Abuzywność klauzuli walutowej nie zawsze pozwala na stwierdzenie nieważności umowy kredytowej

Wydany kilkanaście miesięcy temu wyrok TSUE w/s Dziubak vs. Raiffesen Bank miał przeciąć resztę wątpliwości jeśli chodzi o kredyty walutowe i pozostawić banki na lodzie — taki schemat podpowiadały zarówno media, jak i kancelarie specjalizujące się w pozwach o odfrankowywanie kredytów oraz o (nadal niesprecyzowanych w skutkach) unieważnianie całych umów. Zgodnie z taką wykładnią stwierdzenie nieważności kredytu walutowego jest możliwe po zakwestionowaniu mechanizmu przeliczenia kursu walut jako klauzuli niedozwolonej (wersja hard zakłada, że skoro walutą w Polsce jest złotówka, to kredyty mogą być udzielane wyłącznie w złotówkach). Omawiane dziś na tutejszych łamach (wydane tok po wyroku TSUE) orzeczenie idzie pod prąd tej koncepcji dla łatwowiernych (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 4 listopada 2020 r., V ACa 303/20).


stwierdzenie nieważności kredytu walutowego
Ujęcie czysto ilustracyjne (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

Sprawa dotyczyła roszczeń banku przeciwko klientowi, który w 2007 r. dostał kredyt w wysokości 1,2 mln CHF, ale po kilkunastu latach popadł w tarapaty finansowe i przestał regulować raty, co skończyło się wypowiedzeniem umowy przez bank i pozwem o zwrot niespłaconej kwoty kredytu. W odpowiedzi kredytobiorca zarzucił nieważność umowy kredytowej ze względu na abuzywność klauzuli walutowej, a także fakt, iż kredyt denominowany w walutach nie jest kredytem w walucie obcej, lecz kredytem złotowym.

Sąd I instancji stwierdził, że umowa kredytu powinna określać m.in. kwotę i walutę kredytu, a także cel kredytu, jednakże warunku tego nie spełnia kredyt mieszkaniowy wyrażony we frankach szwajcarskich — gdy zapłata na rzecz dewelopera następuje bezpośrednio przez bank, w złotówkach. Nie sposób bowiem ustalić ile właściwie pieniędzy otrzymał kredytobiorca, zwłaszcza, że kredyt został przeliczony z CHF na PLN według kursu ustalanego przez bank — przeliczenie waluty nie stanowiło elementu umowy, zaś wykonanie zobowiązania banku ograniczało się w postawieniu kwoty kredytu do dyspozycji. Słowem: ile pieniędzy należało przelać na rachunek dewelopera, wiedział tylko i wyłącznie bank, co oznacza zastrzeżenie sobie prawa do swobodnego kształtowania świadczenia, co jest sprzeczne z naturą umowy kredytowej oraz z art. 69 ust. 1-2 pr.bank., a przez to prowadzi do nieważności całej umowy — i oddalenia powództwa banku (jest to pogląd podobny do prezentowanego w orzeczeniu, które omówiłem w tekście „Czy kredyty walutowe sprzed 2011 r. są nieważne?”).

Odmiennie rzecz ocenił sąd odwoławczy: istotą kredytu denominowanego jest wyrażenie kwoty kredytu w walucie obcej. W umowie wyraźnie postanowiono, że bank udziela kredytu w kwocie 1,2 mln CHF i wypłaca go w złotówkach, a pożyczający spłaca kredyt w złotówkach — zaś wskazanie innej waluty zobowiązania (kredytu) i innej waluty wykonania tego zobowiązania (wypłaty) jest zgodne z zasadą swobody umów. Na przeszkodzie takiemu rozwiązaniu nie mogła stać zasada walutowości, albowiem na obrót dewizowy między polskim konsumentem i polskim przedsiębiorcą zezwalało ówczesne brzmienie prawa walutowego. Nie jest sprzeczne z prawem także postanowienie umowne zakładające złotówkową spłatę kredytu walutowego (ba, jest to dopuszczalne nawet z mocy samego prawa, art. 358 par. 1 kc). Jako gołosłowne uznano przy tym ustalenie, iż wolą stron było postawienie do dyspozycji klienta kwoty kredytu w walucie obcej, a z pewnością nie wynika to z umowy, która wprost wskazywała na to, że kredyt będzie przeliczony na złotówki (nie ma przy tym znaczenia, że kredytobiorca chciał kupić nieruchomość w Polsce, a zapłata nastąpiła w złotych). Co więcej jako nietrafny uznano argument, że bank zastrzegł sobie możliwość jednostronnego ustalenia wysokości własnego zobowiązania — wszakże w umowie wyraźnie wskazano, że udziela się kredytu w wysokości 1,2 mln CHF (przy czym nie więcej niż równowartość 2,65 mln złotych), i to jest właśnie wysokość tego zobowiązania.

