Podchwytliwe pytanie: co to za ustawa, która choć nie miała jeszcze okazji zadziałać, ale mimo to miała już opublikowany tekst jednolity, jest skwapliwie nowelizowana, a nawet ma szansę na zmianę tytułu? Odpowiedź jest oczywista: chodzi o ustawę wprowadzającą darmowy, rządowy system płacowo-kadrowy — dla niepoznaki zwaną ustawą o e-umowach (projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie teleinformatycznym do obsługi niektórych umów).
A mianowicie, w pewnym skrócie:
- ministerialnego komunikatu określającego „termin wdrożenia” rozwiązań technicznych umożliwiających udostępnienie systemu teleinformatycznego do obsługi umów nadal ani widu, ani słychu — i wszystko wskazuje na to, że będziemy czekać jeszcze dłużej, bo do nieistniejącego systemu doszlusować mają nowe funkcjonalności: do obsługi umów o pracę, umów zlecenia i o świadczenie usług oraz umowy uaktywniającej zawieranej z nianią dojść mają także umowy związane z zatrudnieniem (m.in. o zakazie konkurencji, o wspólnej odpowiedzialności za powierzone mienie, umowy szkoleniowej), porozumienia z wolontariuszem;
- dlatego też sama ustawa zyskać ma nowy tytuł — po zmianach będzie ona znana jako ustawa o e-umowach;
art. 1 ustawy o zmianie ustawy o systemie teleinformatycznym do obsługi niektórych umów [projekt]
W ustawie z dnia 16 listopada 2022 r. o systemie teleinformatycznym do obsługi niektórych umów (Dz. U. z 2024 r. poz. 1661 oraz z 2025 r. poz. 620) wprowadza się następujące zmiany:
1) w tytule ustawy ogólne określenie przedmiotu ustawy otrzymuje brzmienie: „ustawa o e-Umowach” […]
- przy okazji: skoro nowa ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia zastępuje starą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, to i zmienić musi się normatywna ścieżka dostępu do systemu — po zmianach do nieistniejącego systemu będzie można się zalogować „za pośrednictwem systemu teleinformatycznego umożliwiającego wnoszenie wniosków w postaci elektronicznej do publicznych służb zatrudnienia”;
- nowością będzie natomiast możliwość automagicznej weryfikacji poprawności danych firm poprzez ich porównanie z danymi w CEIDG i KRS, a także obowiązek dalszego rozwijania systemu poprzez wprowadzanie do niego nowych funkcjonalności;
- kolejna nowość: nieistniejący wciąż system będzie pozwalał na obsługę umów zawartych poza nim, do czego konieczne będzie wyłącznie wprowadzenie niezbędnych danych, bez konieczności ponownego zawierania samej umowy; stąd też projektowana ustawa o e-umowach zakłada, że pracodawcy będą mogli prowadzić w nim dokumentację pracowniczą (także po przeniesieniu cyfrowych odwzorowań dokumentów wytworzonych na papierze);
- jakby ktoś się martwił RODO, technikaliami i formalnościami: systemu wprawdzie jeszcze nie ma, ale już wiadomo, że będzie on spełniał ustawowe wymogi techniczne przewidziane dla systemów kadrowo-płacowych służących do prowadzenia dokumentacji pracowniczej;
art. 8 ust. 1a ustawy o e-umowach [projekt]
System spełnia wymogi techniczne określone w przepisach wydanych na podstawie art. 298(1) ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy.
- ważne pytanie: kiedy ustawa o e-Umowach miałaby szansę w praktyce zafunkcjonować? z jednej strony nic się nie zmienia, ponieważ zgodnie z projektem nadal czekamy na ogłoszenie przez ministra d/s pracy komunikatu określającego termin uruchomienia systemu i wdrożenia rozwiązań technicznych…
- …z drugiej jednak strony coś powinno zadziać się przed końcem tego roku, bo oto do 30 listopada 2025 r. ZUS miałby obowiązek zgłosić gotowość własnego systemu do obsługi zadań wynikających z tej ustawy (oczywiście ten przepis można wykładać na dwa sposoby, w tym także taki, że do tego dnia powinien poinformować, że wyrobi się już w 2030 r.; bajdełej warto porównać art. 24 ustawy o e-umowach z art. 4 ust. 2 ustawy nowelizującej);
- …co i tak nic nie zmienia, bo funkcjonalności systemu do obsługi umów miałaby być udostępniona w ciągu 3 lat (!) od wejścia w życie ustawy (tej znowelizowanej, której też jeszcze nie ma), a wszystko i tak zależeć będzie od nieszczęsnego komunikatu.
Zamiast komentarza: w ten sposób informatyzacja może kręcić na okrągło, bo przecież moc pisania prawa jest nieustająca niczym perpetuum mobile.