Prokurator może wnieść pozew o zaprzeczenie ojcostwa — tylko w wyjątkowych przypadkach

Czy prokurator może wnieść powództwo o zaprzeczenie ojcostwa, jeśli mężczyzna — po wielu latach spokojnego życia — sobie przypomni, że żona miała romans z innym mężczyzną, który nawet się przechwalał, że jest ojcem dziecka? Czy jednak taki pozew musi być szczegółowo umotywowany, zaś w przypadku braku wykazania istnienia przesłanek, podlega bezwarunkowemu oddaleniu, niezależnie od tego jaka jest „prawda biologiczna”? (wyrok Sądu Najwyższego z 6 grudnia 2019 r., V CSK 471/18).

Orzeczenie dotyczyło wniesionego przez prokuratora pozwu o zaprzeczenie ojcostwa (pełnoletniej w momencie orzekania) córki zrodzonej w czasie małżeństwa (w 1998 r.) — bo ze sprawy rozwodowej (zakończonej w 2017 r.) wynika, że małżonka mężczyzny miała — w okresie, kiedy doszło do urodzenia dziewczynki — romans z innym mężczyzną (ten miał nawet w 2000 r. twierdzić, że jest biologicznym ojcem córki).

art. 67 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego
Zaprzeczenie ojcostwa następuje przez wykazanie, że mąż matki nie jest ojcem dziecka.

Sąd prawomocnie oddalił powództwo: prokurator nie udowodnił, by mąż nie był ojcem dziecka. Dowodem takim nie może być dokument prywatny — wyniki ekspertyzy z badań genetycznych materiału pobranego m.in. ze szczoteczki do zębów córki są niewiarygodne już choćby przez to, że nie ma pewności czy użyty do porównania materiał na pewno pochodzi od niej. Nie dość, że jest bezsporne, iż w tamtym okresie małżonkowie także współżyli ze sobą, to mąż dowiedział się o romansie żony kiedy córka miała rok, ale nie podjął żadnych kroków dla rozwiania wątpliwości — zaś córka przez całe swoje życie traktowała go jako swego ojca.

art. 7 kpc
Prokurator może żądać wszczęcia postępowania w każdej sprawie, jak również wziąć udział w każdym toczącym się już postępowaniu, jeżeli według jego oceny wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego. W sprawach niemajątkowych z zakresu prawa rodzinnego prokurator może wytaczać powództwa tylko w wypadkach wskazanych w ustawie.

Co więcej prokurator ma ograniczone uprawnienie do wniesienia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa (art. 86 kro), zatem nie wykazując, iż wymaga tego dobro córki (wówczas małoletniej) lub interes społeczny — ba, wytoczenie powództwa o zaprzeczenie ojcostwa zdecydowanie godziło w dobro dziecka (dziewczyna zaczęła leczyć się na depresję).

art. 86 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego
Powództwo o ustalenie lub zaprzeczenie ojcostwa oraz ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa może wytoczyć także prokurator, jeżeli wymaga tego dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego (…)

Skargę kasacyjną od tego orzeczenia wniósł (tylko i wyłącznie) sam zainteresowany ojciec, którego zdaniem zgodnie art. 86 kro nie ma obowiązku wykazania podstawy do wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa, a zwłaszcza nie musi wykazywać jakie konkretnie dobro dziecka lub interes społeczny uzasadniają wniesienie pozwu — jest w swoich decyzjach autonomiczny, a sąd nie ma prawa kontrolować jego legitymacji czynnej.

Sąd Najwyższy nie podzielił tych ocen: jest oczywiste, że ojciec nie mógł już wytoczyć powództwa o zaprzeczenie ojcostwa ze względu na upływ zawitego terminu określonego w art. 63 kro. Prokurator może wytaczać lub brać udział w każdej sprawie cywilnej, jeśli jego zdaniem wymaga tego ochrona praworządności, praw obywateli lub interesu społecznego, wyjąwszy jednak niemajątkowe sprawy z zakresu prawa rodzinnego, w których może wytaczać powództwo tylko w ściśle określonych przypadkach (art. 7 kpc).
Takim przepisem jest właśnie art. 86 kro, który uzależnia uprawnienie do wniesienia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa od występowania jednej z dwóch przesłanek: jeśli wymaga tego dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego. Ocena tych przesłanek nie pozostaje jednak wyłącznie w gestii samego prokuratora, o czym świadczy brak frazy „jeśli według jego oceny” (jak w art. 7 kpc — przeciwnie do np. art. 22 kro lub art. 127 kro, które nie ograniczają prokuratora w jego uprawnieniach procesowych). Zawężenie uprawnienia do kwestionowania pochodzenia dziecka jest efektem jednej z naczelnych zasad prawa rodzinnego — zasady ochrony dobra dziecka, która jest nadrzędna w przypadku kolizji z prawami innych osób (SN podkreślił, iż w orzecznictwie ETPCz stabilność, bezpieczeństwo i ostateczność stosunków rodzinnych stawiana jest wyżej niż „prawda biologiczna”).

