„SPECTRE” — recenzja filmu, w którym Bond…

Dla jasności: zdając sobie sprawę, że wszystko co tu powiem może być wykorzystane przeciwko mnie, muszę zacząć od wyznania Bondomaniaka — nie ma złych Bondów, bo nawet te gorsze są w sumie świetne (mówię to po wielokrotnym obejrzeniu wszystkich 24 oficjalnych, 1 nieoficjalnego oraz parodii). Zatem niezależnie od tego co zaraz napiszę o SPECTRE — trzeba pamiętać, że po wyjściu z Casino Royale też byłem niepocieszony, a przecież dziś uważam go za klasyka gatunku.


Spectre recenzja

Klasyka klasyki: wódka z martini w WARS-ie, Bond w tropikalnym smokingu. Jednak z kina wyszedłem nieco wstrząśnięty i lekko zmieszany.


Nie paląc przyjemności pójścia do kina tym P.T. Czytelnikom, którzy są zdecydowani zobaczyć Bonda także w SPECTRE, mogę powiedzieć, że:

  • prawdę mówiąc to co rzuca się w oczy to całkiem niezły film — ale w gatunku thriller; nie było jeszcze tak mrocznego Bonda;
  • dla mnie oznacza to praktycznie klimat z Batmana (też lubię): to sięganie do zakamarków przeszłości, to psychologizowanie, to rekonstruowanie młodości Bonda — czekałem tylko aż się okaże, że główny wróg (nie zdradzę kto się nim okazuje) był zamknięty w Arkham, no i że wszystko zaczęło się w tym samym ciemnym zaułku (czekałem też aż Bond się pomyli i wychrypi I’m Batman!);
  • scenografia, zwłaszcza w końcowych sekwencjach jest tak zrobiona, że praktycznie zaraz mogłaby wejść ekipa kręcąca film o Człowieku-Nietoperzu i wcale byśmy nie zauważyli różnicy (a wyobrażacie sobie Batmana na wyspie u Scaramangi?)
  • nie oznacza to, że w SPECTRE brakuje wątków ściśle bondowskich: nie dość, że wraca wybuchający zegarek, bondowski wehikuł posiada niezbędne wyposażenie (choć momentami okazuje się, że coś szwankuje), to jeszcze Bondowi udaje się rozbić samochód w pierwszym pościgu. No właśnie: są sceny pościgu (acz nie umywa się do tego z The Man with the Golden Gun) i prawdziwej akcji (uff…). W finale jest też cykający zegarek, który trzeba wyłączyć (a nawet dwa, z tym, że jednego wyłączyć się nie da — trzeba uciekać);
  • product placement (muszę o tym wspomnieć, skoro sam prowadzę projekt jak najbardziej komercyjny) nie jest aż tak nachalny jak w Casino Royale czy Quantum of Solace. Jest jakaś komórka, jest jakiś zegarek (na pasku typu NATO — to też powrót do bondowskiej tradycji), ale nie ma podkładanych wcześniej przed oczy laptopów z logo producenta;
  • spodobało mi się (uchylę rąbka tajemnicy) nawiązanie do współczesnego problemu podsłuchiwania czego się da — czyżby Sojusz Pięciorga Oczu też był cuchnącym jajkiem podrzuconym nam przez nieczyste siły?
  • aha, zapomniałbym: jeśli ktoś lubi aktorstwo Christopha Waltza (ja po Bękartach Wojny, Rzezi i Django za nim przepadam)… no mnie się wydaje, że tu akurat Waltz daleki jest od swoich wyżyn. Ale może to kwestia roli, która nie pozwalała na skorzystanie z całej gamy jego środków wyrazu?

Reasumując: nie jest źle, ale nie ukrywam, że momentami miałem wrażenie, że bardziej bondowski od SPECTRE był nawet Kingsman

PS Recenzja idzie w piątek, ale w cyklu na weekend — aczkolwiek czuję się usprawiedliwiony, bo SPECTRE udało mi się obejrzeć na pokazie przedpremierowym (w czwartek).

33
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
b52t
Gość
b52t

Nie przeczytam, nie będę sobie psuł nastawiania, ba, nie będę się w ogóle uprzedzał.

MR
Gość
MR

Hehehe, to jeszcze tego nie czytaj (o product placement i local placement): http://film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/james-bond-w-misji-reklamy/3be608

b52t
Gość
b52t

O productplacemnt, w Bondzie i jakiś pewni 75% filmów i seriali wiadomo od dawna.

