Krótko i na temat, ale pewnie ministerka Bąk-Dziemianowicz się wkurzy: oto jest pomysł, by z kodeksu pracy zniknęła neutralność płciowa nazw stanowisk (projekt ustawy o zmianie ustawy — Kodeks pracy).
A mianowicie:
- od miesiąca obowiązują przepisy kodeksu pracy nakazujące wszystkim pracodawcom m.in. stosowanie neutralnych płciowo nazw stanowisk oraz informowanie kandydatów ubiegających się o zatrudnienie o obiektywnych i neutralnych „w szczególności pod względem płci” kryteriach określania wynagrodzenia za pracę;
- nie trzeba wielkiej złośliwości, by dostrzec pewną pułapkę: nawet Karta Nauczyciela, choć to zawód wyjątkowo sfeminizowany, posługuje się określeniem „nauczyciel”, a „nauczycielki” szukać tam ze świecą, podobnie ustawa o pracownikach samorządowych mówi o „sekretarzu” gminy / powiatu / województwa, nie ma też „wójciny”, „burmistrzyni”, zaś w ustawie o czasu pracy kierowców jest „kierowca”, w prokuraturze pracują „prokuratorzy”, a „prokuratorki” w przepisach nie uświadczysz, etc., etc.;
- więc jak ktoś chce być zgodny z kodeksem pracy, to będzie sprzeczny z lex specialis i vice-versa;
- (w sumie jeszcze lepiej jest ze słowem „sędzia”, którego końcówka -a sugeruje, że to forma żeńska… ja się zwykłem upierać, że kobieta wykonująca ten zawód to „sędzina”, ale przecież ten sam problem ma np. „geodeta”);
- mniejsza z tym, bo oto do laski marszałkowskiej trafił projekt posłów PiS — żeby tę niefortunną zmianę zmienić i cała ta neutralność płciowa nazw stanowisk trafiła na śmietnik historii;
art. 183ca kodeksu pracy [brzmienie aktualne]
§ 1. Osoba ubiegająca się o zatrudnienie na danym stanowisku otrzymuje od pracodawcy informację o:
1) wynagrodzeniu, o którym mowa w art. 183c § 2, jego początkowej wysokości lub jego przedziale — opartym na obiektywnych, neutralnych kryteriach, w szczególności pod względem płci […]
§ 3. Pracodawca zapewnia, aby ogłoszenia o naborze na stanowisko oraz nazwy stanowisk były neutralne pod względem płci, a proces rekrutacyjny przebiegał w sposób niedyskryminujący.
art. 183ca § 1 pkt 1 kp [projekt]
§ 1. Osoba ubiegająca się o zatrudnienie na danym stanowisku otrzymuje od pracodawcy informację o:
1) wynagrodzeniu, o którym mowa w art. 183c § 2, jego początkowej wysokości lub jego przedziale — opartym na obiektywnych, neutralnych kryteriach […]
§ 3. (uchylony)
- w uzasadnieniu projektu mówi się, że zmiana jest nieuzasadniona merytorycznie, sprzeczna z zasadami poprawnej polszczyzny i utrwaloną praktyką językowa, a także oderwana od realnych potrzeb rynku pracy;
- (czytajcie, czytajcie: jak PiS „Polski Ład” uradzał, to na potrzeby rynku pracy i biznesu się nie oglądał);
- skoro więc dotychczasowe przepisy są wystarczająco przeciwne dyskryminacji, także ze względów płciowych, to po co dublować regulacje (zwłaszcza, że już są zdublowane, por. „Czy dress-code pracowniczy może być traktowany jako dyskryminacja — i to ze względu na płeć?”);
- autorzy propozycji nie omieszkali dorzucić sentencji, iż „projekt ma charakter deregulacyjny”, z czym się akurat należy zgodzić — premier to lubi, więc może się uda?
Zamiast komentarza: tamto była durna zmiana, więc to byłaby dobra zmiana.