W toku sprawy prawidłowo oceniono, iż prokurator nie wykazał, by wytoczona sprawa była uzasadniona dobrem wówczas małoletniej córki mężczyzny. Z poglądem tym podzielił się sam prokurator (który nie podważał wyroku) — zaś w takiej sytuacji nie ma nawet potrzeby badać prawdy materialnej (bo i zapewne nie o prawdę, po 18 latach, chodziło).

7
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

„wytoczenie powództwa o zaprzeczenie ojcostwa zdecydowanie godziło w dobro dziecka (dziewczyna zaczęła leczyć się na depresję)” Wydaje się, że akurat to nie wytoczenie powództwa, czy też przebieg i wynik sprawy wpłynęły negatywnie na dziecko, tylko samo podniesienie wątpliwości co do bycia biologiczną córką/ojcem. Uznanie tego pod względem prawnym jest tylko bardzo mało istotnym elementem całej sytuacji, a jej wyjaśnienie raczej mogło pomóc w jej rozwikłaniu niż zaszkodzić. Bo zachowanie formalnych więzów w żaden sposób nie przekłada się więzy realne. Dla dziecka szokiem jest już sama informacja, jest (może być) z „nieprawego łoża”, a to, czy uda się to przełożyć na… Czytaj więcej »

Jakec
Gość
Jakec

A ja uważam odwrotnie… Jeśli ktoś sobie powie „to ja jestem twoim ojcem” to mogę mieć to głęboko i więcej nie zwracać na to uwagi, bo ja swoje wiem. Ale jak zajmie się tym sąd i będę czekał na wynik sprawy, który może wywrócić moje życie do góry nogami to z nerwów mogę pożreć paznokcie do łokci…

gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

Ale tutaj jest sytuacja odwrotna, ktoś po długim czasie powiedział „a ja NIE JESTEM twoim ojcem”. A sąd jedyne co może w takiej sytuacji, to przymusić do płacenia alimentów (do czego potrzebne jest formalne pozostawienie uznania „ojcostwa”). Dla tej dziewczyny negatywne są dwie kwestie: – działania jej matki, które doprowadziły do jej poczęcia i wychowania przez „nieojca” przy jednoczesnym przeświadczeniu dziecka, że to ojciec – i zbudowaniu na tej podstawie odpowiedniej więzi uczuciowej – działania „nieojca”, który mógł albo swoje wątpliwości podnieść od razu, albo na zawsze zamilknąć – bo opcja „miałem wątpliwości, ale zgłaszam je po kilkunastu latach” jest… Czytaj więcej »

mmm777
Gość
mmm777

Ktoś wygaduje głupoty: „m.in. ze szczoteczki do zębów córki są niewiarygodne już choćby przez to, że nie ma pewności czy użyty do porównania materiał na pewno pochodzi od niej.” Ale można je porównać z matką, i wtedy będzie więcej wiadomo. A można też zrobić badanie wiarygodne. Więc w czym problem? Za ktoś idiotycznie uzasadnia, że badanie się nie liczy, bo jest niewiarygodne… . Jedyne, co ma rzeczywiste znaczenie, to alimenty. Jak ich nie ma (i innych finansowych spraw) to ojciec może dać ogłoszenie: od dzisiaj X X nie uważam za swoją córkę – będzie git ;) . BTW Ileż to… Czytaj więcej »

gordon.shumway
Gość
gordon.shumway

Rozumowanie sądu co do dowodu słuszne – bo w przeciwnym wypadku można by było na tej podstawie uwzględnić każde zaprzeczenie ojcostwa.
Tyle tylko skoro sąd bierze pod uwagę dobro dziewczyny i interes społeczny to powinien dopuścić z urzędu analogiczny dowód w ramach którego przeprowadzono by wiarygodne badanie, na podstawie pewnego materiału genetycznego.