W Tatry słowackie z psem? Jakim cudem??! — Zákon o ochrane prírody a krajiny w subiektywnej ocenie okiem polskiego prawnika

Zamiast podsumowania wakacyjnych wojaży z psem w Tatrach — zważywszy, że polski internet pełen jest niesprawdzonych plotek bazujących na starych informacjach — krótka analiza okiem prawnika: jak to jest, że pies na Słowacji może zwiedzać góry i doliny?


Tatry słowackie pies przepisy

Strefy ochronne przyrody w TANAP. Jeszcze kilka lat temu psu wolno było wstąpić wyłącznie tam gdzie zielone, żółte i szare — dziś nawet różowawe (5. stopień) i fiolet (4. stopień) są dostępne dla psów.


Odpowiedź jest prosta: chodzi oczywiście o nowelizację (bodajże z 2012 r.) słowackiej ustawy o ochronie przyrody (Zákon o ochrane prírody a krajiny (Zákon č. 543/2002 Z. z.) — czyli osławione strefy ochronne przyrody, które każdy psiarz odwiedzający słowacką stronę Tatr starał się zrozumieć i porównać słabą mapkę ze strony TANAP z mapą turystyczną Tatr.

I oto dziś strefy ochrony nadal istnieją — od stopnia pierwszego, który (o ile dobrze rozumiem par. 12 ustawy) dotyczy ochrony krajobrazu na całym terytorium Republiki Słowackiej, poprzez 2. poziom (zakaz wjazdu aut, zakaz wjazdu rowerem poza wyznaczone szlaki, ograniczenia w sadzeniu drzew i budowie szlaków turystycznych, etc.) oraz 3. poziom (zakaz poruszania się poza wyznaczonymi szlakami, zakaz biwakowania, zakaz zrywania roślin i zbierania owoców, ograniczenia w lotach szybowców) — aż do 4. poziomu, którego interesujący nas fragment brzmi:

§ 15 Zákon o ochrane prírody a krajiny (Zákon č. 543/2002 Z. z.) 
Štvrtý stupeň ochrany
(1) Na území, na ktorom platí štvrtý stupeň ochrany, je zakázané (…)
k) voľne pustiť psa okrem psa používaného na plnenie úloh podľa osobitných predpisov (služobný pes) a poľovného psa.


Tatry słowackie pies przepisy

Odpoczynek w Tatrach Bielskich — Kuata przygląda się młodemu border collie na szlaku (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W wolnym tłumaczeniu: dopiero na obszarach objętych czwartym poziomem ochrony zabronione jest puszczanie psów luzem (dosłownie: puszczony wolno), chyba że jest to pies służbowy lub myśliwski (!). Oznacza to, że pies ma prawo wstępu, byle na smyczy (nawiasem mówiąc to chyba jaśniejsze niż nasze „luzem” z art. 166 kw). Stopień piąty nie dokłada żadnych postanowień o psach.

Patrząc do innych przepisów ustawy można zaobserwować pewne prawidłowości:

  • w parkach narodowych obowiązuje trzeci stopień ochrony (par. 19 ust. 2 ustawy) — czyli smycz można przewiesić przez ramię (!), ale nie wolno schodzić ze znakowanych ścieżek i rozbijać namiotów poza wyznaczonymi miejscami;
  • w rezerwatach przyrody obowiązuje czwarty lub piąty szczebel ochrony przyrody (par. 22 ust. 4 ustawy) — czyli pies powinien być wprowadzany na smyczy, nie wolno zbierać minerałów (4. poziom) oraz polować na zwierzęta (5. poziom).

Tatry słowackie z psem

A to inny border collie, tym razem nad Zielonym Stawem Kieżmarskim. Ten psiaczek nawet nie widział smyczy (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Tyle prawo (czyli teoria), a w praktyce… W praktyce podczas tych kilku wycieczek w Tatrach słowackich mijaliśmy co najmniej kilkanaście ekip z psami — od border collie i labradorów, poprzez amstaffy i boksery, aż do husky i owczarków niemieckich. Połowa z tych ekip ma smycz w głębokim poważaniu: ukazany powyżej BC nad brzegiem Zielonego Stawu biegł sobie przy panu wśród ludzi. (Inna sprawa, że w nieco trudniejszych miejscach sam nie wyobrażam sobie trzymania psa na sznurze, ze względu na bezpieczeństwo własne jak i psie; tak, na podejściu z Zdziaru na Szeroką Przełęcz Bielską jest łańcuch; nie, Kuata łańcucha nie dotykała).

Tatry słowackie nadal podzielone są na strefy, nadal mamy tam i czwórkę i piątkę (i sporo 3. strefy, głównie w centralnej części Tatr Zachodnich) — z tym, że teraz turysta z psem nie musi martwić się gdzie zaczyna się obszar, w który jego pupil nie ma prawa wejść.

Czy to oznacza, że raptem zrobiło się tam brudno, zaroiło od śmieci i psich odchodów? To zabawne, ale wcale nie: nigdzie nie jest tak brudno jak w Polsce (wystarczy porównać z drogą do Doliny Chochołowskiej).


