Zakaz pokątnego handlu psami (i zakaz rozmnażania kundli)

I znów na moment wracamy do przepisów prawa związanych z ochroną zwierząt — tym razem będzie o zakazie mniej lub bardziej pokątnego handlu zwierzętami.


Zakaz handlu zwierzętami


Od 2012 r. ustawa o ochronie zwierząt przewiduje następujące zakazy odnośnie pokątnego handlu zwierzakami (art. 10a ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt):

  • zakaz sprzedaży zwierząt domowych na różnego rodzaju targowiskach, targach i giełdach — gadzina i krówki są wolne spod zakazu, albowiem definicja zwierzęcia domowego obejmuje gatunki tradycyjnie udomowione, utrzymywane przez człowieka w charakterze jego towarzysza;
  • zakaz prowadzenia jakichkolwiek targowisk ze sprzedażą zwierząt domowych — to naturalna konsekwencja powyższego zakazu (skoro nie wolno sprzedawać, to nie ma sensu prowadzić bazarku z pieskami i kotkami);
  • zakaz sprzedaży psów i kotów poza miejscem ich chowu lub hodowli — chyba że jest to schronisko albo organizacja społeczna, która statutowo zajmuje się ochroną zwierząt (na marginesie dodam, że wrocławskie schronisko zwierząt nie sprzedaje — Kuata kosztowała mnie oszałamiające 35 złotych, ale był to zwrot kosztów szczepienia);
  • no i jest zakaz kupowania takich zwierząt domowych spod kocyka na bazarku, a także psów i kotów poza hodowlą, chyba że od schroniska lub takiej organizacji społecznej (art. 10b ustawy o ochronie zwierząt);
  • nie wolno także rozmnażać psów i kotów w celach handlowych (art. 10a ust. 2), chyba że jest to hodowla zarejestrowana w ogólnokrajowej organizacji społecznej prowadzącej działalność związaną z hodowlą rasowych psów i kotów (nie, nie chodzi tylko o ZKwP, który raz mówi o badaniu DNA, a po chwili to zmienia). Pocieszę niepocieszonych: rozmnażanie psów rasy Cundel-Boory w celach niehandlowych nadal jest dozwolone.

Ważne: pokątny handel zwierzętami domowymi, prowadzenie bazarków z psami i kotami oraz rozmnażanie nierasowych psów i kotów w celach handlowych jest wykroczeniem — kłania się ten sam art. 37 ustawy o ochronie zwierząt — a sankcją jest do 5000 złotych grzywny lub nawet areszt (plus tysiak nawiązki, plus przepadek zwierzęcia).

Karze podlega także kupowanie zwierząt domowych na targowiskach, targach, giełdach (bazarkach) — tutaj podstawą sankcji jest art. 37e ustawy o ochronie zwierząt (grzywna do 5000 złotych); różnica jest taka, że nie zabiorą nam kupionego w ten sposób psiaka, no i nie ma nawiązki. (Uspokajam niespokojnych: jestem pewien, że odkupienie biednego szczeniaka od pokątnego handlarza w celu ulżenia jego niedoli powinno zostać potraktowane jako stan wyższej konieczności).

I to by było tyle jeśli chodzi o temat pokątnego handlu zwierzętami.

  • b52t

    Tak se-sobie myślę, że tacy, którzy chcieliby sprzedawać psiaki z klatki przy/na bazarze mogą mieć wkalkulowane w koszty ewentualne grzywny.

  • Biorąc pod uwagę „ostatnie z miotu” labradory i inne rzewne kity — może tak być…

  • Mike

    nie rozumiem, co to komu szkodzi…. dziś już nic bez rejestracji być nie może legalne.

  • Tu jest akurat proste: ludzie biorą psy bez namysłu, później kończą w lesie. Na końcu jest to także kasa podatnicza.

  • kjonca

    ” rasy Cundel-Boory” To Ci się udało. NIewiele brakło, żebym spytał wujka Googla co to za rasa :)

  • Dodam, że w warstwie werbalnej należy to wypowiadać z odpowiednim akcentem, np. takim z północnych części Yorkshire ;-)

  • Mike

    Tak jakby teraz nie brali ;)
    Podatnicza na schroniska? To jeden pies, że tak powiem, bo tak czy owak te działają i raczej cienko przędą na ogół.

  • Cel normy jest taki, żeby jednak nieco to utrudniać. Zważywszy, że pies to nie czipsy — chyba ma to sens. A gdyby więcej zwierząt trafiało do schronisk, przędłyby jeszcze cieniej…

  • Adam314

    Zwierzęta są towarzyszami, ale też udomowione wykonują pracę. Pies strzeże obejścia lub pracuje w służbach. Kot łapie myszy, które niszczą zbiory.

    Nie można zatem kupić nierasowego psa czy kota w celu zabezpieczenia obejścia lub płodów rolnych? Nie można sprzedawać wytresowanych nierasowych psów i łownych kotów?

    Trochę to sprzeczne z naszą narodową tradycją. Przecież Kargul z Pawlakiem kupowali łownego kota.

  • Być może Unia E. ma coś do powiedzenia na ten temat. Może jest nadprodukcja owczarków francuskich, pinczerów, komondorów, bergamasco, cane corso, pitów i vlcaków — i nikt nie chce ich kupować — więc trzeba podsterować rynkiem ;-)

  • Adam314

    Może też lobby producentów i hodowców tym steruje? Albo duża międzynarodowa korporacja produkująca psy i koty chce zagarnąć rynek. W końcu tyle kotów w internecie (nie wiem czy psów też), skądś się biorą. Ktoś urabia rynek. ;-)

  • Może chodzi też o dopłaty? Być może hodowla psów rasowych jest objęta subwencjami z WPR — i teraz się boją, że lobby kundelków wygryzie solidny kawałek tortu (jak mi płytę „Live-Evil” Milesa Davisa ;-(

  • Exciter

    Pierwotnie ten zakaz miał również uderzać w tzw „fabryki psów/kotów”, które sprzedawały potem swoje biedne produkty na bazarach internecie itp.. praktycznie każdy kupujący powinien mieć świadomość że nabywając takie zwierzę przyczynia się do popierania tego typu „przedsiębiorstw” a tym samym do cierpienia masy zwierząt. Po wprowadzeniu tych zapisów w 2012 r. pojawiły się specyficzne ogłoszenia typu „srzedam smycz za 700 zł plus pies gratis” bardzo ciekawe były analizy prawne na ten temat;) Ciekawym był również skutek zapisów na temat legalności sprzedażny wyłącznie rodowodowych psów/kotów. Pomimo szlachetnych pobudek ustawodawcy, masowo zaczęły powstawać stowarzyszenia, które nieraz za wartość przysłowiowej „flaszki” wystawiały „rodowód” legalizując w ten sposób nielegalne hodowle. Ponadto sugeruję zajrzeć do przedłożonego w sejmie poselskiego projektu nowelizacji UOZ nr druku sejmowego 3744 oraz komentarzy, zwłaszcza w zakresie kolejnych propozycji restrykcji w sprawie sprzedaży psów i kotów i zawężenia katalogu organizacji, które by to mogły wykonywać. Boje się że sejm w przypływie entuzjazmu zatwierdzi ten projekt bez poprawek, a chyba kilka kwestii może tam zakrawac o TK..

  • Mike

    Praktycznie takie przepisy jedyne co powodują to zejście takiego handlu w wolny … tj. pardon oczywiście czarny rynek.

  • Zupełnie się z Tobą zgadzam; może z tą uwagą, że pewnie część ludzi rezygnuje — inna sprawa, że być może przez to pieski, zamiast znaleźć dom, lądują na sznurku w lesie.

