Nowelizacja ustawy o prawie autorskim w Dzienniku Ustaw

Wczoraj w Dzienniku Ustaw ukazała się nowelizacja ustawy o prawie autorskim — czyli zapowiadana rok temu Ustawa z dnia 11 września 2015 r. o zmianie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy o grach hazardowych (Dz.U. z 2015 r. poz. 1639). Chodzi o zmiany w dozwolonym użytku, uregulowanie kwestii dzieł osieroconych oraz możliwość pobierania opłat przez biblioteki.

W największym skrócie (sądzę, że poszczególne regulacje będą jeszcze nie raz przedmiotem analizy) najistotniejsze zmiany obejmują:

  • określenie podmiotów, którym przysługuje dozwolony użytek oświatowy (art. 27 pr.aut.) — przy założeniu, że przekaz w internecie musi być ograniczony do zidentyfikowanych osób uprawnionych (uczących się, nauczających); plus definicja w art. 6 ust. 1 pkt 13 ustawy;
  • biblioteki mogą pobierać opłaty za użyczanie do domu „egzemplarzy utworów wyrażonych słowem”, pod warunkiem, że utwór jest w języku polskim i ma postać drukowaną (art. 28 pr.aut.);
  • pieniądze zebrane za wypożyczenia biblioteczne będą przysługiwały twórcom — a wypłacać będą je organizacje zbiorowego zarządzania. W ustawie pojawia się cały oddział zatytułowany „Zasady określania i wypłaty wynagrodzenia za użyczanie egzemplarzy utworów przez biblioteki publiczne” (art. 35(1)-35(4) pr.aut.);
  • w ramach dozwolonego użytku będzie można korzystać z utworów osieroconych — czyli takie opublikowane utwory, co do których osoby, którym przysługują autorskie prawa majątkowe nie są znane (ważne: nie chodzi tylko o zmarłych twórców, ale i ich spadkobierców — art. 35(5) pr.aut.);
  • ta forma dozwolonego użytku dotyczy jednak tylko tych utworów osieroconych, które są w zbiorach archiwalnych, muzealnych, bibliotecznych — tylko podmioty wskazane w art. 35(5) ust. 2 pr.aut. są uprawnione do korzystania z sierotek — i pod warunkiem przeprowadzenia poszukiwań osób uprawnionych (art. 35(6) pr.aut.);
  • likwidacji ulega Fundusz Promocji Twórczości (art. 111-114 pr.aut.), znika obowiązek odprowadzania opłat za utwory będące w domenie publicznej (uchylony art. 40 pr.aut.) — zastępuje go istniejący już Fundusz Promocji Kultury (art. 87 ustawy o grach hazardowych plus art. 4 nowelizacji).

A poza tym:

  • dozwolony użytek z art. 23(1) pr.aut. to teraz „tymczasowe zwielokrotnienie, o charakterze przejściowym lub incydentalnym” (zamiast dotychczasowego „przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów”) — trzeba będzie rozkminić jak zmiany mają się do ścigania internautów za różne bittorrenty;
  • „aktualne artykuły” w art. 25 ust. 1 pkt 1 lit. b pr.aut. stają się teraz „artykułami na aktualne tematy” (różnica niby semantyczna, ale wyraźna);
  • przemówienia polityczne i mowy wygłoszone podczas publicznych rozpraw zyskują pełnoprawne uznanie prawnoautorskie — równocześnie będąc dostrzeżone jako objęte dozwolonym użytkiem (art. 26(1) pr.aut.);
  • pojawia się kategoria utworów niedostępnych (w dużym skrócie: to takie, gdzie albo intendentura nie nadążyła, albo popyt przekroczył oczekiwania intendentury, por. art. 35(10) pr.aut.).

Ustawa wchodzi w życie 20 listopada 2015 r. wyjąwszy przepisy dotyczące zlikwidowania Funduszu Promocji Twórczości, które wejdą w życie 1 stycznia 2016 r.