Tatry słowackie z psem

Nie od dziś wiadomo, że jak cię widzą, tak cię piszą. Koszula z kołnierzykiem i elegancki kapelusz to wyróżniki dżentelmena — co zawsze zmienia optykę. Na zdjęciu odpoczynek nad Litworowym Stawem (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Z polskiej perspektywy taki liberalizm wydaje się całkowicie nie do wyobrażenia, ale słowackie psy najwyraźniej muszą mieć pojęcie o regulacjach… albo też nie taki pies w górach straszny jak go malują. Oczywiście nie każde przejście nadaje się dla psa, czasem trudności mogą okazać się zaporowe (ale przecież nie dotyczy to tylko czworonogów!), ale patrząc na dostępne w sieci zdjęcia mam wrażenie, że to wszystko zależy właśnie od psa i od przewodnika.

PS tradycyjnie: wszystkie obrazki są klikalne, każdy przenosi w inny wymiar czasoprzestrzeni…

  • sjs

    Myślę, że najwięcej zależy od przewodnika.

  • b52t

    Nie zawsze, psiny potrafią mieć swoje wewnętrzne opory, których nie dało się wcześniej wychwycić i spróbować wpłynąć na zmianę, bo np. psina nigdy wcześniej nie była w takiej sytuacji. Nie licząc zwykłych przeszkód wynikających z fizjonomii.

  • To prawda, nie każdy pies jest plastyczny.

    Na przykład Boss, wiadomo, miał plastyczność olbrzymią — ale tylko jeśli to JEMU pasowało. Wówczas uczył się błyskawicznie. I nie było żadnych sytuacji odwracających JEGO uwagę.

    Kuata dla odmiany jest jeszcze bardziej super — po prostu jest nawet bardziej chętna, mniej oporna, nigdy się nie sprzeciwia. Ale jeśli pojawią się bodźce, których się po prostu boi — tłum ludzi, nacierający szczekający pies (!), strzelanie — nie ma bata, podwija ogon i zwiewa. Nie ma wówczas smaczków, pozytywnego odwracania uwagi, etc.

  • b52t

    To wiadomo – bywa tak, że się nie da i już. Nasza B. po wypadku przez dobre pół roku nie przechodziła przez przejście gdzie została potrącona. Petard zaczęła się bać dopiero, gdy jakiś inteligent rzucił koło niej (jako rykoszet boi się burz z piorunami).I nic nie pomoże, choć były wielokrotne próby.

  • Tervueren

    Nie nazwałbym tego liberalizmem tylko normalnością. Cóż, może po prostu prawodawcy w innych krajach starają się chociaż trochę myśleć o dostosowywaniu prawa do zmieniającej się rzeczywistości. Psy zaczynają być traktowane bardziej „po ludzku”. Ja np. mam inną zagwozdkę związaną z zagranicznymi przepisami. Otóż zdarzyło mi się zaszczepić psa na wściekliznę w Austrii. Lekarz wkleił wlepkę i wbił pieczęć do paszportu – ważność szczepienia…. 3 lata. Pytam gościa czy się nie pomylił, a on popatrzył i mówi że nie: ważne 3 lata. No i jak to się teraz ma do polskiego obowiązku szczepienia co roku? Szczepić czy nie?

  • sjs

    U nas też potrafią (potrafili?) tak zaszczepić. Tylko wet mówi, że przepis wymaga corocznego szczepienia, więc za rok trzeba przyjść po wpis do książeczki.

  • Przy czym kilkanaście lat temu taki sam przepis przewidywał 2-letnią karencję.

    Pogorszyły się te szczepionki czy co? ;-)

  • b52t

    Wścieklizna bardziej wściekła.

  • Tervueren

    @sjszewczak:disqus @olgierdrudak:disqus,

    Nie sądzę żeby był to wymysł weta, skoro w wątku http://czasopismo.legeartis.org/2016/05/szczepienie-psow-przeciwko-wsciekliznie.html Olgierd cytuje art. 56 ustawy… gdzie w punkcie 2 jest napisane „nie rzadziej niż co 12 miesięcy od dnia ostatniego szczepienia”. Co do szczepionki – ta austriacka była identyczna z tą aplikowaną zwyczajowo przez naszego weta. :-)

  • Co ciekawe art. 8 ust. 2 ustawy z 1997 r. o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej (zastąpiła ją obecna ustawa) mówił tak:

    – Posiadacze psów obowiązani są doprowadzać psy na smyczy do wyznaczonych przez powiatowego lekarza weterynarii punktów szczepień:
    1) w terminie dwóch miesięcy od dnia ukończenia przez psa wieku dwóch miesięcy lub
    2) w terminie określonym przez lekarza weterynarii podczas poprzedniego szczepienia. [to w okresie od 1997-2002]

    – Posiadacze psów obowiązani są doprowadzać psy na smyczy do wyznaczonych przez powiatowego lekarza weterynarii punktów szczepień:
    1) w terminie trzech miesięcy od dnia ukończenia przez psa wieku dwóch miesięcy lub
    2) w terminie określonym przez lekarza weterynarii podczas poprzedniego szczepienia. [po 2002 r.]

    Co ciekawe wcześniejsze rozporządzenie prezydenta RP z 1927 r. o zwalczaniu zaraźliwych chorób zwierzęcych mówi o zabijaniu i obławach na wściekłe psy — ale wiem, że gdzieś o szczepieniach też musiało być.