„Nigdy cię tu nie było” [recenzja]

„Nigdy cię tu nie było” to dość trudny film, i w odbiorze, i dla niewprawnego recenzenta. Toteż dzisiejsza recenzja długa nie będzie.


Nigdy cię tu nie było recenzja

„Nigdy cię tu nie było”, reż. Lynne Ramsay, w roli głównej Joaquin Phoenix


W znacznym skrócie: dość brutalny film jest opowieścią o nieco Joe’m, nieco zwichrowanym mścicielu za pieniądze (w roli głównej niezły Joaquin Phoenix). Tym razem za 50 tys. dolarów ma odnaleźć uprowadzoną córkę polityka; zadanie wykonuje we właściwy sobie sposób — nie wiedząc, że wdepnął przy tym w niezłe bagno.
Momentami przypomina mi się „Leon zawodowiec”, ale jak sięgnę pamięcią głębiej, najbliżej mu chyba do „Taksówkarza”.

Nic dodać, nic ująć, zobaczyć warto, chociaż rzecz jest naprawdę niełatwa i nie dla każdego.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

4 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze