Elektryczna hulajnoga to „urządzenie transportu osobistego” (projekt)

Krótko i na temat: w serwisie RCL opublikowano dziś dawno zapowiadane przepisy regulujące zasady korzystania z hulajnóg elektrycznych innych „urządzeń transportu osobistego” (projekt ustawy o zmianie ustawy — Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych).


Urządzenie transportu osobistego projekt

Teraz już wiem — to jest urządzenie transportu osobistego (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Spieszę wyjaśnić, że jednak hulajnoga elektryczna nie została uznana za motorower, ale i tak jest ciekawie, a momentami nawet bardziej, albowiem:

  • pojawia się definicja „urządzenia transportu osobistego” — będzie to „urządzenie konstrukcyjnie przeznaczone do poruszania się wyłącznie przez kierującego znajdującego się na tym urządzeniu, o szerokości nieprzekraczającej w ruchu 0,9 m, długości nieprzekraczającej 1,25 m, masie własnej nieprzekraczającej 20 kg, wyposażone w napęd elektryczny, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 25 km/h” (art. 2 pkt 47b pord);
  • czy rak może być rybą? tego nie wiem, ale wiem, że wiem, że takie urządzenie transportu osobistego, oprócz własnej definicji będzie równocześnie rowerem — a to dzięki dopisaniu do jego dotychczasowej definicji („pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej”, także taki z elektrycznym silnikiem pomocniczym) magicznego sformułowania „określenie to obejmuje również urządzenie transportu osobistego”;
  • całkiem przy okazji e-rower i e-hulajnoga (ale także elektryczna deskorolka) stają się pojazdem elektrycznym lekkim (art. 2 pkt 12a ustawy o elektromobilności);
  • po co taka podwójna definicja? ano po to, żeby elektryczna hulajnoga mogła korzystać z większości dobrodziejstw prawa, które przysługują rowerzystom, m.in.: jeździć po drodze dla rowerów i pasie ruchu dla rowerów, korzystać ze śluzy rowerowej, warunkowo korzystać z chodników;
  • są też wyjątki, i tak jadący hulajnogą na prąd nie będzie miał prawa: przewozić dziecka (nawet w dodatkowym foteliku), jechać obok innego roweru lub hulajnogi, jeździć chodnikiem lub lewą stroną jezdni obok dziecka do 10 lat (art. 33 ust. 8 pord); i nowe zakazy: pozostawiania rowerów na „drodze, przystanku lub innym miejscu przeznaczonym do ruchu” (wiadomo o co chodzi), ciągnięcia przez UTO innego pojazdu (czyli hulajnoga nie może holować hulajnogi lub rolkarza), używania na drodze publicznej innego urządzenia o napędzie elektrycznym niż UTO;
  • mało tego: ustawa przewiduje zakaz jeżdżenia na hulajnogach elektrycznych dzieciom w wieku do 10 lat, nawet pod opieką dorosłego (art. 45 ust. 1 pkt 15 pord);
  • dzieci nie, ale najwyraźniej zdaniem projektodawców wszyscy jeżdżący na e-hulajnogach są troszkę jak dzieci: urządzenie transportu osobistego będzie mogło jechać jezdnią, pod warunkiem, że dopuszczalna prędkość na niej nie przekracza 30 km/h (art. 16 ust. 8 pord), a jeśli owa prędkość będzie wyższa, obowiązkowe będzie korzystanie z chodnika (pod warunkiem, że ma on szerokość co najmniej 2 metrów — art. 33 ust. 5a pord);
  • jest drugi zonk: sprzedawcy i podmioty świadczące usługi wypożyczania pojazdów elektrycznych lekkich obowiązek zapewnienia, by ich sprzęt odpowiadał definicji roweru lub UTO (art. 9a ustawy o elektromobilności);
  • i to pod rygorem kary do 10 tys. złotych (art. 45 ust. 1 pkt 13 ustawy o elektromobilności);
  • to nie problem, bo każdy, kto już dziś ma elektryczną hulajnogę nie spełniającą wymogów ustawowych będzie miał 6 miesięcy na jej przystosowanie do nowych przepisów prawa (art. 3 ustawy) — sama nowelizacja ma wejść w życie po 14-dniowym vacatio legis.

