Planowanie tegorocznych wakacji przebiegało pod dwoma hasłami: nie powielać ścieżek i miejscówek wcześniej zaliczonych (w takim zamiarze trwamy już od wiosny), no i wreszcie „zaliczyć” dalsze rewiry w czeskich górach. Stąd właśnie pomysł na szybkie tournée po zachodniej i południowej granicy Czeskiej Republiki, które w pewnym momencie zawiodło nas w Krušné hory.
Krušné hory to rozległe górskie pasmo, liczy sobie ok. 150 na 40 km (dla porównania: całe Karkonosze zaledwie 40 na 8-20 km…), położone na pograniczu Czech i Saksonii (Niemcy mówią na nie Erzgebirge; ich polska nazwa brzmi Rudawy, a kiedyś ponoć zwano je Górami Kruszcowymi). Rozległe, lecz niewysokie, ich najwyższy wierzchołek sięga 1244 m n.p.m. (Klinovec; przy okazji się dowiedziałem, że pobliski Fichtelberg (1215 m n.p.m.) był najwyższą górą DDR), co doskonale widać i czuć w terenie: czeskie Rudawy są bardzo połogie, to właściwie jedna wielka płaśń, poprzetykana niewybitnymi wierzchołkami (co nie zmienia faktu, że takie miejscowości jak Albertamy czy Boží Dar położone są wyraźnie wyżej niż nasz Karpacz czy Szklarska Poręba).
Na szlaku w Krušnych horach udało się nam spędzić zaledwie trzy dni — w deszczu, mżawce, wietrze — przeto trudno, bym próbował choćby uchodzić za eksperta, skoro jednak miałem ze sobą aparat fotograficzny i zrobiłem kilka zdjęć…
W Krušnych horach udało się nam spędzić trzy — dość mokre i całkiem chłodne (jeszcze dzień wcześniej warzyliśmy się w Kanonie Łaby) — dni. To strasznie mało by poznać to olbrzymie pasmo górskie…Właśnie tak zapamiętam Krušné hory: dość płaskie, o niewybitnych wierzchołkach (acz położone dość wysoko — tutejsze miejscowości sięgają ok. 800 m n.p.m.) — mnie skojarzyły się z Górami Izerskimi skrzyżowanymi z Orlickimi…Potężne przestrzenie i niewielu turystów (po części zapewne ze względu na niezbyt ładną pogodę) — czeskie Rudawy są świetnymi górami na wędrówki z psem u boku Na niepogodę, ale nie tylko — szybka runda przez Božídarské rašeliniště — i powrótJežíškovą cestą (śmiem zaryzykować, że w Polsce takie cuś mogłoby się skończyć oskarżeniem o naruszenie uczuć religijnych — ów Ježíšek jest blondwłosym, uśmiechniętym malcem odzianym w kitel z Gwiezdnych Wojen… a towarzyszy mu całkiem ciekawa czereda wiernych kompanów)…i takie właśnie są te Krušné hory — pełne wijących się ścieżek, dróżek, pomostów, znikających za mglistym horyzontem……można przez nie iść, iść, iść i iść… właściwie końca nie widać, bardzo uspokajająca monotonia…Ciekawostka: chociaż to nie Sudety, z czeskimi Rudawami wiąże się historia Sudetenlandu; po wojnie zamieszkujących te tereny Niemców wysiedlono, a szereg pogranicznych mieścinek zlikwidowano (np. Ryžovna, którą jako Seifen zamieszkiwało przeszło pół tysiąca osób — a dziś w starym szkolnym budynku jest pivovarKrušné hory, gdzieś pomiędzy Ryžovną i Hřebečną — jestem pewien, że to pasmo byłoby idealne na niezobowiązujący rower (zimą królują tu lyžaři, co mnie wcale nie dziwi)Pogoda była, jak to mawiają, pod psem — mnie takie określenie nie dziwi, bo Kuata takie warunki (max +9 st., czasem lekka mżawka, sporadycznie deszczyk) uwielbia i gdyby mogła, to wędrowałaby tylko w takie dniMrtvý rybník — całe czeskie Rudawy są dość podmokłe, nie brak tu różnych torfowisk, mokradeł, bagienek, a także malowniczych stawików (jakby ktoś pytał: ten wierzchołek po prawej to Božídarský Špičák — tak tutaj wygląda 1115 m n.p.m.)To chyba najbardziej odlotowa architektonicznie przyszlakowa knajpa, jaki kiedykolwiek widzieliśmy — Občerstvení u Červené jámy. Mnie skojarzył się z domem Flinstonów (a przed lokalem bardzo śmieszny psiak, który upraszał dzieci o rzucanie mu piłeczki)To były bardzo ciekawe, acz mało intensywne dni… miały być góry, a była płaśń, miał być wypad w Erzgebirge, ale nie wyszło… było fajnie!
Kiepskawa pogoda nie pozwoliła na ambitniejsze wycieczki, więc dla szukających inspiracji mamy pomysł na trzy niezobowiązujące spacery przez Krušné hory:
przez Blatenský vrch: Pernink — Perninské rašeliniště — Albertamy — zielonym szlakiem na północ — Blatenský vrch (1043 m n.p.m. — dość paskudny wierzchołek, upstrzony straszliwym bardakiem…) — Horní Blatná — powrót szlakiem zielonym trawersującym Liščí horę — Pernink (w/g mapy 20 km, które zajęły nam niecałe 7 godzin z odpoczynkami);
przez Božídarské rašeliniště — Boží Dar — Božídarské rašeliniště — Myslivny — Ježíškova cesta (w/g mapy ok. 13 km, które przeszliśmy w ok. 4 godziny);
przez połoniny między Ryžovną i Hřebečną: u Maringotky — Mrtvý rybník — občerstvení Maringotka — Bílá štola — Červená Jáma — Hřebečná — u Maringotky (ok. 9 km trasy i jakieś 3 godziny na nogach).