Potrącenie przez bank wierzytelności z nieważnej umowy kredytowej jest zgodne z prawem (TSUE)

Krótko i na temat, bo przecież jeśli jeszcze się nie zagotowało, to zaraz się zagotuje: oto we wczorajszym wyrok TSUE stwierdził, że potrącenie przez bank wzajemnych wierzytelności z nieważnej umowy kredytowej jest dopuszczalne i nie jest sprzeczne z prawem, acz zawsze granicą roszczeń banku jest wysokość wypłaconego kapitału.


Brig
Brig (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 22 stycznia 2026 r. w/s Herchoski (C‑902/24)
[Dyrektywa 93/13 nie stoi na] przeszkodzie wykładni sądowej prawa krajowego, która w ramach wszczętego przez konsumenta postępowania mającego na celu ustalenie nieważności umowy kredytu hipotecznego, którą zawarł on z przedsiębiorcą, oraz zwrot rat miesięcznych zapłaconych w wykonaniu tej umowy, pozwala na to, by ten przedsiębiorca, utrzymując tytułem głównym, że rzeczona umowa jest ważna, podniósł tytułem ewentualnym zarzut potrącenia oparty na wierzytelności odpowiadającej kwocie tego kredytu hipotecznego, pod warunkiem, po pierwsze, że ta ostatnia wierzytelność nie zostanie uznana za wymagalną, zanim właściwy sąd ustali nieważność samej umowy, a po drugie, że fakt uwzględnienia takiego zarzutu nie pociąga za sobą rozstrzygnięcia w przedmiocie kosztów postępowania, które mogłoby zniechęcić konsumenta do skorzystania z praw przyznanych mu przez tę dyrektywę.

opis stanu faktycznego:

  • sprawa zaczęła się w 2008 r. od kredytu hipotecznego na 360 tys. zł, denominowanego we frankach szwajcarskich; w ciągu kolejnych 14 lat kredytobiorcy spłacili prawie 330 tys. zł, aby następnie pozwać bank o ustalenie nieważności umowy ze względu na abuzywność klauzul walutowych, żądając przy tym zwrotu zapłaconych rat;
  • w toku postępowania bank twierdził, że umowa jest ważna, ale też złożył oświadczenie o potrąceniu wzajemnych wierzytelności;
  • w wydanym wyroku częściowym sąd I instancji stwierdził nieważność umowy kredytowej;
  • ale zauważył też istotną wątpliwość: otóż odpadnięcie podstawy przysporzeń oznacza obowiązek wzajemnego zwrotu świadczeń nienależnych, przy czym w świetle teorii „dwóch kondykcji” są to dwa, odrębne roszczenia…
  • …ale znów kodeks cywilny przewiduje także instytucję potrącenia wzajemnych wierzytelności, co w sumie oznaczałoby, że bank musiałby zwrócić zaledwie ok. 42 tys. zł — zatem przy proporcjonalnym rozliczeniu kosztów oznaczałoby, że strona powodowa „wygrała ale przegrała”…

art. 498 kodeksu cywilnego
§ 1. Gdy dwie osoby są jednocześnie względem siebie dłużnikami i wierzycielami, każda z nich może potrącić swoją wierzytelność z wierzytelności drugiej strony, jeżeli przedmiotem obu wierzytelności są pieniądze lub rzeczy tej samej jakości oznaczone tylko co do gatunku, a obie wierzytelności są wymagalne i mogą być dochodzone przed sądem lub przed innym organem państwowym.
§ 2. Wskutek potrącenia obie wierzytelności umarzają się nawzajem do wysokości wierzytelności niższej.

art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 w/s nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich
Zarówno w interesie konsumentów, jak i konkurentów Państwa Członkowskie zapewnią stosowne i skuteczne środki mające na celu zapobieganie dalszemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami.

  • …co z jednej strony mogłoby osłabiać zniechęcający charakter orzeczenia stwierdzającego nieważność umowy ze względu na zaszytą w niej klauzulę niedozwoloną…
  • …z drugiej jednak każdy, także przedsiębiorca, także bank, ma prawo powołać się na potrącenie wierzytelności, a odmowa uwzględnienia takiego zarzutu mogłaby oznaczać naruszenie prawa do obrony przed sądem, a także zasadę proporcjonalności i pewności prawa;
  • ba, w sprawie jest jeszcze jeden kruczek proceduralny: uznając skuteczność zarzutu potrącenia konsument powinien był cofnąć pozew w tej części — ale przecież jego żądanie zapłaty wynika z sedna jego powództwa, tj. żądania stwierdzenia nieważności umowy (byłoby prościej, gdyby bank uznał to roszczenie, a na potrącenie powołał się tylko w celu rozliczenia należności);
  • po piąte i po siódme: jest problem z wymagalnością takiego świadczenia, który to skutek następuje „niezwłocznie”, czyli w terminie 14 dni po złożeniu oświadczenia o potrąceniu — a przecież z jednej strony sprawa się dalej toczy, a z drugiej jest już wyrok stwierdzający nieważność…

wyrok TSUE:

  • obowiązkiem państw jest wprowadzić takie mechanizmy, które będą skutecznie zniechęcały firmy do stosowania klauzul niedozwolonych w umowach z konsumentami; oznacza to, iż sąd ma obowiązek odmówić zastosowania nieuczciwego postanowienia, w szczególności nie może zasądzić zapłaty kwoty wynikającej z zakwestionowanego postanowienia; dyrektywa nie reguluje skutków nieważności umowy ze względu na jej abuzywność, toteż konsekwencje te powinno określać prawo krajowe;
  • z wcześniejszego orzecznictwa wynika, że niedopuszczalne jest żądanie zwrotu całej kwoty kredytu, po stwierdzeniu jej nieważności, niezależnie od już dokonanych spłat (wyrok TSUE z 19 czerwca 2025 r., C‑396/24); jednak sytuacja, w której po wzajemnym potrąceniu wierzytelności dłużnikiem pozostaje ta strona, której wierzytelność była niższa od wierzytelności drugiej strony, sprzeczna z prawem nie jest;
  • chociaż więc może wykluczać to zastosowanie prawa zatrzymania przez bank, jeśli skutkuje to utratą prawa do odsetek należnego konsumentowi (wyrok TSUE z 14 grudnia 2023 r. w/s Getin Noble Bank, C‑28/22) — to zgodnie z polskim kodeksem cywilnym potrącenie wierzytelności jest równoważne z wykonaniem świadczeń przez obie strony;
  • wiele tu zależy od decyzji samego konsumenta, któremu sąd powinien wyjaśnić prawne skutki uwzględnienia żądania, w tym poinformować, iż unieważnienie umowy może prowadzić do konieczności wzajemnych rozliczeń (jak w art. 410 kc) — ale jeśli jego dobrowolna i świadoma zgoda brzmiała „wchodzę w to”, to tym bardziej potrącenie nie może być uznane jako sprzeczne z dyrektywą pro-konsumencką;
  • ba, zdaniem TSUE potrącenie wzajemnych wierzytelności przez bank jest dla konsumenta korzystne, bo drugi proces to ryzyko dodatkowych kosztów dla konsumenta, tym bardziej po przegranej — bo nie ma wątpliwości, że skutkiem nieważności umowy kredytowej jest konieczność zwrotu pożyczonego kapitału (jak ktoś nie wierzy, że TSUE tak napisał: pkt 68-69 wyroku);
  • odmówić prawa do potrącenia należności nie można, bo przecież nawet pozwanemu i przegrywającemu służy prawo do ochrony sądowej — w tym prawo do dochodzenia jego roszczeń;
  • granicą roszczeń banku jest przy tym wysokość wypłaconego kapitału i wysokość odsetek za opóźnienie, obliczonych „od dnia wezwania do zapłaty” (chyba od dnia wymagalności, ale mniejsza z tym), aczkolwiek oczywiście bez wynagrodzenia za wykorzystanie kapitału przez kredytobiorcę;
  • wniosek jest prosty: dopóki bank twierdzi, że umowa jest ważna, dopóty żadne wezwanie do zwrotu kapitału nie jest skuteczne (wszakże nie można żądać oddania należności jako „nieważnej” z umowy, która zdaniem strony ważna jest), a więc żadne odsetki od konsumenta na pewno się nie należą;
  • co do kosztów: tutaj TSUE zwrócił uwagę, że kwestie rozliczeń po przegranym procesie nie są uregulowane w prawie unijnym, pod warunkiem, że zasady są równoważne i skuteczne; co do zasady nie wyklucza to nałożenia na konsumenta-powoda obowiązku zwrotu kosztów, także w sytuacji kiedy „wygrał ale przegrał” — jednak znów: podział kosztów procesu nie może zniechęcać konsumenta do dochodzenia swoich praw;
  • skoro więc art. 102 kpc pozwala na odstąpienie od ogólnych reguł zasądzania kosztów ze względu na zasadę słuszności — to niech sąd prawo stosuje, a nie pyta.

I tak to teoria dwóch kondykcji poszła do piekła, gdzie jej miejsce było dawno temu.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

4 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
4
0
komentarze są tam :-)x