Wypłata z bankomatu cudzą kartą otrzymaną przez posiadacza — ale wbrew jego woli — to nie włamanie

Czy wypłata pieniędzy z bankomatu, cudzą kartą — otrzymaną od jej posiadacza, wraz z numerem PIN, ale wbrew woli tej osoby — może być kwalifikowana jako włamanie? Czy wola lub zgoda posiadacza karty płatniczej może być traktowana jako zabezpieczenie? Czy jednak sprawca, który dysponował kartą i kodem zabezpieczającym, nie musiał przełamywać żadnych zabezpieczeń, a zatem nie może odpowiadać za włamanie? (nieprawomocny wyrok SR w Toruniu z 26 sierpnia 2020 r., II K 777/20).


wypłata bankomatu cudzą kartą

Wypłata z bankomatu cudzą kartą otrzymaną od jej posiadacza — nawet wbrew jego woli — nie jest przestępstwem kradzieży z włamaniem (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zaczęło się od tego, że kobieta poprosiła sąsiadkę z tego samego piętra o pożyczenie 100 złotych. Sąsiadka przekazała jej swą kartę płatniczą i podała kod PIN, a także powiedziała, żeby wypłaciła z bankomatu 200 złotych: połowę jako pożyczkę, a z reszty ma kupić papierosy, oddać resztę i kartę. Wszystko poszło jak po maśle, jednak oddając kartę kobieta poprosiła o kolejne 100 złotych; sąsiadka znów użyczyła jej karty, oskarżona wypłaciła stówę, ale karty nie oddała, zamiast tego znów wróciła do bankomatu i wypłaciła sobie 400 złotych. Sąsiadka zobaczyła co się dzieje na jej koncie, więc zablokowała kartę, ale jej telefony i esemesy pozostawały bez odpowiedzi — okazało się, że kobieta za wszystkie pieniądze urządziła imprezę; obietnice, że odda spełzły na niczym, zatem do sądu trafił akt oskarżenia, w którym jej działanie zakwalifikowano jako włamanie na rachunek bankowy (art. 279 kk, w warunkach recydywy, bo półtora miesiąca wcześniej skończyła odsiadkę za wyłudzenie kredytu).
Oskarżona wyjaśniła, że pożyczonych pieniędzy nie oddała, bo nie ma z czego (jest bezrobotna, bez zasiłku) — liczyła, że pieniądze da jej narzeczony, ale ten się zezłościł, bo odmówił finansowania jej imprez (przyznała też, że narzeczony też nie ma żadnego źródła dochodu).

Sąd przypomniał, że nie jest związany kwalifikacją prawną wskazaną przez prokuraturę — jeśli określony stan faktyczny wyczerpuje znamiona innego przepisu, jest uprawniony do własnej subsumpcji normy, pod warunkiem, że nie przekroczy granic oskarżenia rozumianych jako opis zachowań człowieka (wyrok SN z 14 lipca 1977 r., III KR 170/77).
Zdaniem sądu nie zaistniały podstawy do zarzucania oskarżonej przestępstwa kradzieży z włamaniem. Włamanie bowiem polega na przełamaniu zabezpieczeń (także cyfrowych) chroniących przedmiot czynności przed kradzieżą, zabezpieczeniem takim może być także kod do karty płatniczej. Jednakże stan faktyczny jest diametralnie odmienny — przecież pokrzywdzona sama dała jej swoją kartę i podała numer PIN, co oznacza, że nie doszło do przełamania zabezpieczenia. Jako zabezpieczenia nie można bowiem traktować woli lub zgody posiadacza karty bankomatowej, stąd też stanowisko judykatury, w myśl którego już sama wypłata pieniędzy wbrew woli posiadacza karty wystarczy do kwalifikacji czynu jako kradzieży z włamaniem jest błędne (por. wyrok SO w Siedlcach z 11 lipca 2016r., II Ka 329/16), podobnie jak pogląd, iż użycie karty zbliżeniowej oznacza, że doszło do przełamania zabezpieczeń (por. „Zbliżeniowa płatność skradzioną kartą bez podania numeru PIN to kradzież z włamaniem” vs. „Płatność cudzą kartą zbliżeniową nie jest kradzieżą z włamaniem”).

Analogiczna sytuację można przenieść na sytuację gdyby ktoś udostępnił drugiej osobie kluczyki do samochodu prosząc o przyniesienie mu jakiegoś przedmiotu z auta. Gdyby osoba wypełniająca prośbę zdecydowała się oprócz tego przedmiotu zabrać także znajdujące się w samochodzie pieniądze, również nie byłoby mowy o przełamaniu zabezpieczenia tamującego dostęp do auta w celu zaboru owych pieniędzy. Podobnie gdyby przekazując klucze do domu jego właściciel poprosił sąsiada o opiekę nad nim podczas jego nieobecności, a nieuczciwy sąsiad, niejako przy okazji, ukradłby mu telewizor. 

W świetle powyższego nie można mówić o przełamaniu jakiegokolwiek zabezpieczenia, co wyklucza zarzut włamania — można natomiast mówić o zaborze i przywłaszczeniu pieniędzy w kwocie 400 złotych, co oznacza, że sprawczyni ponosi odpowiedzialność za wykroczenie kradzieży (art. 119 kw).

Natomiast skoro kobieta obiecywała, że odda pożyczone pieniądze (tj. 200 złotych, które wypłaciła za zgodą pokrzywdzonej), ale tego nie zrobiła, a w dodatku wiedziała, że nie będzie miała z czego oddać — dopuściła się oszustwa. Znamionami czynu określonego w art. 286 par. 1 kk jest: (i) wprowadzenie innej osoby w błąd, (ii) wyzyskanie błędu, (iii) wyzyskanie niezdolności innej osoby do należytego pojmowania przedsiębranego działania.

Sumarycznie sąd „wycenił” czyny oskarżonej na 30 dni aresztu za kradzież oraz 1 rok więzienia za oszustwo, a także nakazał zwrot pokrzywdzonej 600 złotych.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

13 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze