1000 godzin testowania licznika rowerowego Sigma BC 1609

Okazją do pojawienia się kolejnego testu w weekendowym wydaniu czasopisma Lege Artis — tym razem padło na zwykły liczniczek rowerowy — jest osiągnięcie na jego wyświetlaczu magicznej liczby 1000 godzin jazdy. A może właściwie ten niby-test (bo i co tu testować?) to tylko pretekst — a chodzi tylko o zwykłe pochwalenie się? ;-)


Sigma BC 1609 test

Przygotowanie do napisania tego testu zajęło mi 1000 godzin. Chyba było dosyć czasu by zapoznać się z Sigmą BC 1609 (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Wynik ten pojawił się czwartkowym popołudniem; jeszcze rano, w drodze do pracy, przystanąłem przy parkingu Sądu Rejonowego dla Wrocławia Fabrycznej VI Wydziału Gospodarczego KRS i zapobiegawczo zachowałem dla potomności obrazek 999 godzin i 21 minut — bojąc się, że wskazanie się po prostu obróci i zamiast magicznego 1000h będę miał figę z makiem (tak jak miałem w tych miesiącach, kiedy udało mi się nakręcić 1000 km). Ale niepotrzebnie, Sigma BC 1609 to solidna niemiecka robota i fuszerki nie ma — jak ma być tausend, to jest tausend.

Wracając na momencik do testu licznika — czy mógłbym polecić Sigmę BC 1609 P.T. Czytelnikom? Tak, w ciemno, bo to naprawdę dobre i trwałe urządzenie, które przydaje się zwłaszcza tym kolarzom, którzy mają dwa rowery, bo ważną cechą komputerka jest wygodna obsługa dwóch różnych rowerów — wszystko czego potrzeba to dokupić dodatkową podstawkę (przez pewien czas miałem lekkiego stresa, bo marzył mi się trzeci rower, ale na razie przeszło ;-)
Sigma BC 1609 ma naprawdę dużo funkcji, jednak bardziej przypomina rozsądnego Victorinoxa nż nowomodny smart-zegarek (ach, nie umiem się oduczyć tej złośliwości). Pokazuje m.in. dystans wycieczki, prędkość średnią i maksymalną, a ponadto dystans łączny (na przykład miesięczny czy co kto tam lubi) oraz dystans łączny-łączny dla każdego z dwóch rowerów oraz łączny-łączny-łączny dla obu rowerów ;-) Do tego potrzebującym mierzy kadencję (z podstawką i czujnikiem do pomiaru kadencji — mnie nie nie rajcuje, ja i tak lubię pedałować z wysoką kadencją, urok single-speeda). No i mierzy temperaturę — otoczenia, nie rowerzysty ;-) Ma też podświetlenie, której nie polecam, bo żre baterię jak dzika.


Sigma BC 1609 test

Było trochę pietra, ale Sigma BC 1609 ma także opcję „1000h” ;-) (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Jednym z nielicznych minusów Sigmy jest właśnie termometr, którego dolna skala kończy się na minus 10 stopniach — zatem nie raz się zdarzało, że dojeżdżając do pracy zimą temperaturę rozpoznawałem bardziej po tym czy kierownicę trzymam dłonią czy raczej siłą woli (use Force, Luke). No ale zimy mamy coraz łagodniejsze, więc ta bolączka chyba jest do przemilczenia, chociaż producent mógłby pomyśleć o wersji eksportowej na Europę Środkową i Wschodnią (we Wrocławiu -10 to rzadkość, ale przecież mógłbym jeździć w Suwałkach…)

A na zakończenie garść statystyk samochwały: owe 1000 godzin to przeszło 17,5 tys. kilometrów w siodle, z czego prawie 14 tys. tą maszyną, a reszta tą drugą (która może też doczeka się testu?). Licznik kupiłem za swoje (a więc niestety nikt mi nie przysłał go do testu i nikt za test nie zapłacił) jakoś jesienią 2011 r., jednak dystans i czas mierzę od złożenia nowych rowerów wiosną 2012 r. (wcześniej były to Trek 6500 oraz Trek 2nd District). W tzw. międzyczasie ze dwa razy wymieniałem bateryjkę, ale mam wrażenie, że to nie resetuje licznika czasu podróży.

