Wywieszanie antyaborcyjnych plakatów prezentujących rozczłonkowane płody ludzkie nie jest wykroczeniem

Czy osoba wywieszająca publicznie antyaborcyjny bilbord — prezentujący zakrwawione zdjęcia płodów — może odpowiadać za wybryk i zgorszenie, ponieważ takie zachowanie jest amoralne? Czy jednak takie formy protestu są dopuszczalne na gruncie wolności słowa, a moralności nic do tego?

wyrok Sądu Najwyższego z 22 października 2021 r. (IV KK 247/21)
Wykroczenia określonego w art. 51 § 1 kw — polegającego na wywołaniu w miejscu publicznym zgorszenia wybrykiem innym niż krzyk, hałas czy alarm — dopuszcza się ten, kto nagannym zachowaniem wywołuje u osób postronnych trudną do zniesienia uciążliwość, a nadto wywiera na nie zły, demoralizujący wpływ.


Sprawa dotyczyła mężczyzny obwinionego o to, że zawiesił — w ramach antyaborcyjnego protestu — wielkoformatowy bilbord przedstawiający rozczłonkowany, zakrwawiony płód ludzki, co sąd potraktował jako wykroczenie polegające na publicznym umieszczeniu nieprzyzwoitego rysunku i ukarał sprawcę tysiączłotową grzywną (por. „Czy antyaborcyjny plakat ukazujący fotografię martwego płodu jest nieprzyzwoity?”).

Sąd odwoławczy podzielił ocenę, iż publiczne wywieszenie drastycznych obrazów jest zakazane, jednak zmienił kwalifikację czynu na wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym (utrzymując wysokość kary).
Od tego wyroku kasację złożył Prokurator Generalny, którego zdaniem prowadzenie antyaborcyjnego protestu nie może być traktowane jako wybryk.

art. 51 par. 1 kodeksu wykroczeń
Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Sąd Najwyższy stwierdził, iż kluczem do analizy tego czy jakiś czyn stanowi wykroczenie określone w art. 51 par. 1 kw jest wykładnia pojęcia „inny wybryk” i „zgorszenie”. Biorąc zatem pod uwagę, iż „wybryk” jest zestawiony w przepisie z „krzykiem, hałasem, alarmem”, można próbować wiązać go z jakąś „ekspresją akustyczną”, jednakże zdaniem SN właściwa interpretacja wskazuje, iż wybrykiem jest jakaś aktywność powodująca u postronnych osób trudną do zniesienia uciążliwość, porównywalną do owej hałaśliwości. Pojęcie „zgorszenia” natomiast zwykle postrzega się w kategoriach sfery seksualnej, jednak w ocenie SN chodzi tu raczej o zachowanie demoralizujące, wywierające zły wpływ — „spowodowanie zepsucia w sensie moralnym czy obyczajowym”. (Dla jasności SN podkreślił, że wykładnia norm karnych nie może być prowadzona w celu zaostrzenia rygorów prawa karnego — in dubio pro libertate.)
Nie można także tracić z pola widzenia, iż Konstytucja i prawo międzynarodowe chronią wolność wyrażania poglądów i rozpowszechniania informacji, zaś interpretacja przepisów karnych potencjalnie ograniczających ową swobodę nie może przekreślać wolności gwarantowanych konstytucyjnie.
Z tego względu umieszczony w miejscu publicznym antyaborcyjny bilbord nie może być postrzegany jako „wybryk” lub „zgorszenie” — jest to dopuszczalna prawnie forma ekspresji — toteż działanie obwinionego nie wypełniało znamion czynu zabronionego wskazanego w art. 51 par. 1 kw (zdaniem SN art. 141 kw także nie miałby podstaw zastosowania). Z tego względu Sąd Najwyższy uwzględnił kasację, uchylił oba wyroki i uniewinnił obwinionego od zarzutów.

To jednak nie wszystko, bo jeśli ktoś chciałby odczytywać wyrok jako potwierdzenie, że Sąd Najwyższy popiera tamtych przeciwko tym, spieszę donieść, że w istocie Sąd Najwyższy popiera wolność słowa.

Czynu zabronionego nie stanowiłoby również – w gruncie rzeczy z identycznych względów jak wyżej wyłożonych — publiczne prezentowanie, tym razem przez zwolenników aborcji wizerunków zdeformowanych płodów ludzkich czy dotkniętych wadami letalnymi, które unaoczniają całą tragedię ich egzystencji i nieuchronność poprzedzonej ogromnymi cierpieniami śmierci.

A wszystko to dlatego, iż chociaż „prawo to minimum moralności” (zapamiętałem to powiedzonko jeszcze ze studiów i bardzo mi się spodobało), to przecież nie każde zachowanie amoralne musi być ścigane prawnie.

Fakt uznania publicznego demonstrowania w określonych okolicznościach płodów ludzkich za zdarzenie nie stanowiące — co do zasady — czynu zabronionego nie jest równoznaczny z poglądem, że takie praktyki nie kolidują z funkcjonującymi w społeczeństwie normami obyczajowymi czy nawet moralnymi. Sprawcy takich czynów, zwłaszcza motywujący swoje zachowania szlachetnymi intencjami, powinni zmierzyć się z odpowiedzią na pytanie, czy nie uchybiają w ten sposób — i to w stopniu rażącym — niezbywalnej i przyrodzonej godności ludzkich istot. Wydaje się, że promowanie takich czy innych postaw dotyczących przerywania ciąży mogłoby odbywać się za pomocą nie tak drastycznych obrazów ignorujących wrażliwość osób inaczej myślących, ale w sposób bardziej powściągliwy, przez odwoływanie się nie tyle do emocji, co raczej do osiągnięć różnych dziedzin nauki. Tym sposobem mający w istocie światowy zasięg spór uzyskałby szansę toczenia się w atmosferze powagi i zdecydowanie większego spokoju.

Zamiast komentarza: jakakoliberał mogę tylko westchnąć, że taki Sąd Najwyższy to ja lubię i chcę więcej.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

15 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
15
0
komentarze są tam :-)x