  • b52t

    Ten rynek i tak nie bardzo chciał się ujawniać, to znaczy stał sobie przy bazarach i targowiskach. Penalizacja nie jest przejawem działania głupiego państwa, które chce wszystko unormować, ale powiedzenia: to nie jest czymś co można aprobować ze względu na prawa zwierząt.
    A jeśli nie będzie (teoretycznie) aż tak łatwo kupić z klatki na bazarku, to zmniejszy się i popyt to i podaż. To też, w założeniu, jest proste. To też są podstawy makroekonomii.
    To jest jakieś działanie, a nie założenie, że nie róbmy nic, i jedynie nauczajmy, to ludzie przestaną. Trzeba tłumaczyć i uświadamiać potencjalnych nabywców, ale też trzeba działać przeciwko jakim hodowcom-handlowcom.

  • Aczkolwiek nie da się ukryć, że może być i tak, że jak pseudo-hodowca psiaka nie sprzeda, to wywiezie go do lasu i przywiąże do drzewa…

  • b52t

    Oczywiście, nie da się ukryć, że tak się może/mogło stać. Jednak te przepisy nie obowiązują od wczoraj. Tutaj znów ujawnia się stara bolączka – nie chodzi o to, żeby coś tylko penalizować, ale realnie egzekwować.

  • Mike

    Nie bardzo rozumiem dlaczego zakładamy (w sumie ustawodawca zakłada) nieuprzejmie, że jak ktoś hoduje nierodowodowe psy/koty na sprzedaż to nie będzie o nie dbał?
    To się zasad ekonomii i racjonalnego działania nie trzyma. No i uprzejmie przy okazji zakładamy (imć ustawodawca), że jak rodowodowe zwierzęta to każdy będzie dbał, że hoho i nie będzie cierpienia zwierząt.
    Na logikę to albo zakładamy, że ludzie to okrutnicy albo, że jednak będą dbać o swój interes, a tak to się przesłanki owej regulacji ni kupy ni d… nie trzymają…. Przynajmniej dopóki nie założymy, że lobby hodowców rodowodowych zwierząt ma w tym jednak interes aby wyciąć tańszą konkurencję. Wtedy się wszystko trzyma kupy.

    Na moje intencje należy sądzić po tym, komu jednak regulacja będzie na rękę, a nie po propagandzie.

  • Tu niestety muszę bronić ustawodawcy (i to sposobem, za którym na ogół nie przepadam): praktyka pokazała, że tak właśnie jest. Wylęgarnie biednych piesków produkują tabuny zwierzątek, które dość często marnie kończą, zaś suki rodzące te szczeniaki są eksploatowane ponad granice wytrzymałości (to jednak nie dotyczy tylko dzikich hodowli nierasowców i nierodowodowców).

  • Mike

    Jednak cierpienia zwierząt nie zależą od tego czy hodowla rodowodowa jest. A paragrafy na znęcanie się nad zwięrzętami są (niedawno pisałeś o tem), więc nie ma potrzeby ekstra zakazu, który jak zwykle wylewa dziecko (szczenię?) z kąpielą i wpycha hodowle w strefę nielegalną i czarny rynek.

  • CAVE CANE

    Zupełnie niepotrzebna interpretacja własna ustawy. Zakazu rozmnażania psów i ich sprzedaży nie ma. Są tylko w tym ograniczenia. A wystarczy tylko zgłosić tylko hodowlę do skarbówki na PIT6 i wszyscy inni mogą wam skoczyć. (wiecie gdzie)

  • Są są ograniczenia, które są zakazami (albo zakazy — ograniczeniami). Ciekawe ilu takich hodowców w jakikolwiek sposób opodatkowuje tę działalność…

  • Katarzyna Pokrzywa

    Przede wszystkim ustawa nic nie mówi o zakazie „sprzedaży” na targach i targowiskach lub poza miejscem ich chowu i hodowli. Postulat zmiany obecnego brzmienia ustawy na „sprzedaż” był w nowelizacji poselskiej, która nie przeszła.
    Wykroczeniem karane jest samo rozmnożenie w celach handlowych. Jeśli więc rozmnożenie nie nastąpiło w celach handlowych, nie ma wykroczenia.
    Jeśli się komuś rozmnoży pies, może sprzedać szczeniaki, niezależnie czy jest w stowarzyszeniu czy nie.