Olgierd Rudak
Gość

Z tym, że właśnie w SPECTRE nie jest to aż takie nachalne. Samochodów nie liczę (ale jak śmiga jakiś bolid to mi wisi co to jest; najbardziej zakodowałem chyba fiacika 500).

b52t
Gość
b52t

W trailerach dwa: jeden prototyp Jagura, drugi zrobiony specjalnie dla potrzeb filmu Aston Martin.

Olgierd Rudak
Gość

No właśnie, a DB5, którym nie da się tak jarać, łapie się tylko na smaczek…

b52t
Gość
b52t

Motyw z Fiatem 500 był miły, komediowy.

MR
Gość
MR

A to znacie: http://www.filmweb.pl/film/Przek%C5%82adaniec-2004-115058 ?

Kupiłem ostatnio na dvd (używany, z Norwegii chyba, więc spoza UE – czy to legalne?), ale jeszcze nie obejrzałem.

Olgierd Rudak
Gość

No i poszedłem drugi raz.

Obejrzę znów i zacznie mi się podobać, ponieważ…

https://youtu.be/w-kotqg7cN0?t=40

b52t
Gość
b52t

Bilety zarezerwowane na sobotę. Oczywiście w DCF. Do tej pory słyszałem dwie przeciwstawne opinie: (1) że dobrze spędzone 2,5 godziny i (2) że zawiódł. Zatem spodziewam się ciekawego seansu.

Olgierd Rudak
Gość

Obie odpowiedzi są poprawne :)

b52t
Gość
b52t

Wątek typowo bondowski w tej serii odchodzi na dalszy plan na rzecz poznawania samego Bonda, więc jeśli coś tutaj jest problemem, to nie jest to dla mnie problemem. Taki trynd. To samo z Batmanem był/jest.

Olgierd Rudak
Gość

No i jak? ;)

b52t
Gość
b52t

Bilety były zarezerwowane, ale życie zmieniło plany. Są plany na niedzielę. Bilety jeszcze muszę zarezerwować. Więc jeszcze nie czytałem recenzji.
Za to w sobotę miałem cykliczną wycieczkę zorganizowaną przez Wrocławskich Argonautów (a prywatnie znajomych) odkrywając na rowerze historię Wrocławia/Breslau. Tym razem po Pilczycach.

b52t
Gość
b52t

No i wreszcie byłem. Zacznę od tego, że w piątek był na publicznej „Dr No”, gdzie pada nazwa organizacji. Zatem to bardzo zgrabne i ładne nawiązanie do serii. Dalej, czołówka z nowego Bonda powiedziała, że to będzie coś jakby podsumowanie tej części serii (czyżby jednak ostatni Bond z Craigiem? Choć [spoiler alert!] Bolefeld nie ginie[/spoiler alert!]), co dało zgrabne wewnętrzne nawiązania i ciągłość w przestrzeni i treści Bonda. Nie czytając tekstu, ale oglądając poprzednie filmy z tej części serii miałem świadomość, że dalej będziemy grzebać w przeszłości – nie pomyliłem się. Zgadzam się, że rola Waltza nie była tak dobra… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

> Tylko ta końcówka, kuraki tak końcówka. Ale znów, pamiętając o poprzednich nie jest aż takich zaskoczeniem.

Stary Bond to zawsze tłamsił jakąś kobietę w finale. A ten jak jakiś Brigid Jones.

b52t
Gość
b52t

Ale Roman Tyk to on był od początku, Vesper – miłość. Teraz to samo, więc mając taką a nie inną kobietą z jej przeszłością, swoją taką a nie inną przeszłość, rzuca pracę dla kobiety. Oczywiście, że, jeśli będzie 5 film tej części serii, to się z nią pożegnamy w tragicznych okolicznościach, ale chłop mógłby tego nie znieść. Pewnie stąd te powątpiewania o przyszłość serii. Ale poza tą częścią serii nigdy nie było większej ciągłości akcji, zawsze to były: akcje, podróże, kobiety, repeat.

Olgierd Rudak
Gość

No, Lazenby to się nawet chajtnął, inna sprawa, że mu zaraz żonę skosili… Ale już Sir Connery nie pozwoliłby sobie na takie dusery.

b52t
Gość
b52t

To by trzeba było mieć głaz koła podbiegunowego a nie serce, żeby po takich historiach nie mieć dość. Choć przecież w tej serii poza reumatyzmem Bonda wyszło coś jeszcze – poczucie misji, obowiązku i odpowiedzialności za instytucję, Jej Królewską Mość (cały czas, od początku serii) i Wielką Brytanię.

