„King’s Man: pierwsza misja” — bo spiski są na świecie…

King's Man pierwsza misja recenzja filmu

Spiski są na świecie, a jeśli tego jeszcze nie wiecie, albo nie wiecie jak z nimi sobie radzić, dowiecie się z trzeciej (lub pierwszej, zależy jak liczyć) części trylogii — „King’s Man: pierwsza misja”. W skrócie i nie paląc: jest rok 1914, jest sobie organizacja (nie nazywajmy jej Spectre), której oszalały przywódca (nie nazywajmy bo … Czytaj dalej

„Ostatni pojedynek” (to średniowiecze)

ostatni pojedynek recenzja filmu

Zaczynając od krótkiej dygresji, żeby nie było, że miało być prawie wszystko o prawie, a tu prawie same bzdety: film „Ostatni pojedynek” opowiada o… historycznie ostatnim pojedynku sądowym — instytucji sądu bożego, czyli najlepszego sposobu na rozstrzygnięcie o czyjejś winie lub niewinności. Ordalia polegały na tym, że powód i pozwany dobywali mieczy czy co tam … Czytaj dalej

„Nie czas umierać” — BOND’S NOT DEAD!

Nie czas umierać recenzja

Zaczynając od małej dygresji: „Nie czas umierać” to (ponoć) ostatni film, w którym w postać Jamesa Bonda wcielił się (nominalnie 53-letni, ale pamiętajmy, że rzecz miała iść na ekrany wiosną ubiegłego roku) Daniel Craig. Ikoniczny Sean Connery („My name ish Bond… Jamesh Bond”) dostał tę rolę (skądinąd ponoć mimo niechęci Fleminga, który miał preferować Davida … Czytaj dalej

„Nikt” — strzeż się audytora, którego metodą jest strach, zaskoczenie i bezwzględna skuteczność

nikt recenzja filmu

Kino akcji powinno być mocne, ostre i dynamiczne, ale przecież niegłupio jeśli będzie niegłupie — fajnie jest jeśli nawet strzelanko-rąbanka wynika z jakichś konkretnych sytuacji. Tego założenia nie wzięli pod uwagę twórcy filmu „Bodyguard i żona zawodowca” — natomiast aktualną sytuację w kinach ratuje „Nikt”. W skrócie i nie paląc: Hutch Mansell (w tej roli Bob Odenkirk, grający kompletnie poza … Czytaj dalej

„Bodyguard i żona zawodowca” (bzdet totalny)

Bodyguard żona zawodowca recenzja

Zasadniczo staram się omijać filmy katastrofatalne (życie jest za krótkie na bzdety totalne), wyjątkiem — i ryzykiem podjętym z premedytacją — był film „Bodyguard i żona zawodowca”… …w skrócie i nie paląc (bo nie ma czego spalić): neurotyczny i nieco pierdołowaty ochroniarz sprzymierza się z durną i wrzaskliwą babą (czyli rozmieniającą się na drobne Salmę Hayek, … Czytaj dalej