O tym, dlaczego rozważałbym — gdybym rozważał — emigrację do Czeskiej Republiki?

Ten felieton miał powstać jakiś czas temu — albo za jakiś czas. Właściwie to nie wiem nawet czy jego publikacja będzie oznaczała, że tekst został ukończony, może się przecież zdarzyć, że przyjdą mi do głowy jeszcze jakieś argumenty potwierdzające tezę, że potencjalna emigracja do Czeskiej Republiki to rozsądny wybór.


Linia Benesza

Linia Benesza to dowód, że obywatele Czeskiej Republiki potrafią się przygotować na najgorsze — ale wybrać mniejsze zło, jeśli najgorsze nikomu się nie śniło (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Będzie wypunktowanie (kolejność przypadkowa, unikam porównań „no a w Polsce…” — o tym możemy sobie popisać w komentarzach):

  •  Czesi nie tłuką się bez sensu — owszem, potrafią się przygotować na najgorsze (oczywiście nie wiadomo czy Linia Benesza zatrzymałaby prowadzące wojnę manewrową oddziały niemieckie), ale widząc, że zostali zrobieni w balona, odpuszczają. Oszczędziło im to wiele krwi, która przydaje się na lepsze czasy;
  • Czesi nie nazywają swojej narodowej głupoty „honorem” — oduczyli się tego już w 1620 roku (przypomina mi się anegdota o gen. Pattonie: „chłopcze, czy oddałbyś życie za ojczyznę? — tak, panie generale! — to głupiś, ty masz żyć, to twój nieprzyjaciel ma być martwy”);
  • jak się Czesi tłuką, to jest w tym jakiś sens — było nie było Reinhard Heydrich, który stracił życie w Pradze, był najwyższej rangi nazistą zabitym w walce w czasie całej II Wojny Światowej (inna sprawa, że jest teoria, że zamach miał na celu wyłącznie spowodowanie represji i wzburzenie społeczeństwa — bo wydawało się, że Czesi za bardzo pogodzili się z okupacją); mało kto też napędził tyle stracha bolszewikom jak Korpus Czechosłowacki w 1919 roku;

Szczeliniec widziany z Junácká Vyhlídka

Nawet czeski patriotyzm — może nie taki hurra! acz nieźle widoczny — jest całkiem przyjemny. Na zdjęciu Junácká Vyhlídka w Broumovskich Stenach (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


  • Czeska Republika to ostoja liberalizmu — weźmy pod uwagę choćby prawo posiadania broni: broń kategorii C (m.in. broń jednostrzałowa o całkowitej długości przekraczającej 280 mm, por. par. 6 zákonu o střelných zbraních a střelivu (zákon o zbraních)), jest dostępna dla każdego po uzyskaniu licencji (par. 18 ust. 1) — wystarczy osiągnięcie odpowiedniego wieku (21 lub 18 lat), egzamin praktyczny, badania lekarskie, niekaralność (także brak warunkowego umorzenia postępowania) oraz spolehlivost (m.in. brak uzależnień);
  • czeska ustawa o broni w ogóle nie zajmuje się nożami — długością ich głowni, stopniem skomplikowania, sposobem obsługi;
  • niezależnie od tego Czeska Republika jest 6. krajem w Europie pod względem poczucia bezpieczeństwa (por. 2016 Global Peace Index, str. 10) oraz 2. na świecie jeśli chodzi o pokojowe nastawienie (str. 114);
  • kurczę, popatrzcie na serwis portal.gov.cz — w jednym miejscu jest i KRK, i wypis z rejestru ludności (tych jest kilka, w tym możliwość zgłoszenia błędów), rejestr osób prawnych (spółek, stowarzyszeń, etc.), rejestr umów publicznych; w tym samym miejscu następuje publikacja aktów prawnych;

emigracja do czeskiej republiki

Przystanek w Libercu — karygodny, ośmieszający, skandaliczny, estetyczny, dowcipny, do zapamiętania (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Czy to wszystkie powody, dla których emigracja do Czeskiej Republiki wygląda — przynajmniej z perspektywy Polaka, który ma nieco dosyć opresyjności polskiej władzy — całkiem nieźle? Myślę, że zawsze można coś dodać, jak mi się przypomni — dołożę w komentarzu.