  • Jest „wprowadzanie do obrotu”. Różnica jest taka, że każda sprzedaż jest wprowadzaniem do obrotu, nie każde wprowadzanie do obrotu jest sprzedażą. Zmiana na sprzedaż byłaby zawężeniem regulacji, zatem z punktu widzenia istoty normy zapewne miałaby skutek niekorzystny.

    Zatem oczywiście, że ustawa mówi o zakazie „sprzedaży” — i innych form wprowadzania do obrotu (zamiany, kontraktacji, leasingu, najmu, dzierżawy, sam nie wiem czego jeszcze).

    Jak już mówiłem: to czasopismo publicystyczne, nie wyciąg z Dz.U.

  • Katarzyna Pokrzywa

    Chyba muszę popracować nad formą wypowiedzi, żeby wszystko co napiszę nie było traktowane jak atak :) Ja po prostu lubię rozmawiać na temat przepisów związanych z ochroną zwierząt. Zdarza się, że mogę dowiedzieć się czegoś nowego, zmienić zdanie (a może też kogoś nakłonić do zmiany zdania).

    A wracając do wprowadzenia do obrotu to ustawodawca dobrze wiedział w tym roku, co chciał naprawić :) Według decyzji Parlamentu Europejskiego i Rady nr 768/2008/WE z dnia 9 lipca 2008 r. w sprawie wspólnych ram dotyczących wprowadzania produktów do obrotu:

    „Wprowadzanie do obrotu” oznacza udostępnianie produktu na rynku wspólnotowym po raz pierwszy.
    „Udostępnianie produktu na rynku” oznacza każde dostarczenie produktu w celu jego dystrybucji, konsumpcji lub używania na rynku wspólnotowym w ramach działalności handlowej, odpłatnie lub nieodpłatnie (!)

    Decyzja ta obowiązuje w Polsce. Dlatego przepisy ustawy należy czytać następująco:
    1) zabrania się dostarczania zwierząt domowych po raz pierwszy na rynku na targowiskach, targach i giełdach; […]
    3) zabrania się dostarczania psów i kotów po raz pierwszy na rynku poza miejscami ich chowu lub hodowli.

    Jeśli zwierzę się od kogoś otrzymało w ramach chociażby darowizny, to można sprzedać je dalej na targach i na targowiskach.

  • Nie traktuję takich wypowiedzi jak atak — nie jestem wydelikaconą… (no dobra, seksistowską uwagę pominę ;-) — traktuję je znacznie gorzej: jako prawnicze gryzipiórstwo ;-)

    Cokolwiek sobie napisali w Brukseli czy innym Sztrazburku, przepis dla przeciętnego zjadacza chleba ma oznaczać tylko tyle, że psów i kotów się nie sprzedaje i nie kupuje na bazarku. Oczywiście leasing itepe wyszukane formy i tak nie przyszłyby nikomu do głowy.

    Nawet jeśli jakiś wyszukany akt pan-europejski (wspólne ramy wprowadzania produktów do obrotu? w kontekście sprzedaży kundli w Pcimiu?) definiuje „wprowadzanie do obrotu” inaczej niż po prostu sprzedaż — przekładając na język prawa autorskiego: byłoby to jakieś wyczerpanie prawa — to szarak ma pamiętać: nie kupisz, nie sprzedasz…

  • Sylwia Kowalska

    Psy są wyrzucane i namnażane ponad liczbę chętnych do ich wzięcia stąd problem pełnych schronisk …. Dodajmy do tego specjalne mnożenie chorych psiaków. Kupisz takiego za 1zł lub 500 zł bo taniej niż rodowód, a nagle wychodzi, że leczenie 5 tys. Nie wszyscy zapłacą tyle za leczenie inni wolą uśpić, a jeszcze inni wywalą do lasu czy zaprowadzą do schroniska.