MR
Gość
MR

Też mi się to udało obejrzeć. I dwojakie mam odczucia. Niby fajne, ale ta konspiracja (M, Q, Moneypenny i ten łysawy – to był 009?) jak z teatru telewizji – w ogóle nie mogę tego zestawić z rozpieprzeniem całego budynku na dzień dobry. Killer „chodząca góra” z extra manikiurem – trochę jak Szczęki z Moonrakera albo ten łysy Murzyn bez ręki z „Żyj i pozwól umrzeć”. Fajny znaczy się. Kryjówka Blofelda – wyspa Dr No albo krater z „Żyję się tylko dwa razy”. I do tego ci żołnierze: w czarnych mundurkach, sztywni jak tarcze na strzelnicy. Stary dobry Bond. A… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

> łysy Murzyn bez ręki z „Żyj i pozwól umrzeć”

Tee-Hee (w naszym tłumaczeniu „Hi-Hi”).
Mnie się właśnie wydaje, że nie wykorzystano tego czarnego charakteru. Mógłby być niezły ale mało się udzielał (z wyjątkiem bójek).

MR
Gość
MR

Może i tak. Trochę to dziwne, że koleś, który wypowiada jedno słowo, jest jednocześnie na tyle łebski, że uzyskuje członkostwo w Spectre. Z drugiej strony, chyba żaden kiler z Bondów nie był zbyt wygadany.

Olgierd Rudak
Gość

To są goście od mokrej roboty, mają inne zadania. Od myślenia jest zawsze przywódca.

(Prościej mają chyba użytkownicy j. angielskiego w naturze — villain to ten, kto kieruje, henchman to ten, kto wykonuje.)

b52t
Gość
b52t

U nas na to można mówić: mózg i cyngiel.

b52t
Gość
b52t

Rozpieprzenie dzielnicy (z niemal slapstickowym wylądowaniem na sofie) jest przecież wytłumaczone później. Choć nie dowiadujemy się (?) kim jest „Blady Król”

Olgierd Rudak
Gość

> Choć nie dowiadujemy się (?) kim jest „Blady Król”

Mr. White — szef Quantum, podwładny szefa S.P.E.C.T.R.E.

http://jamesbond.wikia.com/wiki/Mr._White

Przyznaję, że wątki są tak poprowadzone, że trzeba więcej niż 1 raz obejrzeć, żeby się połapać.

b52t
Gość
b52t

Hmm, no tak. Jak napisałem, dużo się tam dzieje, stąd 2,5 h nie tylko mija szybko, ale też jest dlaczego (z pytaniem czy nie można było tak prosto jak w Dr No?)

MR
Gość
MR

Mnie nie chodzi o lipną czy skomplikowaną fabułę, tylko o to, że pierwsze sceny są tak bardzo widowiskowe (no i Bond radzi sobie w zasadzie ze wszystkim jedną ręką), a ta londyńska konspira wygląda tak, jakby mieli do dyspozycji dwa samochody, trochę tektury i desek na dekoracje. A na dodatek M to jakiś łamaga, którego załatwić (prawie) może jakiś niedogolony geek-platfus.

Olgierd Rudak
Gość

Trzeba przyznać, że akcja w Ciudad de Mexico to po prostu smakowity kąsek dla każdego fana kina akcji. Wśród bondowskich wstępniaków wpisze się złotymi zgłoskami.

MR
Gość
MR

No właśnie, nie wiem, czy nie pojechali ze zbyt grubej rury i czy kolejnym filmom nie będzie zbyt trudno dotrzymać tempa (o ile następny reżyser, czy kto tam tak naprawdę decyduje, będzie chciał się z tym licytować).

Olgierd Rudak
Gość

Trzeci :-)

b52t
Gość
b52t

I jak? Bardziej przekonany, czy wprost przeciwnie – wstrząśnięty i zmieszany?
(teraz TVP robi powtórkę wszystkich filmów, ostatnio był Goldfinger).

Olgierd Rudak
Gość

Tak jak mówiłem: dobra piosenka zyskuje wraz z kolejnym odtworzeniem :) Więc mimo słabszych momentów — SPECTRE jest dobry :)