49 comments for “O tym, dlaczego rozważałbym — gdybym rozważał — emigrację do Czeskiej Republiki?

  1. PiotrK
    26 czerwca 2017 at 20:10

    – liberalne podejście do marihuany,
    – dużo więcej ścieżek rowerowych w górach,
    – grają więcej w squasha (serio),

    – kobiety są dużo bardziej wyzwolone seksualnie (podejrzewam, że to kwestia braku zbędnej bogobojności)
    – a z prowadzeniem biznesu u liberałów nie jest łatwiej? ;)

    • 26 czerwca 2017 at 21:53

      Sport i turystyka na znacznie wyższym poziomie, to od zawsze widać. Pamiętam jakieś 15 lat temu 99% rowerzystów w polskich G. Stołowych to byli Czesi.
      Squash nie wiem, ale kort tenisowy w prawie każdej pipidówie (tudzież basen).

      Z biznesem, szczerze mówiąc nie wiem. Wiem, że łatwiej założyć firmę, nie ma akcyzy na auto (popularne), ale czy C.K. papierologia nie dusi — nie wiem.

      Nie pisałem o polityce, ale nawet z tym jest jakoś… inaczej. Pamiętam klincz w ichnim parlamencie z 1999 r. („umowa opozycyjna”), co i rusz jakieś skandale — pozornie są bardziej skrajni (z jednej strony w parlamencie byli prawdziwi komuniści, z drugiej strony ichnia „prawica” potrafi zrobić takie akcje, że nasz ONR by spieprzał z podkulonym ogonem…).

      Aha, Vlatimir Franz, kandydat na prezydenta:

      http://s.tvp.pl/images2/3/e/1/uid_3e14399af70f45d9988bd5d4dce981c71357646357721_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_356.jpg

    • 26 czerwca 2017 at 21:56

      Przypomniało mi się — ćwierć wieku temu, pół-żartem, pół-serio, niektórzy Polacy mawiali

      HAVEL NA WAWEL!

  2. Adam314
    26 czerwca 2017 at 20:14

    Artykuł pomija czeskie piwo, wino i holky natomiast wymienia broń. Śmiem twierdzić, że mieszkając w Czechach częściej korzystałbym z w/w plusów tego kraju niż z broni. Lista pozytywów w emigracji do Czech jest więc nieposortowana. ;)

    • 26 czerwca 2017 at 21:47

      Piwo i wino (czeskiego, przyznam, nadal nie piłem) to oczywista oczywistość, podobnie jak lepsza nawierzchnia dróg.

      • 26 czerwca 2017 at 22:17

        PS realnie rzecz ujmując broń też mnie nie interesuje — raz, że co bym z nią robił, a dwa, że psinka boi się huków.

        No ale to tak jak z tym hazardem online (albo kokainą) — sam nie ruszę, ale żebym komuś bronił? w życiu!

  3. Mariusz H
    26 czerwca 2017 at 21:54

    Niby rzut kamieniem, a wygląda normalniej.

  4. zx
    27 czerwca 2017 at 05:14

    I jedno z największych w Europie kasyn ktôre znajduje się w Rozwadowie i należy do przesympatycznego Czecha z kanadyjskim paszportem. Chodzi mianowicie o pana Cukiernika. Wioska z 500 mieszkańcami stała się europejskim Las Rozvadas, z ponad 500 000 gości rocznie. Niedawno kasyno zostało rozbudowane za sumę 20 mln euřo i ma przyjąć w następnym roku nawet milion graczy. Nie wspominam już o tym, że szykują się tam największe turnieje pokerowe. Nie zapominajmy także o Ołomuńcu, w ktorym turnieje pokerowe tak pokochali gracze z Polski :) Poker przez Internet też legi, choć z ograniczeniami. Jestem właśnie w trakcie przeprowadzki, mam nadzieję że na stałe. Chociaż o Polsce nigdy nie zapomnę….

    • 27 czerwca 2017 at 09:25

      I herna na każdym kroku ;-)

      • zx
        27 czerwca 2017 at 09:58

        Akurat gry czysto hazardowe mnie niezbyt pociągają. A w salonach gier przeważnie tylko takie rozrywki wchodzą nomen omen w grę.

        * 250k / 500k

        • 27 czerwca 2017 at 10:17

          Mnie akurat w ogóle :) Niemniej to jedna z cech charakterystycznych czeskich miasteczek.