Stwierdzenie nieważności kredytu walutowego jest niedopuszczalne nawet po skutecznym zakwestionowanie jako klauzuli niedozwolonej sposobu ustalania kursu przeliczenia walut (art. 385(1) par. 2 kc). W orzecznictwie podkreśla się, iż po wyeliminowaniu postanowień antykonsumenckich umowa „powinna nadal obowiązywać” o ile pozwala na to prawo krajowe, zaś skutek w postaci nieważności może zajść tylko wówczas, gdy „eliminacja niedozwolonego postanowienia umownego prowadzi do takiej deformacji regulacji umownej, że na podstawie pozostałej jej treści nie da się odtworzyć treści praw i obowiązków stron” (konkluzja wynika także z wyroku TSUE z 3 października 2019 r., C‑260/18 — tu sąd podpowiedział, iż skutek w postaci nieważności kredytu zachodziłby wówczas, gdyby nie było możliwe ustalenie ile klient dostał od banku i ile ma mu zwrócić).
Skutkiem usunięcia klauzuli walutowej jest to, że bank nie mógł dowolnie i jednostronne wyznaczać kursu wymiany CHF-PLN, co nie zmienia faktu, że umowa wyraźnie wskazywała, że bank udziela kredytu w kwocie 1,2 mln franków, zaś zgodnie z treścią umowy kredytobiorca nie miał obowiązku spłaty w złotówkach (mógł regulować raty we frankach, co czynił — a więc stosowany przez bank spread nie przełożył się na wysokość rat).
Niezależnie od tego w sprawie nie można pominąć, iż finalnie bank przelał na wskazany przez kredytobiorcę rachunek 2,65 mln złotych — co oznacza, że znana jest kwota zarówno w walucie obcej, jak i polskiej.

Sumarycznie prowadzi to do konkluzji, że sąd I instancji pochopnie stwierdził, iż umowa kredytu była nieważna ze względu na brak jednoznacznego określenia jej essentialia negotii — tymczasem kwotę kredytu określono, i to w dwóch walutach, podano także wysokość i ilość, a także termin spłat rat. Zatem zamiast oddalać powództwo o zapłatę należało ustalić: którą z kwot należy uznać za kwotę kredytu, ile klient już spłacił i jaka bankowi przysługuje wierzytelność wobec kredytobiorcy.
W ocenie sądu apelacyjnego takie uchybienie stanowi brak rozpoznania istoty sprawy, czego skutkiem jest uchylenie wyroku i zwrot sprawy do ponownego rozpoznania.

Zamiast komentarza: nie sposób oprzeć się wrażeniu, że każdy „przełomowy” lub „precedensowy” wyrok wprowadza tym więcej zamieszania, im wyższa instancja go wydała. Jednak jeśli komuś marzy się wytoczenie powództwa o stwierdzenie nieważności kredytu walutowego, zwracam uwagę na niuanse: że (i) kredyty w walutach obcych były i są zgodne z prawem, nawet w przypadku konsumentów; (ii) co do zasady klauzula niedozwolona nie powoduje unieważnienia umowy; (iii) skutek w postaci nieważności umowy zachodzi tylko wówczas, gdy brak zakwestionowanego postanowienia wiąże się z niemożnością rozeznania się lub wykonania umowy; bo przecież (iv) natomiast nie zawsze abuzywność klauzuli walutowej i wynikający z niej spread oznacza, że nie wiadomo ile klient pożyczył i ile ma oddać; (v) osobiście nie przywiązywałbym się także do koncepcji „nieoprocentowanej pożyczki”.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

6 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
6
0
komentarze są tam :-)x