Czy wydanie krytyczne cudzego dzieła może być traktowane jako utwór? Jeśli praca autora polega na interpretacji, tłumaczeniu i skomentowaniu oryginalnego utworu? Jeśli ów pierwotny utwór jest tak stary, że dawno przeszedł do domeny publicznej? Jeśli w swej twórczości autor użył całej swojej wiedzy, kreatywności, indywidualizmu — a więc tchnął w oryginalny materiał nowego ducha?
wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 marca 2026 r. w/s Institutul de Istorie şi Teorie Literară „G. Călinescu”, Fundaţia Naţională pentru Ştiinţă şi Artă (C‑649/23)
Wydanie krytyczne utworu, który stał się własnością publiczną, mające na celu odtworzenie tekstu tego utworu poprzez opatrzenie go komentarzami i niezbędnym aparatem krytycznym, można uznać za utwór chroniony prawem autorskim, pod warunkiem że jest ono twórczością intelektualną stanowiącą odzwierciedlenie osobowości autora przejawiające się w jego swobodnych i twórczych wyborach oraz może być zidentyfikowane z wystarczającym stopniem precyzji i obiektywności.
opis stanu faktycznego:
- sprawa zaczęła się od napisania krytycznego dzieła autorstwa księcia Dimitriego Cantemira z XVIII wieku pt. „Incrementorum et decrementorum Aulae Othman[n]icae siue Aliothma[n]icae historiae a prima gentis origine ad nostra usque tempora deductae libri tre”;
- autor wydania krytycznego — profesor Slușanschi — opracował na podstawie sporządzonego w języku łacińskim rękopisu odnalezionego na Uniwersytecie Harwardzkim (znalezisko datowane jest na rok 1984 r., acz uniwersytet jest jego właścicielem od 1901 r.);
art. 2 lit a dyrektywy 2001/29 w/s harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym
Państwa Członkowskie przewidują wyłączne prawo do zezwalania lub zabraniania bezpośredniego lub pośredniego, tymczasowego lub stałego zwielokrotniania utworu, przy wykorzystaniu wszelkich środków i w jakiejkolwiek formie, w całości lub częściowo:
a) dla autorów — w odniesieniu do ich utworów;
- jakby ktoś miał wątpliwości: utwór pierwotny jest w domenie publicznej, bo prawa autorskie do niego nigdy nie istniały (a nawet gdyby istniały, to dawno by wygasły);
- dość rzec, że wydanie krytyczne Slușanschiego ukazało się drukiem w 2001 r., a następnie była poprawiana, wznawiana, etc.; kilkanaście lat później autor zmarł, jego spadkobiercy udzielili praw do wykorzystania transkrypcji i tłumaczeń Instytutowi Călinescu, który znów udostępnił te materiały fundacji FNSA…
- …po czym fundacja wydała własne dzieło („Dimitrie Cantemir – Istoria măririi și decăderii Curții othomane”), w istotny sposób oparte na materiałach prof. Slușanschiego;
- zatem do sądu trafił pozew, w którym spadkobiercy profesora wytoczyli powództwo o ochronę praw autorskich;
- stwierdzając, iż powielenie wydania krytycznego książki stanowi naruszenie prawa autorskiego, sąd prawomocnie zasądził na rzecz powodów odszkodowanie;
- sprawa trafiła do Curtea de Apel București, który zauważył, że nikły stopień swobody twórczej osoby, której rola ograniczała się do przetłumaczenia manuskryptu z łaciny na rumuński i co najwyżej odtworzenia intencji autora dzieła oryginalnego — w dodatku pozostającego w domenie publicznej — może wykluczać przyjęcie, iż wydanie krytyczne stanowi utwór…
- …a jeśli nawet nie jest utworem oryginalnym, to może chociaż opracowaniem utworu?