Zamiast komentarza: nie mogłem powstrzymać się od złośliwego uśmieszku — górny limit prędkości 25 km/h? Przecież wiele wypożyczonego na minuty sprzętu z łatwością potrafi rozpędzić się bardziej (a deklaracje w katalogach producentów można między bajki włożyć). Rozśmieszyło mnie też takie dziecinno-niedziecinne traktowanie e-hulajnogistów: nie wolno jechać po ulicy, na której auta pędzą szybciej niż 30 km/h, ale nie wolno też używać ich młodszym dzieciom.
Zobaczymy co dalej :-)

34
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
24 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Borek
Gość
Borek

Oooo, to teraz będzie cyrk na DDR-ach! Rowerzyści nie będą już ich mieli na wyłączność. :D
Notabene, w przypadku e-hulajnóg jeżdżących po drogach – ciekawe co z obowiązkowym oświetleniem.

sjs
Gość
sjs

Skoro ma to być rower… No chyba, że dostosują do UTO rozporządzenie o warunkach technicznych.

Marcin
Gość
Marcin

Ten projekt to w praktyce zakaz legalnego poruszania się hulajnogami elektrycznymi w większości miejsc. Nie będzie nimi wolno jechać po drodze z dopuszczalną prędkością powyżej 30 km/h (czyli 99% dróg), a w razie braku ścieżki rowerowej (norma), można wjechać tylko na chodnik mający co najmniej 2 metry szerokości. Większość chodników w PL, zwłaszcza poza centrami dużych miast nie ma 2 metrów szerokości, tylko 1,5 metra. W praktyce projekt zupełnie zatapia tę fantastyczną alternatywę dla samochodu. O to chodziło?

Borek
Gość
Borek

Tak, ten wymóg 2 metrów szerokości chodnika to faktycznie jest pewna fantastyka, ale może to jest początek jakiejś grubszej rewolucji? Wszak to głównie w centrach większych miast, i to centrach zabudowanych starymi już kamienicami, te chodniki są wąskie, a jednocześnie to są właśnie obszary gdzie celuje się w „uspokojenie ruchu” – ograniczane są prędkości, czasem wręcz zamykane jezdnie dla 95% ruchu kołowego. Gdyby to tak poszło w parze, to e-hulajnogi mogłyby hulać po jezdniach w tych obszarach.

mall
Gość
mall

Żeby możliwe było poruszanie się po mieście „urządzeniami transportu osobistego” w przypadku „uspokajania ruchu” przy starych kamienicach należałoby zamknąć większość ulic w centrach miast dla ruchu całkowicie inaczej siatka ulic umożliwiających poruszanie się będzie bezużyteczna. Jednocześnie niespecjalnie widać działania mające na celu ograniczenie samochodozy (poza dużymi ośrodkami miejskimi a i tam sygnały są zazwyczaj dwuznaczne). Moja hipoteza jest taka: politycy kontrolujący ten projekt boją się powiedzieć „nie chcemy takich urządzeń na drogach” (bo to może popsuć im opinię) i kombinują jak za pomocą pokrętnego prawa ukręcić zjawisko (a tak trudno przypisać im winę). W końcu w Polsce obowiązuje doktryna „rządów… Czytaj więcej »

Leon
Gość
Leon

Hulajnogą można jechać wolniej niż pieszy idzie. Rowerem się nie da. Jest stabiljniejsza w niskich prędkościach.