          • zx
            27 czerwca 2017 at 10:32

            To prawda, przy piwku bardzo łatwo dać zarobić właścicielom takich przybytków i dlatego tyle ich tam jest :P Poker to jednak inna para kaloszy. Jest to gra umiejętności z elementem losowości. Gdyby to była gra losowa jak lotto, nie mielibyśmy do czynienia z częstymi zwycięstwami np. Erika Seidela czy Świetnego Fedora Holza :)

            • 27 czerwca 2017 at 11:35

              Nawet nie próbuję podważać, że poker to gra dla głowy :)

              (Widziałem w Bondzie, chociaż w książce jest bakarat, który chyba akurat jest znacznie bardziej losowy.)

  5. Borek
    27 czerwca 2017 at 07:06

    Emigrować zawsze można, ale czy nie możnaby odwrotnie – do nas zaprosić kilku takich czeskich rozwiązań? Mamy przecież piękny zwyczaj wzorowania się na innych krajach w wielu dziedzinach, więc nie widzę problemu. ;)

    • b52t
      27 czerwca 2017 at 07:48

      Polak miałby się uczyć czegoś od Pepika? Pan raczy żartować! Polacy dzielny naród może uczyć się tylko od wielkich. A, że nie ma tak wielkich jak Polacy, to i trudno brać z kogoś przykład.

      • 27 czerwca 2017 at 09:13

        Co gorsza nawet jak przejmie coś i wchłonie do tradycji — to będzie drwił :)

        Vide cała tradycja staropolska — czerpiąca pełnymi garściami z Orientu, Stambułu, etc. — w obronie której dziś prze-Polacy dziś wyrzucają, wyrzucają, wyrzucają.

  6. b52t
    27 czerwca 2017 at 07:34

    Ostatecznie i tak ważniejsze jest jakie jest podejście władz do przedsiębiorców do kwestii gospodarczych. Mają dobre drogi, to jest poważny plus. Pozbyli się tematu teczek i kapusi ichniejszego SB (w jakim stylu i z jakim skutkiem, to inna sprawa). Mają typową dla krajów byłego bloku kwestię wejścia w posiadanie/pozbycia się przez państwo majątku skarbu państwa. No i jak na laicki kraj mają doskonale zachowane kościoły (o czym za każdym razem przypomina mi małżowinka).

    Bo to, że Czesi to ciekawy naród, z pokręconym, drwiącym poczuciem humoru (patrząc przez pryzmat filmów i książek), racjonalnym podejście do upuszczania krwi własnej (co w Polacy nazywają tchórzostwem; a dodatkowo naśmiewają się, że to co Czesi przeżyli po zabiciu Heydricha, to nic przy tym co było w okupowanej Polsce), to wiadomo, choćby z książek Surgosza i Szczygła.

  7. mall
    27 czerwca 2017 at 08:22

    Jak już decydować o emigracji to polecałbym raczej dalsze rejony- zagrożenie wojną jest już u naszych granic a w takiej sytuacji z Czech też trzeba by uciekać. Jak już emigrować to na 100% a nie 50% :D

    • b52t
      27 czerwca 2017 at 08:39

      Czyli jednak Kanada …

    • 27 czerwca 2017 at 09:24

      Biorąc pod uwagę, że myślę „emigrant” a nie „uchodźca”… ;-)

      • b52t
        27 czerwca 2017 at 09:26

        można przyszłościowo emigrować, żeby za chwilę nie być uchodźcą.

        • mall
          27 czerwca 2017 at 09:54

          W punkt!

  8. robal_pl
    27 czerwca 2017 at 10:01

    Niby tak… Tylko jakoś tak ich miasta wyglądają jakby były ze 20 lat do tyłu… Pilzno , Nowy Jiczyn.
    Hotel w centrum Pilzna, z wyposażeniem z lat 70, łącznie z obowiązkowym radiem z czasów komunistycznych…

    • 27 czerwca 2017 at 10:16

      IMHO to też jest fajne — Czech nie musi świecić blichtrem (ani się zadłużać dla lepszego oglądu).

