Czy uderzenie siekierą w głowę psa — który atakował psa — może być traktowane jako działanie w stanie wyższej konieczności?

Uderzenie psa twardym narzędziem w głowę będzie kwalifikowane jako znęcanie się nad znęcanie się nad zwierzętami, to oczywista oczywistość. Jak jednak oceniać sytuację, w której ów pies atakował innego psa? Czy odparcie takiej agresji może być potraktowane jako działanie w stanie wyższej konieczności? (wyrok Sądu Okręgowego w Siedlcach z 19 sierpnia 2021 r., II Ka 328/21).


uderzenie psa głowę znęcanie
Dawne dzieje (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)

Orzeczenie dotyczyło odwołania od wyroku uznającego mężczyznę, który uderzył psa sąsiada obuchem siekiery w głowę, co spowodowało martwicę prawego oka i liczne złamania w obszarze czaszki, winnym przestępstwa znęcania się nad zwierzętami (art. 35 ust. 1a uoz), za co orzeczono wobec niego karę ograniczenia wolności i nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego.

art. 6 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie zwierząt
Przez znęcanie się nad zwierzętami należy rozumieć zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w szczególności:
4) bicie zwierząt przedmiotami twardymi i ostrymi lub zaopatrzonymi w urządzenia obliczone na sprawianie specjalnego bólu, bicie po głowie, dolnej części brzucha, dolnych częściach kończyn;

W apelacji od orzeczenia obrońca oskarżonego powołał się na kontratyp stanu wyższej konieczności: agresywny pies wtargnął na jego posesję i niesprowokowany zaatakował jego psa, zatem jego działanie miało na celu uchylenie bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego własnemu zwierzęciu, zaś użycie narzędzia było usprawiedliwione — przeto uderzenia nie można oceniać jako umyślnego znęcania się w zamiarze bezpośrednim.

Odnosząc się do tych zarzutów sąd przypomniał, iż zakazane jest znęcanie się nad zwierzętami, w tym bicie twardymi przedmiotami i bicie w głowę, zatem literalnie uderzenie psa siekierą w głowę odpowiada wskazanej kwalifikacji. W judykaturze przyjęło się, iż przestępstwo to wymaga wykazania bezpośredniego zamiaru sprawcy, przy czym wystarczające jest wykazanie, iż przesłanka ta odnosi się do czynności sprawczej, niekoniecznie do jej skutków (por. „Jak rozumieć winę umyślną w zamiarze bezpośrednim przy przestępstwie znęcania się nad zwierzętami?”).

art. 26 par. 1-2 kodeksu karnego
§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego.

Oznacza to, że skoro nie ma wątpliwości, że oskarżony chciał uderzyć psa w głowę, to nie może być wątpliwości, że doszło do znęcania się nad zwierzętami, nawet jeśli nie miał zamiaru sprawiać psu cierpienia i bólu — wystarczy bowiem świadomość, że uderzenie powoduje ból i cierpienie.

Kontratyp stanu wyższej konieczności wyłącza bezprawność działania sprawcy zmierzającego do uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionego prawem przed bezprawnym zachowaniem (przy czym „Bezpośrednie niebezpieczeństwo oznacza taki stan, w którym między zagrożeniem dobra prawnego a jego naruszeniem nie ma ogniw pośrednich. Inaczej rzecz ujmując, jest to ostatni etap przed naruszeniem lub unicestwieniem dobra prawnego”). Jednakże art. 26 par. 1 kk ma charakter subsydiarny (w przeciwieństwie do instytucji obrony koniecznej), można się nań powołać wyłącznie wówczas, gdy niebezpieczeństwa nie można było uchylić w inny sposób. Tymczasem oskarżony mógł podjąć działania mniej drastyczne — zawołać przebywających tuż obok sąsiadów, celem odwołania psa — czego jednak nie uczynił; uchybienia tego nie usprawiedliwiają uchybienia sąsiadów (którzy dopuścili do przedostania się swego psa na podwórko oskarżonego); nawet gdyby jednak przyjąć, iż dynamika zdarzeń wykluczała takie rozwiązanie, mężczyzna mógł sięgnąć po inne narzędzie inne niż siekiera (rzecz działa się w garażu pełnym różnorakiego sprzętu); a nawet gdyby przyjąć, że inaczej się nie dało — to nie trzeba było tłuc psa w łeb, i to kilka razy, aż do rozłupania mu czaszki
…co sumarycznie wyklucza przyjęcie, iżby działał on w warunkach stanu wyższej konieczności.

Niezależnie od tego sąd stwierdził, że wszystkie okoliczności sprawy — było nie było oskarżony podjął obronę swego psa, którego zaatakował nieupilnowany pies sąsiadów — przekonały sąd do warunkowego umorzenia postępowania karnego na 3 lata, utrzymując jednak obowiązek naprawienia szkody.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

24 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
24
0
komentarze są tam :-)x