Zakaz adopcji dzieci przez pary jednopłciowe (projekt)

A skoro dziś Dzień Dziecka, to czas na kilka słów o projekcie nowelizacji prawa rodzinnego autorstwa posłów Konfederacji wprowadzających zakaz adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, niezależnie od tego, czy żyją ze sobą na kartę rowerową, czy też udało im się jakoś związek swój sformalizować (projekt ustawy o zmianie ustawy — Kodeks rodzinny i opiekuńczy).


kaplicka
Nie ma czegoś takiego jak niepokalane poczęcie (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

Strach ma wielkie oczy, więc posłowie Konfederacji już straszą: zaczęło się od łamania konstytucyjnej zasady, iż małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, bo przecież Urzędy Stanu Cywilnego zaczęły dokonywać transkrypcji zawartych za granicą małżeństw jednopłciowych do polskich akt stanu cywilnego, a lada moment w odpisie aktu małżeństwa będzie małżonek pierwszy / małżonek drugi
Czas przeto działać — na początek wprowadzić trzeba zakaz adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.

art. 1141a § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego [projekt]
Nie może przysposobić dziecka osoba, która:
1) pozostaje z osobą tej samej płci w związku zrównanym z małżeństwem zgodnie z prawem obcym;
2) pozostaje w innym zarejestrowanym związku z osobą tej samej płci, wywołującym skutki prawne porównywalne do małżeństwa w prawie obcym;
3) pozostaje we wspólnym pożyciu z osobą tej samej płci.

Jak widać nie obyło się bez kazuistyki, bo chociaż można było napisać to prosto, projektodawcy rozpisali się na trzy punkty, dzięki czemu nie przemyci się ani jednopłciowa para, której udało się formalnie potwierdzić status swojego związku (student pierwszego roku powiedziałby, że pkt 2 jest o tyle zbyteczny, a maiori ad minus, więc skoro zakaz adopcji dzieci obejmuje osoby tej samej płci pozostające w związku zrównanym z małżeństwem, to tym bardziej w innym, „porównywalnym” związku).

A i tak wszystko podsumowuje pozostawanie we wspólnym pożyciu, tedy nawet jeśli szczególarz zauważy, że literalnie projekt zakazu przysposobienia dzieci nie obejmuje małżeństw zawartych za granicą, to przecież wystarczy, że będą ze sobą pożywać, więc nie wolno…
(Nawiasem mówiąc sześć lat temu z propozycja podobnej zmiany, acz na szczeblu konstytucyjnym, wystąpił prezydent Duda. O jednym i drugim prawie nikt już nie pamięta.)

art. 72 ust. 1-2 Konstytucji RP
1. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją.
2. Dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych.

    Po co to i dlaczego? „Projekt ustawy wywoła pozytywne skutki społeczne” — to z uzasadnienia, które skupia się na jakości postępowań w sądach rodzinnych i obiektywnych mechanizmach kontroli nad adopcją dzieci. Gdzieś na początku mówi się też o zwiększeniu bezpieczeństwa dzieci, które „potencjalnie mogą zostać przysposobione”… Mnie się wydaje, że zgodnie z propozycją zmian w przepisach potencjalnie przysposobione zostać nie będą mogły, więc już tylko się zastanawiam czy taka sytuacja jest aby zgodna z ustawą zasadniczą, która nakłada na władze publiczne powinności w zakresie ochrony praw dziecka?
    Mówiąc wprost: co jest lepsze dla dzieci, których los pozbawił rodziców: instytucjonalizowana placówka sprawująca pieczę zastępczą, choćby i „półprofesjonalny” rodzinny dom dziecka? Czy jednak mieć dom rodzinny, choćby i nieco dziwny, ale przynajmniej taki, w którym niekoniecznie dziecko pojawia się przez zupełny przypadek?

    subskrybuj
    Powiadom o
    guest

    Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

    0 komentarzy
    Oldest
    Newest
    0
    komentarze są tam :-)x