Czy „Dama z łasiczką” może być znakiem towarowym?

Dama z łasiczką

Na marginesie sporu o możliwość wykorzystania wizerunku obrazu „Dama z łasiczką” wbrew woli jego właściciela — i wracając jeszcze raz do zagadnień podniesionych przez „Dziennik Internautów” — przyszło mi do głowy, że warto się pokusić o rozważania: czy stareńki obraz pędzla Leonarda da Vinciego może w ogóle być traktowany jako potencjalny znak towarowy? Moim zdaniem … Czytaj dalej

Kto ma prawa do obrazu „Dama z łasiczką”?

Dama z łasiczką
Dama z łasiczką
Wczoraj „Dziennik Internautów” pisał o ciekawym przypadku „trzymania” praw do starego obrazu przez jego właściciela — czyli: czy Fundacja Czartoryskich może zakazywać przerabiania „Damy z łasiczką” powołując się na własność płótna? 
Historia toczy się wokół dość prostego schematu: Leonardo da Vinci namalował obraz gdzieś pod koniec 15 wieku, w 1800 roku kupił go Adam Czartoryski, później się tułał po świecie, aby po wojnie wrócić do Krakowa i trafić do zbiorów muzeum, 10 lat temu próbował go zwinąć Więckiewicz — a teraz się okazuje, że właściciele mówią: dość tych wygłupów. Wygłupy to oczywiście kolejna przeróbka obrazu — przegóglajcie internety, okazuje się, że nie pierwsza i nie ostatnia — czyli coś na wzór i podobieństwo utworu zależnego przygotowanego w ramach konkursu na reklamę jakiegoś piwa.
Grafika, której autorem jest Polak, wygrała konkurs (co mnie dziwi, bo jest niezbyt pomysłowa i dość łopatologiczna… no ale cóż począć, że większość reklam piwa jest dość przaśna), jednak w sprawę wmieszała się Fundacja Czartoryskich, która w listelu wysłanym do jego organizatorów napisała, że arbitralnym prawem fundacji jako prywatnego właściciela płótna jest kontrola wykorzystania reprodukcji, a zatem dbając o dobre imię instytucji nie wyrażają zgody na wykorzystanie „Damy z łasiczką” w browarniczej reklamie.
W konsekwencji organizator, pragnąc uniknąć konfliktu — wszyscy się dziś boją naruszenia własności intelektualnej — odwołał wyniki konkursu, więc twórca zwrócił się do Czartoryskich z prośbą o wyjaśnienie, w następstwie czego odpisano mu, iż (cytuję za „DI”, ale skróty i wytłuszczenia moje):

Korzystanie z reprodukcji obrazu „Dama z Łasiczką” wymaga zgody właściciela obrazu. Bez względu na kwestię istnienia praw autorskich, Fundacja jest właścicielem obrazu, który od ponad 200 lat jest ściśle identyfikowany z rodziną Czartoryskich (…) Ze względu na charakter prowadzonej przez Fundację działalności kulturalnej, realizowane w jej ramach cele statutowe i potrzebę zadbania o dobre imię Fundacji, wykorzystywanie reprodukcji obrazu Leonardo da Vinci „Dama z Łasiczką” w celach reklamowania napojów alkoholowych (piwa), jest niedopuszczalne. Co więcej, takie działania mogą skutkować naruszeniem dóbr osobistych Fundacji (w tym reputacji). W przypadku komercyjnego wykorzystania reprodukcji obrazu przez podmiot profesjonalnie prowadzący działalność gospodarczą, [może on być obciążony] odpowiedzialnością z tytułu popełnienia czynów nieuczciwej konkurencji uregulowaną w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Co ciekawe laureat konkursu, któremu odmówiono zwycięstwa wskutek rzekomego naruszenia praw fundacji, zwrócił się ze sprawą do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które miało odpisać, że przecież zgodnie z ustawą o prawie autorskim prawa te wygasają w 70 lat od śmierci twórcy, zaś z chwilą przejścia do domeny publicznej każdy może czynić z utworu dowolny użytek — nie mają przy tym znaczenia kwestie właścicielskie egzemplarza utworu.
Znalazłem chwilkę by przyjrzeć się sprawie i pogłówkować kolejną chwilkę, i wyszło mi, że rzeczywiście coś tu nie gra, aczkolwiek nie mam pojęcia dokładnie co: niewątpliwie Fundacja próbuje nadużywać praw do „Damy”, jednak w swojej korespondencji pomija pewien dość istotny aspekt, który stawia całą rzecz w jeszcze innym świetle (o czym za chwilę).

Czytaj dalej

Jeszcze o karygodnym opóźnianiu przez RCL publikacji aktów prawnych w Dzienniku Ustaw

Rządowe Centrum Legislacji położyło sprawę publikacji nowelizacji ustawy o CIT
Rządowe Centrum Legislacji znów wprowadziło rząd na maliny
Kiedy niecały miesiąc temu pisałem o karygodnej opieszałości w publikacji tekstu jednolitego ustawy o ochronie danych osobowych — przypomnijmy, że obwieszczenie Marszałka Sejmu czekało w kolejce przeszło dwa miesiące — nie sądziłem, że kilka tygodni później życie dopisze do tej historii kolejną interesującą kartę.
Otóż okazuje się, że wskutek kolejnego opóźnienia w pracy Rządowego Centrum Legislacji nie została promulgowana nowelizacja ustawy o podatku CIT — czyli przepisy o opodatkowaniu dochodów kontrolowanych spółek zagranicznych.
Jak wynika z diagramu na stronach internetowych Izby Poselskiej ustawa (druk nr 2330) przeszła przez izbę niższą parlamentu 26 czerwca 2014 r., aby piąć się po dalszych legislacyjnych szczeblach (Senat i Prezydent też są uczestnikami legislacji) aż do 29 sierpnia (przyjęcie senackich poprawek przez posłów — data uchwalenia ustawy) i 4 września (kiedy to Marszałek Sejmu przekazał ustawę głowie państwa do podpisu).
Prezydent Komorowski podpisał ustawę o opodatkowaniu dochodów spółek zagranicznych w dniu 17 września 2014 r. co oznaczało, że formalnie od tego dnia RCL mógł przystąpić do jej publikacji w Dzienniku Ustaw. To dość istotny termin, albowiem generalnie wchodzi ona w życie 1 stycznia 2015 r., aczkolwiek szereg przepisów (art. 17 pkt 1-2 ustawy) mają inaczej określone vacatio legis: albo „pierwszego dnia czwartego miesiąca następującego po miesiącu ogłoszenia” (swoją drogą chyba nie widziałem w taki sposób opisanego przepisu intertemporalnego), albo po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia (to już standard).

Czytaj dalej

Internauta może odpowiadać za kłamstwa w postach — ale za prawdziwe informacje odpowiedzialności nie ponosi

prawa autorskie projektu budowlanego
I jeszcze jeden nowiutkie i ledwie co opublikowane w portalu orzeczeń rozstrzygnięcie dotyczące oczerniania się na forum internetowym: nieprawomocny wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu z 13 maja 2014 r. (sygn. akt I C 1777/12).Tym razem zacznę od konkluzji, która przecież zawsze jest najciekawsza — fałszywy zarzut wręczania łapówek przez przedsiębiorcę wiąże się z odpowiedzialnością za naruszenie jego dóbr osobistych. Jednak rozpowszechnianie informacji prawdziwych, choćby niekorzystnych dla wizerunku tego przedsiębiorcy nie jest bezprawne.
I jeszcze: formułując roszczenia finansowe warto uważać, bo można sprawę wygrać, ale płacić koszty przegranemu — zupełnie jakby się przegrało.Konkluzja dość istotna dla każdego internauty, któremu zdarza się wylewać swoje żale w internecie, częstokroć zdecydowanie przesadzając w intensywności zarzutów — ale i dla różnych polepszaczy opinii internetowych, którym wydaje się, że każda krytyka jest nieuprawniona, bezprawna i opiera się na ingerencji w dobre imię „szkalowanego”.W dużym skrócie o stanie faktycznym: powód to deweloper budowlany, pozwany to mieszkaniec jednego z budynków i równocześnie członek zarządu wspólnoty. Deweloper zbudował jakieś osiedle (składające się z 4 bloczków), ale się okazało, że wykonawca niekoniecznie się przyłożył do pracy, więc są komplikacje, na które skarżą się mieszkańcy: wadliwa, popękana elewacja budynków, niewłaściwy drenaż wodny powodujący przemakanie piwnic, wadliwe wykonanie dachu, niewystarczająca liczba miejsc postojowych i usytuowanie miejsc postojowych z dala od osiedla, brak drogi prowadzącej na ten parking, brak chodników… Tak, to mogłoby pasować do wielu miejscówek ;-) Wady były zgłaszane deweloperowi, ten jednak uznał, że brak im kompetencji, albowiem nie posiadają odpowiedniej wiedzy fachowej, więc nie odpowiadał na pisma i telefony.

Czytaj dalej

Zmyślane cytaty i inne manipulacje prasowe

I dwa komentarze do bieżącej rzeczywistości (w ogóle się zastanawiam czy może formę krótkiego komentarza do rzeczywistości przenieść tutaj, robić jednak sobie z tego jakiś ruch w interesie…), bo mnie czasem krew zalewa jak widzę, że prasa ściemnia jak może i wkłada ludziom w usta rzeczy, których się nie wypowiedziało — albo opisuje zdarzenia, które … Czytaj dalej