  • Borek

    „Trzeba będzie rozkminić jak zmiany mają się do ścigania internautów za różne bittorrenty” – pewnie tak samo jak wersja przed zmianami, czyli… nijak. Sam przecież nie tak dawno pisałeś, że „nie ma takiej możliwości by odpowiedzialność karną ponosił właściciel komputera (albo abonent, na którego jest umowa na internet) tylko dlatego, że nie umie wskazać osoby, która mogła popełnić domniemane przestępstwo”. :P

    Pomijam gadki o tym, że udostępnianie jest częścią protokołu i użytkownik pobierający nie może nie udostępniać. Raz że to nie do końca prawda, dwa – skoro tak to czemu (świadomie) użytkownik korzysta z tego protokołu? Zresztą taki argument technologiczny nie padł chyba w naszym orzecznictwie.

  • Ale mi nie chodzi o to, że ktoś nie umie wskazać — mam na myśli sytuację, że mogę wskazać (siebie), a ktoś chce mnie ścigać za to, że przy okazji ściągania równocześnie rozpowszechniam.

    Moim zdaniem takie rozpowszechnianie mieści się w art. 23(1) pkt 2 pr.aut. — tym dzisiejszym. A tym za miesiąc? ;-)

  • Borek

    Czytam to nowe brzmienie, czytam i widzę tam strasznie niski ukłon właśnie w stronę m.in. sieci p2p. Ale to widzę ja, a pytanie brzmi co zobaczy prokurator albo sędzia. Wszelacy zaiksowcy czy właściciele nachalnych kancelarii widzą w tym na pewno to samo, co zawsze, więc myślę że najbliższy rok przyniesie ci wysyp materiałów do ciekawych artykułów. ;)

  • sjs

    O co chodziło ustawodawcy można (spróbować) dowiedzieć się z uzasadnienia:

    http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/druk.xsp?nr=3449

  • A, dzięki, słuszna uwaga — i to by oznaczało, że nowelizacja utrudni życie ściągającym z torrentów…

  • Borek

    Skąd ten wniosek? Bo chyba nie z „tymczasowości” danych pobranych do pamięci podręcznej, a niezbędnych do prawidłowego wyświetlania strony? „Śmieci” w cache na dysku potrafią siedzieć bardzo długo, często do chwili aż użytkownik sam je skasuje, zupełnie tak samo jak pliki spływające z p2p. ;)

  • W uzasadnieniu idzie tak:

    Przepis art. 23(1) pr. aut. w obowiązującym brzmieniu nie stanowi w pełni prawidłowej
    implementacji regulacji unijnej. Nie uwzględniono bowiem podstawowej, wskazanej w
    dyrektywie 2001/29/WE przesłanki tymczasowości zwielokrotnienia. (…) O ile bowiem zwielokrotnienie mające charakter
    „przejściowy” w każdym przypadku będzie zwielokrotnieniem „tymczasowym”, o tyle
    „incydentalny charakter” zwielokrotnienia może dotyczyć również przypadków aktów
    zwielokrotnienia stałego, które nie są objęte zakresem wyjątku. Doprecyzowanie
    charakteru wyjątku w tym zakresie wydaje się być tym bardziej niezbędne, że wstępne
    konsultacje środowiskowe przeprowadzone przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa
    Narodowego wykazały przypadki jego całkowicie błędnej interpretacji.

    A skoro tak, to zwielokrotnienie przy okazji pobierania z torrentów jest incydentalne, ale jest też stałe.

    No chyba że jednak nie jest stałe — wiadomo, to też kwestia interpretacji ;-)

  • Borek

    Toteż piszę, że w rzeczywistości takie zwielokrotnienie czasowe może okazać się stałe. Szanowny użytkownik zastanawia się wtedy czemu folder plików tymczasowych zajmuje pół dysku i datuje się na kilka lat wstecz.

    Nie sposób powiedzieć, że dany protokół podpada pod takie czy inne zwielokrotnienie bez nazwania rzeczy wprost. To jest narzędzie, którego sposób i skutki użycia zależą od człowieka, więc organa ścigania będą miały ten sam orzech do zgryzienia. ;)