — co stanowi naruszenie przepisów o postępowaniu dowodowym.
Mało tego: Sanepid jako podstawę nałożenia kwarantanny wskazał przepis rozporządzenia Ministra Zdrowia o ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego, jednakże trzeba mieć na uwadze, że rozporządzenie to zostało wydane w oparciu o art. 46 ust. 2 i 4 ustawy zakaźnej, które nie upoważniały ministra Szumowskiego do wprowadzenia obowiązkowej kwarantanny (przepis taki pojawił się dopiero w późniejszej nowelizacji, art. 46b pkt 5).

Niedopuszczalne jest wyznaczenie kwarantanny w „całkowicie dowolnie” ustalonym przez Sanepid terminie, dostosowanym do okoliczności sprawy — o czym sam organ wie. Takie działanie organu było „pozornym wykonywaniem obowiązków ustawowych” i było „bezcelowe” — kwarantanna nie może być nakładana w oderwaniu od bezspornych ustaleń i oparta wyłącznie na domniemaniach — a nałożenie bezprawnej kwarantanny stanowi niedopuszczalne ograniczenie konstytucyjnej swobody poruszania się jednostki. Skoro skarżąca nie miała objawów choroby, zaś od ostatniego kontaktu z osobą zakażoną minęło przeszło 14 dni, obowiązkiem Sanepidu było umorzyć postępowanie.
Z tego względu WSA uchylił decyzje Sanepid i umorzył postępowanie.

Zamiast komentarza: to się naprawdę w pale nie mieści, ale przecież już prawie rok mija odkąd władze (zwłaszcza jej segment wykonawczy) markują i pozorują rozsądek — a już uzasadnienie, że „lepiej późno niż wcale, bo wcześniej się nie dało” to jest skandal do sześcianu.
No i teraz już chyba największy przygłup zrozumie po co nam jednak są potrzebne wolne — niezawisłe i niezależne — sądy.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

7 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze