Ustawa o Prezydencie Elekcie i… statusie „Małżonka Prezydenta” (projekt)

Krótko i na temat, bo w mętnej wodzie i delfin może uchodzić za grubą rybę: oto jest propozycja prawnego — ba, nawet ustrojowego — ustawienia osoby, która już wygrała wybory prezydenckie, ale jeszcze nie objęła stolca prezydenckiego. Zdaniem posłów PiS Prezydent Elekt zbyt poważna figura, żeby przez kilka tygodni błąkał się samopas, więc oto jest projekt ustawy o Prezydencie Elekcie Rzeczypospolitej Polskiej, ochronie kandydatów na urząd Prezydenta oraz statusie Małżonka Prezydenta.


Pałac Królewski Wrocław
Pozostałości pałacu królewskiego we Wrocławiu — bo delfiny też czasem lubią sobie popływać (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

Cytując uzasadnienie propozycji: zapewnienie ciągłości funkcjonowania urzędu Prezydenta RP jest kluczowe dla stabilności i bezpieczeństwa Rzplitej, nawet ustawa zasadnicza kładzie nacisk na to, by stanowisko to było zawsze obsadzone. Wymaga to płynnej synchronizacji przekazania władzy, tymczasem polskie prawo nie określa pozycji kandydata, który wybory już wygrał, ale pozostało jeszcze kilka tygodni do rozpoczęcia jego kadencji. Stąd też — zdaniem posłów PiS — konieczna jest prawne uregulowanie pozycji Prezydenta Elekta — oraz… statusu „Małżonka Prezydenta”.

Podjąłem się złożonego procesu zapoznania się z propozycją, czego efektem jest tych oto kilka punktów:

  • Prezydentem Elektem Rzeczypospolitej Polskiej miałby być każda osoba wybrana na urząd prezydencki, a jego normatywny status rozpoczynałby się w dniu podania przez Państwową Komisję Wyborczą wyników głosowania i wyników wyborów prezydenckich, a trwał aż do dnia objęcia urzędu, tj. do momentu złożenia przysięgi wobec Zgromadzenia Narodowego;
  • a ponieważ chodzi o bezstresowe przekazanie pałeczki: Prezydent Elekt miałoby prawo udziału i w posiedzeniach Rady Gabinetowej i Rady Bezpieczeństwa Narodowego, wraz z uprawnieniem do zabierania głosu;
  • i tu zwrócę uwagę na pierwszy problem: otóż oba te gremia zbierają się dość rzadko, bo wyłącznie na podstawie zarządzenia prezydenta (internety podpowiadają, że Andrzej Duda skorzystał z prawa zwołania Rady Gabinetowej dwukrotnie, w przypadku Rady Bezpieczeństwa Narodowego był bardziej aktywny, acz i tak przez ostatnie dwa lata jego kadencji RBN nie spotkała się ani razu), więc kompetencje Prezydenta Elekta i tak byłyby zależne od decyzji prezydenta (jak tamten zwoła, to ten przyjdzie, a jak nie, to nie);
  • ale to nie wszystko, bo w sprawach związanych z bezpieczeństwem państwa i polityką zagraniczną Prezydent Elekt miałby także uprawnienie do „konsultacji” z urzędującą głową państwa, premierem i ministrami;

art. 5 ustawy o Prezydencie Elekcie Rzeczypospolitej Polskiej, ochronie kandydatów na urząd Prezydenta oraz statusie Małżonka Prezydenta [projekt]
Prezydentowi Elektowi Rzeczypospolitej Polskiej w sprawach dotyczących bezpieczeństwa państwa i polityki zagranicznej przysługuje prawo do konsultacji z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, Prezesem Rady Ministrów oraz członkami Rady Ministrów.

  • i znów nie potrafię się powstrzymać od krytyki: sęk w tym, że „prawo do konsultacji” wydaje się jakimś pomylonym odwróceniem pojęć: najwyraźniej autorom przyświecała myśl, że Prezydent Elekt staje się jakiegoś rodzaju organem, niewątpliwie pozakonstytucyjnym — a urzędująca głowa państwa, premier i ministrowie (konstytucyjne organy władzy wykonawczej) wchodzą w rolę jego „konsultantami”; i tu można tylko zwrócić uwagę, że ustawa zasadnicza nie przewiduje takiej roli rządu nawet wobec sprawującego władzę prezydenta;
  • (na marginesie: pomijam, że projekt w tym zakresie niejako „wyjmuje” poszczególnych członków rządu z jednolitej struktury jaką jest Rada Ministrów — ale taka redakcja przepisu to otwarte pole do konfliktu, bo przecież zaraz byłby spór kto do kogo ma przyjść na owe „konsultacje”);
  • ale to nie wszystko, bo zgodnie z projektem ustawy Prezydentowi Elektowi „udostępnia się” wszelkie informacje, w tym także niejawne, dotyczące zagrożeń dla bezpieczeństwa Polski, „kierunków” polityki zagranicznej oraz istotnych prac legislacyjnych…
  • …i znów: „udostępnia się” — ale przecież Rada Ministrów, która politykę zagraniczną „prowadzi”, właściwie nie ma obowiązku o niczym informować nawet piastuna godności prezydenckiej, zaś prezydent, który wprawdzie jako „najwyższy przedstawiciel” reprezentuje Rzplitą na zewnątrz, ale w ramach owej reprezentacji tylko podpisuje, wysyła i przyjmuje… więc ja się pytam: kto dokładnie miałby Prezydentowi Elektowi udostępniać owe informacje — i kiedy?
  • jakby ktoś pytał jak to wszystko zorganizować: w okresie pomiędzy ogłoszeniem wyników wyborów a przysięgą, w strukturze Kancelarii Prezydenta miałby funkcjonować wydzielona komórka organizacyjna przeznaczona do obsługi merytorycznej, organizacyjnej i prawnej Prezydenta Elekta; „delfin” zyskiwałby także prawo do korzystania z prezydenckich pojazdów służbowych i bezpiecznych środków komunikacji elektronicznej i zabezpieczonej infrastruktury teleinformatycznej; zarazem zarówno Prezydent Elekt jak i obaj kandydaci, którzy przeszli do drugiej tury wyborów prezydenckich mieliby prawo do ochrony SOP;
  • ale to nie wszystko, bo przecież nie zapominajcie o „Małżonku Prezydenta” RP, któremu (której?) także coś się od życia należy: więc jest taka koncepcja, żeby w Kancelarii był ktoś, kto pomoże w ocieplaniu wizerunku Pierwszej Damy (lub Pierwszego Dżentelmena, bo przecież nie musimy być inkluzywni);

art. 10 ust. 1 ustawy o Prezydencie Elekcie Rzeczypospolitej Polskiej, ochronie kandydatów na urząd Prezydenta oraz statusie Małżonka Prezydenta [projekt]
W skład Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wchodzi komórka organizacyjna zapewniająca obsługę Małżonka Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w szczególności w działalności społecznej, kulturalnej i charytatywnej Małżonka Prezydenta.

  • mnie oczywiście rozśmieszają te Wielkie Litery — Prezydent Elekt, Małżonek Prezydenta, ale też troszkę irytuje wciśnięcie Małżonka Prezydenta RP w okowy działalności społecznej, kulturalnej i charytatywnej — bo co będzie, jeśli kiedyś vox populi będzie taki, że prezydenturę obejmie singiel?

Zamiast komentarza: krytyka już była, teraz czas na jakiś konstruktywne postulaty:

  • każdy ex-prezydent powinien z urzędu być dożywotnim senatorem (wersja max);
  • lub chociaż z urzędu wchodzić w skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego (wersja mini — przy czym oba warianty można ze sobą połączyć);
  • a w ogóle to Polska powinna być monarchią (dziedziczną, konstytucyjno-parlamentarną), a wówczas żadne takie pomysły nie będą potrzebne.
subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

10 komentarzy
Oldest
Newest
10
0
komentarze są tam :-)x