  • Z drugiej strony część problemu leży właśnie w tym parciu na modne i popularne rasy. Każdy chce mieć takiego psiaka, nie każdy ma na to kasę. Zamiast odpuścić i wziąć burka — ludzie supłają przysłowiowe pięćset-plus na „labradory”, „stafy” i „bigle”.

  • Sylwia Kowalska

    No niestety, ludzie nie są świadomi, że psy w typie danej rasy są w schroniskach. W każdym bądź razie jeśli nie zablokuje się namnażania przez pseudo to skala problemu nie zmaleje, a burki z przytułku domu nie znajdą. Zresztą zgubne też jest myślenie i rozpowszechniona wiedza szczególnie wśród ludzie pt „szlachta nie pracuje”, że rodowód jest potrzebny do wystaw i co najważniejsze skoro wygląda to jest rasowy.
    Myślę, że jeśli kiedyś – oby- doszło do zlikwidowania pseudo przez duże kary rasa Cundel – Boory i tak by nie zniknęła ze względu na wsie i zdarza się, że suki ktoś nie upilnuje ….

  • Antek

    To Hitler wynalazł rasę ardeńską ,a resztę za stodołę za stodołę i rozczelać,lub do oświecimia do pieca .czy te związki psa rasowego z rodowodem ich właściciele to potomkowie hitlera , czy pies bez rodowodu nie ma prawa żyć, przecież on jest zdrowszy i bez chorób , zwiążmy stowarzyszenie psa bez rodowodu , bedze nas więcej , tylko trzeba walczyć o swoje , myślę ze pis te prawa wyprostuje bo mafie likwiduje ,która bardzo naciera bo kończy sie koryto złodzieja .

  • Kam

    Tak to już jest że każdy chce zarobić na tym że ktoś chce sprzedać psa . Masz psa rasowego to US zapłać, podatek zapłać, weterynarzowi zapłać, związkowi czy stowarzyszeniom zapłać, gminie zapłać no i psa nakarm daj kupującemu bogatą wyprawkę i wtedy jak każdy ma z tego korzyść możesz legalnie sprzedać psa. No a co do tej super rasowości psa to już bym taka pewna nie była nawet jak to zkwp jest http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/cierpienie-psow-w-hodowli,157021.html hodowla Jarosława R. jest od blisko dziesięciu lat zarejestrowana w podlaskim oddziale polskiego związku kynologicznego. Do tej pory hodowca cieszył się renomą i uznaniem, co znajdowało odbicie w cenach żądanych za jego psy. Nazwisko pani weterynarz widnieje również na stronie internetowej zachęcającej do kupna rasowych psów. Kobieta córka właściciela hodowli, pracuje/pracowała w jednej z łódzkich przychodni weterynaryjnych. Inspektorzy doliczyli się w hodowli 110 psów, w większości delikatnych, małych ras. Część zwierząt trzymano w małych boksach w kompletnej ciemności, inne żyły w drucianych, pozbawionych podłoża klatkach, pozyskanych przez właściciela z dawnej fermy lisów. Takich przypadków jest pełno bo zkwp nie jest w stanie wszystkich pilnować jak małe dzieci kto co robi i jak ze sw zwierzętami, a ludzie obarczają związek czy stowarzyszenie całym złem. W ogóle co do zdrowia rasowych psów to już w ogóle przechodzi ludzkie pojęcie http://www.filmydokumentalne.eu/psy-rasowe-cala-prawda/ wystarczy sobie to obejrzeć i z skąd są te super chempiony z super rodowodami.

  • Chyba nikt nie ma wątpliwości, że pseudo-hodowle zdarzają się także w ramach tych „zrzeszonych” w ZKwP….

  • A

    Załóżmy że dysponuje umową darowizny szczeniaków które sprzedaje 1000 zł każdy czy łamię ustawę? (Pytam hipotetycznie, jestem przeciwniczką rozmnażania psów i kotów dla pieniędzy bez zachowania pewnych standardów hodowli)

  • Ale darowizna czy sprzedaż? Bo nie da się darować za 1000 złotych…