Jedenastą rocznicę wyjścia ze schroniska Kuata uczciła kolejną, chyba już naprawdę ostatnią, wycieczką w Karkonosze — tym razem wypadło na Lasocki Grzbiet (aka Pomezní hřeben). Powolutku, niespiesznie, bo i temperatury nie sprzyjały pośpiechowi, dzięki czemu mogłem cyknąć kilka zdjęć.
Sobotni poranek przywitał nas palącym słońcem, toteż nie ma się co dziwić, że na szlaku w Niedamirowie zameldowaliśmy się jeszcze przed ósmą rano. Dalej było całkiem nieźle, bo ożywcza zieleń skryła nas w przyjemnym cieniuNagrodą za „kto rano wstaje” były niezłe widoki — ten mały cypisek w centrum to oczywiście Zadzierna koło LubawkiNiezwykle urokliwe dawne turystyczne przejście graniczne Niedamirów-Horní Albeřice — jest útulna, stolik i ławeczki, więc można nawet urządzić sobie mały piknik — okazało się pierwszym punktem odpoczynku na trasie……a ponieważ blisko dwunastoletnie suczysko jest zdania, że nie ma to jak sobie poleżeć i odsapnąć w pięknych okolicznościach przyrody — kolejny oddech łapaliśmy w najbliższym cieniu, po zaledwie stu metrach, ale przynajmniej z widokiem na Śnieżkę. Mi to pasuje, bo po co się spieszyć, skoro jak człowiek się nie spieszy, to sobie więcej obejrzy?Swego czasu nazwałem Lasocki Grzbiet „brakującym ogniwem”, a to dlatego, że wcześniej na maksa pomijałem ten — zielony, łagodny dla oka i poduszek psich łap — fragment Karkonoszy. Minimum zaufania, a Pomezní hřeben odwdzięczy się nam relatywnie pustymi szlakami i szeeeeeroką panoramą. Jakby ktoś był ciekaw: dokładnie tędy wiedzie Stezka Českem, czyli długodystansowy szlak turystyczny oplatający Czeską Republikę wzdłuż jej granicRoh hranic okazał się dobrym punktem na zejście z głównego grzbietu Karkonoszy i przyjęcie kursu na powrót do Niedamirowa — przy okazji udało się skorzystać z przyjemnego cieniaTo jest w sumie ciekawa prawidłowość: choćby jeśli w podejściu ta psina snuła się pięć kroków za mną, to w zejściu zawsze jest najpierwsza i nawet nie trzeba jej mówić, że „wracamy!” ;-)Kwietne łąki ponad Niedamirowem — niewyobrażalnie nadobne… …rzecz jasna żadne zdjęcie tego uroku nie pokaże, bo przecież nie sfotografowałem zapachu, szumu wiatru, bzyczenia owadów, etc.,etc.Uwielbiam miejsca ciekawe turystycznie i z bogatą historią w tle. Mocno niedoceniany przeze mnie powiat kamiennogórski okazał się pod tym względem rewelacyjny!
Dla chętnych do ruszenia na szlak: Niedamirów — dawne przejście graniczne Niedamirów-Horní Albeřice — Stará celní cesta — Cesta bratří Čapků — Czepiel — Roh hranic — zielony szlak graniczny — powrót do Niedamirowa drogą leśną, a później przez przepiękne łąki (link do Mapy.com)
PS to ostatni opublikowany tekst w rubryce „Na weekend”. Choć miałem wielką przyjemność ciągnąć ją latami, w sumie nie mam pewności czy ta formuła się przyjęła, ale mam pewność, że już się wyczerpała. Tak czy inaczej, darz bór, P.T. Czytelnicy!
(wszystkie zdjęcia fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)