Sebastian Łastowski
Gość

Tak naprawdę nigdzie nie napisano, że UTO nie może poruszać się po drodze. Objęcie UTO definicją roweru co do zasady przyznaje mu te same uprawnienia i obowiązki. Projekt zmian wyłącza zastosowanie niektórych przepisów wobec UTO, ale nie wyłącza stosowania przepisu art. 16 ust .5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Dopuszczenie do ruchu po jezdni drogi, na której obowiązuje prędkość do 30 km/h oznacza tylko tyle, że na drogach o prędkości dopuszczalnej do 30 km/h UTO mogą poruszać się JEZDNIĄ (tak jak samochody i motocykle). W pozostałych przypadkach mają „rowerowy” obowiązek „poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono… Czytaj więcej »

Robal
Gość

No dobra. A czym będzie e-hulajnoga, która może jechać szybciej niż 25 km/h lub jest dłuższa niż 1,25 m ?
Czy znowu będzie tak jak z „pojazdami” motocyklopodobnymi, które mają silnik o pojemności do 50 cm3 ale jeżdżą szybciej niż 45 km/h ? Bo takie coś nie spełniało definicji motocykla na przykład (silnik o pojemności powyżej 50 cm3) a było za szybkie na motorower.

sjs
Gość
sjs

„[Zabrania się] używania na drodze publicznej innego urządzenia o napędzie elektrycznym niż UTO”

No dobra, a jaka jest definicja urządzenia o napędzie elektrycznym? Projektodawca chyba nie chciał zabronić używania tramwajów, skuterów, samochodów elektrycznych itd?

sjs
Gość
sjs

Co do przepisów przejściowych to jakoś nie wyobrażam sobie żeby ktoś uciął sobie kawałek np monocykla by odchudzić go do ustawowych 20 kg lub skrócił e-hulajnogę by zmieściła się w 125 cm. Bo powiedzmy, że programowe ograniczenie prędkości do 25 km/h w wielu urządzeniach da się przeprowadzić. Chociaż pewnie w najtańszych się nie da.

Jan
Gość
Jan

[Durne pytania Jaśka] ok… a poruszanie się po chodniku i przejściu dla pieszych? Korzystanie z chodnika będzie niekiedy „obowiązkowe” (na tyle obowiązkowe, że przecież nie ma obowiązku posiadania hulajnogi elektrycznej, a już na pewno korzystania z niej… można ją przenosić) ale chyba nadal w mocy pozostaje przepis zabraniający poruszania się „wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych innym pojazdem niż pojazd silnikowy” (skoro urządzenie jest rowerem, a rower pojazdem, to i jest pojazdem). Wychodzi mi, że e-hulajnogą będzie można jeździć po chodniku wyłącznie inaczej niż „wzdłuż” (halsować?), a przez przejścia dla pieszych ją przenosić/prowadzić.

SpeX
Gość

Będzie trzeba to przetrawić przez weekend, ale ogólnie pomysł, w jaką stronę to idzie mi się nie podoba. Bo to rozwiązuje tylko jeden problem, z e-hulajnogami. Pozostawiając cały pozostały bajzel.

Preferowałbym raczej iście w dwie definicje UTO i e-UTO, z dość szerokimi definicjami (wszystko co nie jest pojazdem lub inną definicją jest UTO/e-UTO), ale wskażania, jakim e-UTO można legalnie się poruszać.

Leon
Gość
Leon

Dla mnie najgorszy jest zakaz przewożenia dziecka. Hulajnogą jeździmy (z 5 cio latkiem) prawie wszędzie. Do przedszkola, sklepu, zwiedzamy miasta nad morskie. Wycieczki. Jest to dużo bardziej bezpieczne od ciężkiego roweru, a wysokość od ziemi to 15 cm.
Można jeździć przez około 4 miesiące w roku. Oszczędność paliwa i środowiska. Okolo 120km miesięcznie. Waga naszej hulajki to 14kg. Łatwo pakuje się do samochodu z rowerem jest problem.

sjs
Gość
sjs

UTO nie będzie rowerem, tylko przy czytaniu ustawy tam gdzie jest słowo rower trzeba pamiętać o wstawieniu w pamięci „oraz UTO”.

Natomiast zastanawiam się czy UTO będzie pojazdem. Bo niby w definicji UTO nie jest opisane jako pojazd, ale w definicji pojazdu jest napisane, że to może być urządzenie. Czy może takie czytanie definicji od tyłu jest nieprawidłowe?