No i to by właściwie było na tyle, czas zacząć drugą rundę :-)

21 comments for “1000 godzin testowania licznika rowerowego Sigma BC 1609

  1. Rowerollo
    21 czerwca 2015 at 20:49

    Co to za kierownica? Jakaś taka dziwna….

    • Tomasz Minkiewicz
      22 czerwca 2015 at 07:15

      On-One Mary.
      Zgadłem? :)

      • 22 czerwca 2015 at 08:52

        Bingo :)
        Bardzo wygodna, naprawdę. Niekoniecznie w teren (np. z rogami nie podejdzie, niektóre układy klamka-manetka też zdaje się by nie poszły), ale na miasto, do singla, super.

        • Tomasz Minkiewicz
          22 czerwca 2015 at 16:00

          Kierownice On-One ode złego są, bo jest ich dużo, a wszystkie fajne i nietypowe.
          Po 4 latach ujeżdżania ich Midge’a doszedłem do wniosku że mam ją jednak nieoptymalnie ustawioną, optymalne pochylenie wymaga zmiany kąta mostka, ale skoro i tak zmieniam mostek, to mógłbym ją przy okazji zastąpić Mungo, która zawsze mi się podobała. Ale czy na pewno chcę? Czy będzie mi się lepiej jeździć?
          Drugi miesiąc tak hamletyzuję, mój main battle bicycle stoi czekając na decyzję, a ja jeżdżę na pomocniczym. :)

          • AlbertStonoga
            22 czerwca 2015 at 18:56

            Może aktualna promocyjna cena Mungo ułatwi podjęcie decyzji :)

            • 23 czerwca 2015 at 10:55

              Te ich ceny fruwają. Kilka tygodni temu już prawie zamawiałem zębatkę Groove Armada za jakieś 2-3 funciaki, a tu — fyrt! — znów dychacz.

              A w ogóle to mnie korci spróbować zbudować potrójnego singla ;-) powiedzmy zębatkę 15T, 19T i 26T, napinacz (nie wiem czy nie musiałby mieć długiego wózka, do wybrania byłoby sporo łańcucha). Ze zmianą przełożenia przy pomocy patyka :-) czyli klasyka bodajże taka jak tutaj:

              http://i.imgur.com/C5uZyy1.jpg

              • Tomasz Minkiewicz
                23 czerwca 2015 at 14:57

                Na pewno byłoby to ciekawe rozwiązanie, ale nie prościej zamiast napinacza użyć po prostu przerzutki, zamiast trzech blatów z przodu – ciasnej szosowej kasety z tyłu, a zamiast Groove Armady, tego blaciku: http://www.on-one.co.uk/i/q/CROOSS/on-one-stainless-chainring (stalowy, więc trwały, a nawet jak się zużyje, to się go odwraca i radośnie pedałuje dalej na niezużytej stronie ząbków)?

              • 23 czerwca 2015 at 19:40

                Właściwie to opisałeś moją terenówkę:

                https://c1.staticflickr.com/9/8434/7790400500_7c9f0b0024_o.jpg

                tyle, że kaseta górska.

              • Tomasz Minkiewicz
                23 czerwca 2015 at 20:24

                Na przerzutki i manetki jest rada:
                http://www.sturmey-archer.com/en/products/detail/s2-black
                http://www.haberstock-mobility.com/index.php/products.html
                Absolutny brak przerzutek, manetek i linek, elegancka prostota linii roweru, a do tego cztery biegi.
                Zen w bonusie. ;)

              • 24 czerwca 2015 at 10:07

                Toś mnie zadziwił. Nie wiedziałem, że są jakieś Sturmeje ze zmianą przez obrót w tył. Byłoby fajne, ale: (i) waży kilogram, (ii) pewnie jest upierdliwy serwis.

                Tymczasem założenie 2-3 zębatek *z tyłu* (nie z przodu, z przodu mi zawsze starczy pojedynczy blat 32T w terenówce oraz 36T w singlu) i przekładanie palcem w zależności od sytuacji ma dodatkowy plus, bo jak sobie już zsiądziesz, to odpoczniesz (a jak nie odpoczniesz to albo mięśnie ud przetrenujesz, albo będziesz jechał na luzaka).

                Właśnie sobie uświadomiłem, że 3-4 lata temu na ForumRowerowe.org był wątek o takim Romecie 29er — z dwiema zębatkami na tyle…

              • Tomasz Minkiewicz
                24 czerwca 2015 at 11:50

                Na jakimś zagranicznym forum widziałem kiedyś rower z dwoma zębatkami z tyłu i dwoma z przodu, dobranymi tak żeby potrzebna długość łańcucha w obu położeniach była taka sama -> niepotrzebny napinacz. Tylko zupełnie nie pamiętam, czy tam było jakieś wspomaganie zmiany biegu, czy jak przodkowie – patykiem. ;)

                Na napinanie łańcucha jest jeszcze jeden śmieszny patent: luźna, do niczego nieprzymocowana zębatka trochę większa od tylnych, wstawiona w łańcuch tak, żeby go rozepchnąć (zazębiona i o dolny, i górny przebieg łańcucha). Jak się z tyłu przerzuca na mniejszą, zębatkę napinającą się trochę cofa, jak na większą – przesuwa o ogniwko czy dwa do przodu. Podobno to działa i ta dodatkowa zębatka nie wypada podczas jazdy.

              • 24 czerwca 2015 at 12:59

                To jest ten Romet:

                http://emtb.pl/forumo/showthread.php?tid=10441

                KORONKI – Novatec 18t oraz Gusset Double Six 12t

              • b52t
                24 czerwca 2015 at 13:45

                Dwie zębatki z tyłu, to mój ideał.
                Mój poprzedni złom był mistrzostwem minimalizmu – tylko przedni hamulec, ino był tak tani, że traktowałem go jako na dobicie, co zrobił mi efektownie.
                Teraz kupiłem rower dla ramy; Reynolds, lekka, chromo-molibdenowa, a do tego w columbusie, to poczciwy jednak stalak lepiej amortyzuje, więc nie wiem, czy zachowam ją, czy też kupie coś nowego.
                Pointa jest taka: miło poczytać tutaj opinie ludzi, którzy tak dobrze znają się na rowerach i osprzęcie.

              • 24 czerwca 2015 at 14:12

                > Pointa jest taka: miło poczytać tutaj opinie ludzi, którzy tak dobrze znają się na rowerach i osprzęcie.

                Bo to jest portal rowerowy.
                (jak Reynolds to raczej nie „na columbusie”, chyba że to jakiś skrót).

                ERRATA: portal rowerowo-kynologiczny ;-)

                PS w mojej „Kobiałce” też jest 1 hamulec. W ogóle w 2 rowerach mam łącznie 3 hamulce i 1 przerzutkę oraz zero amorków :)

              • b52t
                24 czerwca 2015 at 14:35

                Tak skrót, przez łączenie rur wyglądem przypomina columbus z lat 80. mój model to K2.
                Amortyzatorów nie chce, bo rower ma być na tyle prosty, żebym nawet ja mógł co naprawić. Biegów jak najmniej, ale to tylko dlatego, że jeżdżę na dwóch.

            • Tomasz Minkiewicz
              23 czerwca 2015 at 14:47

              Ta promocja ma haczyk. Żaden z mostków na które też jest promocja i kosztują w tej chwili po 5 funciaszy nie występuje w kombinacji obejmy/koloru/kąta/długości, która byłaby mi potrzebna. ;)

  2. b52t
    22 czerwca 2015 at 13:58

    A gdzie informacja o wadze?! Przecież wiadomo, że jeżdżąc do pracy czy rekreacyjnie każdy gram się liczy ;-)
    Licznik by sobie kupił z ciekawości ile kilometrów pedałuje, no i z jaką prędkością, bo mam wrażenie, że jeżdżę za szybko.

    • 22 czerwca 2015 at 14:13

      Nie da się jeździć za szybko rowerem ;-)

      (A dziś wieczorem będzie breaking-news :)

      • b52t
        22 czerwca 2015 at 14:32

        Czasem da się, jeśli przekroczy się 30 km/h w strefie?

      • b52t
        22 czerwca 2015 at 15:31

        Tak swoją drogą, dalej testowane są Kojaki?

        • 22 czerwca 2015 at 18:15

          Tak, permanentny test trwa. Od tamtego czasu zrobiły pewnie 1000 km.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.