wyrok TSUE:
- utworem jest każdy przejaw oryginalnej kreatywnej działalności twórczej (tj. takiej, w której można dostrzec „iskrę bożą”, o której mowa w art. 1 ust. 1 pr.aut.);
- kryterium oryginalności oznacza, iż dzieło powinno odzwierciedlać osobowość autora i przejawiać się w swobodzie wyborów twórczych, co wyklucza np. dzieła, których kształt wynika ze względów technicznych lub normatywnych (por. „Czy dokumentacja techniczna produktu — stworzona w ramach „inżynierii odwrotnej” — jest utworem?”), jak też pojedyncze słowa, raporty wojskowe, packshoty, etc.,etc;
- kluczem do ustalenia czy dzieło może być postrzegane jako podlegający ochronie utwór jest wyłącznie stopień indywidualnej twórczości i kreatywności — nigdy umiejętności autora (który równie dobrze może być laikiem jak profesjonalistą);
- w przypadku krytycznego wydania cudzego utworu może się zatem okazać, iż dokonane wybory gramatyczne, leksykalne, literackie i stylistyczne są podyktowane doświadczeniem autora, jego wiedzą, znajomością materii, epoki, wiedzy o autorze dzieła pierwotnego, jak też interpretacją tego, co badacz myśli o badanej postaci; ponadto element oryginalności może też zasadzać się w kompozycji, struktury pracy formy, układu komentarzy, etc.,etc. — i wszystkie te elementy sprawiają, iż wydanie krytyczne będzie traktowane jako utwór;
- (w tym miejscu od razu przypominają mi się „Fakty muszą zatańczyć” Mariusza Szczygła, który słusznie zauważył, że nawet najściślejszy reportaż z życia wzięty jest tylko interpretacją — tego co autor widział, jak to zapamiętał, co o tym pomyślał, czego nie zapomniał i co mu kto o tym powiedział);
- jeśli zatem Slușanschi nie ograniczył się do zwykłej transkrypcji łacińskiego oryginału, jego dzieło nie jest faksymile rękopisu, a sposób redakcji nie wynikał tylko z kwestii technicznych — to jego dzieło należy traktować jako utwór, a więc twórcy i jego spadkobiercom przysługuje stosowna ochrona;
- nie ma też wątpliwości, iż sporne wydanie krytyczne jest w dostateczny sposób identyfikowalne, tj. jako sposób wyrażenia istnieje, a okoliczność ta jest weryfikowalna (upraszczając: każdy może pracę zobaczyć, a nawet odróżnić ją od łacińskiego oryginału);
Przy uwzględnieniu specyfiki wydania krytycznego, którego celem jest odtworzenie częściowo utraconego tekstu utworu oryginalnego poprzez opatrzenie go komentarzami i niezbędnym aparatem krytycznym, to wydanie krytyczne można uznać za „utwór”, pod warunkiem że jest ono twórczością intelektualną stanowiącą odzwierciedlenie osobowości autora przejawiające się w jego swobodnych i twórczych wyborach oraz że można owo wydanie zidentyfikować z wystarczającym stopniem precyzji i obiektywności.
- a jeśli coś wygląda jak utwór, czyli jest utworem, to podlega ochronie jak utwór, zaś na zakres tej ochrony nie ma wpływu ani fakt, iż jego podstawą była jakaś inna książka, ani też okoliczność, że o ochronę występują spadkobiercy autora;
- nie ma też znaczenia, że Incrementorum et decrementorum Aulae Othman[n]icae siue Aliothma[n]icae historiae a prima gentis origine ad nostra usque tempora deductae libri tre” jest w domenie publicznej — bo przecież także opracowanie utworu, do którego prawa autorskie wygasły, także jest utworem;
- (tłumacząc z prawniczego na ludzkie: Szekspira tłumaczyć lub wystawiać każdy może i chociaż mistrzowi nie trzeba płacić honorarium, to już tłumaczowi nadal wynagrodzenie się należy; to samo z nutami Mozarta, etc.etc.).
Reasumując wychodzi na to, że rumuński sąd się nie pomylił, orzeczenie było prawidłowe.