Znakodrogowomania

Dawno nie było nic o rowerach. I o absurdach rowerowych. I o absurdach wynikających nawet nie z tego, że jakaś grupa ludzi tworzy prawo, chociaż tego nie rozumie; o absurdach, które wynikają nawet nie z tego, że policjant, który ma stosować prawo też może nie wszystko rozumieć (albo może mu się nie chcieć). Tym razem o absurdach, które wynikają z tego, że jest sobie jakiś planista, który wie, że musi, a jak musi, to robi — nie myśląc, nie patrząc, nie zastanawiając się nad sensem tego co robi.

znak drogowy C-13

Na wrocławskim osiedlu Stabłowice znak drogowy C-13 zaczyna drogę dla rowerów dokładnie na kilka metrów przed jej końcem. Taka znakomania jest znamienna dla władz polskich miast (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

Tak wygląda gustowne zakończenie ulicy Wojanowskiej na wrocławskich Stabłowicach. Jezdnia wraz z pozostałą infrastrukturą urywa się dość nagle — chciałoby się powiedzieć „nad przepaścią”, ale to tylko sterty porosłego zielskiem śmiecia pozostawionego przez budowlańców — ale jakiś mądrala od znaków drogowych nie zapomniał: wjeżdżasz na drogę dla rowerów, to jest odpowiedni znak, a jak droga dla rowerów się kończy — musi to sygnalizować inny znak drogowy.
Nieważne, że słupki tych znaków stoją od siebie mniej-więcej w takiej odległości jak słupki futbolowej bramki. A wszystko poczwórnie, bo przecież od tych chaszczy też mamy odpowiedni znak.
Każdy słupek to n złotych, każdy taki blaszany placek to kolejne x złotych. No ale budżet jakiegoś ZDiUM-u czy innego czegoś jest z gumy, a w dodatku wiadomo: jest nowe osiedle, konieczna jest niezbędna potrzebna infrastruktura. Och, a że niekoniecznie oznacza to upstrzenia terenu kolorowymi plackami malowanej farby przymocowanymi do solidnych rur? A kto by się tym przejmował, tylko malkontenci jacyś…
  • b52t

    No właśnie, proszę nie malkontencić, tylko ciszyć się, że jest to kolejne metry do kilometrów dróg i ścieżek rowerowych w naszym Breslau. Choć oddać trzeba, że ilość ścieżek rowerowych rośnie zaskakująco szybko. Żeby kultura w s z y s t k i c h uczestników ruchu nadążała za tym.<br />p.s.<br />Zacna maszyna.

  • Lokowanie produktu niezamierzone ;-) <br />A infrastruktura, fakt, rośnie nam w oczach. Jeśliby jeszcze udało się do statystyk liczyć długość DDR po liczbie znaków otwierających i zamykających te utensylia… to byłoby że ho-ho.

  • Wolę taki absurd niż mój lokalny. W połowie grudnia 2013 dokonano odbioru technicznego ca. 6km ścieżki rowerowej pomiędzy Ciechocinkiem i Aleksandrowem Kujawskim. Inwestycja dofinansowywana przez UE (stanowi część większej sieci ścieżek pomiędzy miastami). Stoją tablice informacyjne o inwestycji, poszły teksty prasowe i spełniono wolę mieszkańców wyrażaną od wielu lat.<br />Tyle, że do dziś nie

  • Ale jak to mandaty? Są znaki zakazu wjazdu rowerem? Czy jest to niewyodrębnione od chodnika — przez co jest kwalifikowane właśnie jako jazda po chodniku? <br /><br />Zmierzam do tego, że rower ma to do siebie, że generalnie potrafi wjechać wszędzie, więc mandaty lepi się tylko za jeżdżenie niezgodne z PoRD — a już np. jazda terenowa jest poza PoRD i mandatów za to nie ma…

  • Rzecz w tym, że nie ma wyodrębnionego chodnika.