Krótko i na temat, bo tu chodzi tylko o wypełnienie sobotniego wieczoru: jeśli nawet jest tak, że celem dalszych wypadów jest zwiezienie większych ilości pierwszego z brzegu wina, to czasem bywa tak, że owo zwiezione wino trzeba wypić w domu. Tak mnie właśnie naszło po wysączeniu butelki czerwonego wytrawnego wina Heger-Schuckert Zweigelt wytworzonego w Dolnej Austrii.
Zweigelt, nie raz już przelewałem te słowa na klawiaturę, jest moją drugą ulubioną jesienną odmianą wina, zaraz po Frankovce. Ma dość wyrazisty i powtarzalny smak, więc sięgając po butelkę z taką etykietą zwykle wiem co dostanę; nie jest findrymuśnie drogi (ściśle rzecz ujmując: Zweigelt zwykle jest tani) i prawie nigdy się na nim nigdy nie zawiodłem. A ponieważ jest taki fajny sklep w miejscowości Poysdorf, niedaleko granicy, który sprzedaje lokalne wyroby… to było jasne, że prędzej czy później coś od familii Heger-Schuckert do koszyczka wpadnie.
Jak widać na załączonym obrazku: wypite w domowych pieleszach, jak zawsze w tle grała jakaś muzyczka, acz tak się składa, że żaden konkretny utwór lub wykonawca przy okazji się nie przykleił. Więc urywam w tym miejscu, idę po korkociąg, szukać dalszego natchnienia.
(Heger-Schuckert Zweigelt, fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)