Jumanie cytatów w rozprawie doktorskiej jest sprzeczne z zasadami etyki w nauce (bo tak to się właśnie nazywa)

Czy jumanie cytatów w rozprawie doktorskiej — korzystanie z bibliografii z drugiej ręki (tj. bez osobistego zapoznania się z dna pozycją) jest działaniem sprzecznym z etyką naukowca? No i czy użycie takiego określenia w opinii dotyczącej dysertacji może naruszać dobra osobiste — ex-doktora, któremu odebrano stopień doktora? (wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 8 czerwca 2021 r., I ACa 1085/19).

Sprawa zaczęła się od obronionej w 2012 r. na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego rozprawy doktorskiej z zakresu nauk prawnych; kilka miesięcy później rada wydziału wszczęła postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności nadania stopnia doktora ze względu na błędy w cytowaniu — niejasności w korzystaniu z literatury zagranicznej i zagranicznego orzecznictwa — istniało bowiem podejrzenie, że autor sam nie dotarł do tych materiałów, lecz przywołał je wyłącznie na podstawie cudzej monografii, aczkolwiek nie wskazując tego w swej pracy.

art. 195 ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce
W przypadku gdy osoba ubiegająca się o stopień doktora przypisała sobie autorstwo istotnego fragmentu lub innych elementów cudzego utworu lub ustalenia naukowego, podmiot doktoryzujący stwierdza nieważność decyzji o nadaniu stopnia.

Powołany biegły z zakresu prawa autorskiego w swej opinii zwrócił uwagę, że zbieżności pomiędzy monografią i rozprawą doktorską nie pozwalają zarzucać plagiatu, ale sposób przedstawienia źródeł stanowi pewien ciąg poszlak, które nie pozwalają wszakże na podważenie samodzielności pracy. Na podstawie tej opinii postępowanie zostało umorzone…

…a następnie wznowione na wniosek dziekana wydziału — tym razem wypowiadał się biegły z zakresu etyki w nauce, który napisał, iż korzystanie z danych bibliograficznych z drugiej ręki narusza dobre obyczaje w nauce (m.in. „jeżeli autor korzysta z drugiej ręki winien to jednoznacznie zaznaczyć w przypisie. Jeśli tego nie czyni narusza dobre obyczaje w nauce … Nie można rzecz jasna wykluczyć, że [powód] zapoznał się z literaturą, o którą chodzi samodzielnie oraz sam doszedł do sformułowań kongenialnych z tymi, jakie znajdują się w innych pracach przez niego niezacytowanych w odpowiednich miejscach … Nie mogę sformułować dokładniejszej hipotezy minimalnej o liczbie zacytowanych prac w rozprawie [powoda], z którymi nie zapoznał się bezpośrednio a zapożyczył ich tytuły z drugiej ręki bez odnotowania tego faktu. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę inne okoliczności przypuszczam, że jest ich na tyle sporo, iż zarzut nierzetelności jest zasadny także w tym wypadku … dopuścił się czynu nagannego w świetle zasad kształtujących dobre obyczaje w nauce. Nie ma bowiem żadnych wątpliwości, że owe zasady wymagają, aby dbać o rzetelną dokumentację stosunku własnych sformułowań do tych, jakiej znajdują się w pracach innych autorów”).
Na podstawie tej opinii uchylono uchwałę przyznającą stopień doktora — a ex-doktor pozwał jej autora żądając przeprosin za naruszenie godności i dobrego imienia, „w tym w odniesieniu do jego aktywności zawodowej jako adwokata” oraz zasądzenia 7 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia. Jeden z jego argumentów opierał się na tezie, że niebezpośrednie cytowanie wchodzi w zakres dozwolonego użytku, zatem dopóki korzystający wymienił imię i nazwisko oraz źródło, dopóty jego działanie było zgodne z prawem (art. 34 pr.aut.), zaś opinia była tendencyjna, ponieważ deontologa łączyła z dziekanem koleżeńska zażyłość.

Sąd prawomocnie oddalił całość roszczeń: rzetelność i zasadność opinii potwierdza decyzja rady wydziału i Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych pozbawiająca powoda stopnia doktorskiego (utrzymane w mocy wyrokiem WSA w Warszawie z 12 listopada 2020 r., II SA/Wa 1681/20; odrębnie toczy się spór dotyczący uchwał rady wydziału, wyrok NSA z 24 sierpnia 2020 r., I OSK 1719/19), zaś przeprowadzony w niej wywód jest rzeczowy i oparty na konkretnych przesłankach. Oznacza to, że pozwany klarownie wyjaśnił przesłanki, które doprowadziły do jednoznacznej konkluzji, iż powód dopuścił się „czynu nagannego w świetle zasad kształtujących dobre obyczaje w nauce”. Nie jest przy tym konieczne dobitne wykazanie, do których materiałów źródłowych autor rozprawy nie dotarł — wystarczy, że przedstawił wszystkie okoliczności, które jego zdaniem prowadzą do takiego wniosku. Ba, powód nie kwestionował prawdziwości tych zarzutów i nie próbował wykazać, że zapoznał się z cytowaną bibliografią, skupiając się raczej na podnoszeniu okoliczności dyfamacyjnych. Trudno też się dziwić, że opinia odpowiada na pytania zadane przez radę wydziału.
Nie ma też znaczenia, że wcześniejsza opinia (z zakresu prawa autorskiego) nie stwierdziła plagiatu — pozwany miał wyłącznie odpowiedzieć na pytania o aspekt etyczny „jumania” cytatów. Nie da się także zarzutów oprzeć na subiektywnym przeświadczeniu, że pozwany nie był osobą kompetentną do oceny pracy naukowej, zaś kordialność wynikająca ze znajomości naukowej (zadzierzgniętej podczas zjazdów katedr) nie usprawiedliwia zarzutu tendencyjności. Oczywiście, że pojęcie „dobrych obyczajów w nauce” nie jest zdefiniowane normatywnie, aczkolwiek trudno oczekiwać by wszystkie wartości etyczne podlegały kodyfikacji — ale jeśli ktoś oczekuje takiego dokumentu, to pomocne okażą się kierowane do naukowców opracowania przygotowane przez Komitet Etyki w Nauce PAN.

Sumarycznie oznacza to, że przypisanie autorowi rozprawy doktorskiej działania sprzecznego z dobrymi obyczajami w nauce narusza dobra osobiste autora — ale sporządzenie opinii, w której odnoszącej się do jumania cytatów i bibliografii nie było działaniem bezprawnym, ponieważ opinia odnosiła się do faktów, była sporządzona rzetelnie i przez osobę kompetentną, zaś taka ocena była uprawniona.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

13 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
13
0
komentarze są tam :-)x