      • b52t
        27 czerwca 2017 at 10:24

        Ino nie wiadomo czy to wynik li tylko rozsądnego podejścia do gospodarowania środkami, czy różnica w poziomie dobrobytu.
        Ogólnie mam podobne zdanie jak robal, ale jednak, jest spora różnica w podejściu do takich zabytków.
        W Pradze jest pełno antykwariatów, co z dla mnie jest pozytywną sytuacją.

        • 27 czerwca 2017 at 10:41

          PKB na czeską lub morawską głowę to $17,2 tys. (2015 r.)
          PKB na polską głowę to $12,5 tys. (2015 r.)

          Ten wskaźnik nie ma bezpośredniego przełożenia na dobrobyt, ale ogólny — ma. Zwłaszcza przy takim rozziewie (30% różnicy).

          • b52t
            27 czerwca 2017 at 11:25

            To fakt, poczytałem, gospodarka Czech wygląda lepiej niż Polski.

    • Borek
      27 czerwca 2017 at 12:30

      Piszesz jakby nasze miasta wyglądały lepiej. ;)

      • mall
        27 czerwca 2017 at 13:05

        Pomyślałem, żeby zaprosić Robala do Ciechocinka do niektórych sanatoriów. Owszem znajdzie nowoczesne ale i znajdzie takie z lat 70 wliczając w to zarówno wygląd, wyposażenie jak i mentalność. Ale po co prawić sobie złośliwości? :)

  9. 27 czerwca 2017 at 11:23

  10. Judykator
    27 czerwca 2017 at 19:30

    Artykuł zbyt jednostronny i nie pokazuje żadnych minusów.

    Język … jest idiotyczny. Jakby go na tej emigracji słuchać cały dzień to można zwariować :)

    • 27 czerwca 2017 at 21:01

      Artykuł zbyt jednostronny i nie pokazuje żadnych minusów.

      Brak dostępu do morza… errr… nie umiem sobie więcej przypomnieć ;-)

      Język… subiektywnie masz rację, ale to kwestia tego, że na co dzień obcujemy z polszczyzną. Zresztą wystarczy troszkę dłużej posłuchać i się okazuje, że wcale taki nie jest (wyjąwszy tych kilka false-friends, np. pivnica, sklep, kveten no i bardziej niebezpieczne szukat’.

    • b52t
      30 czerwca 2017 at 08:11

      Dla wielu obcokrajowców język polski brzmi dziwnie, a nawet okropnie, więc to jest mocno subiektywny argument.

      • 30 czerwca 2017 at 08:56

        Jakże to! Te piękne: grzdyl, chrząszcz, krzyżówka, szczękościsk, Trzciana…

        • b52t
          30 czerwca 2017 at 10:16

          Ostatnio znajomym z juesej podałem najbardziej polskie słowo (i to w dwóch znaczeniach): żółć. Nie byli w stanie go wypowiedzieć. I tak jest dobrze, że „Wrocław” mówią po naszemu, bo „roklał” brzmi kosmicznie.

      • Judykator
        30 czerwca 2017 at 08:58

        Może i polski brzmi dziwnie, ale czeski brzmi śmiesznie !!!

        • b52t
          30 czerwca 2017 at 09:56

          Dla Polaka ;-)
          (Zauważyłem, że tvp2 w czwartki emituje czeskie komedie – może i język brzmi śmiesznie, ale same poczucie humoru jest wybornie absurdalne).

  11. 28 czerwca 2017 at 21:11

    Nie znam argumentów za „be” :) ale chętnie poczytam i rozważę.

    Dane za Wikipedią (czeską), nie weryfikowałem źródeł :) zresztą ten argument uważam za 3-rzędny.

  12. 29 czerwca 2017 at 09:27

    Dodam jeszcze kwestię handlu w niedzielę. Z autopsji, bo nie sprawdzałem w przepisach, handlować mogą, ale Czesi zakupów nie robią – siedzą na daczach :)

    • 29 czerwca 2017 at 09:33

      Za to w pipidówkach czasem restauracje są nieczynne w niedziele (a czasem w poniedziałki).

  13. Bolo
    29 czerwca 2017 at 11:48

    A alkohol można pić w miejscu publicznym?

    • 29 czerwca 2017 at 11:59

      No ba, w cywilizowanych krajach to nie jest zakazane.

      • b52t
        29 czerwca 2017 at 13:43

        W Polsce też można pić alkohol w miejscu publicznym – na rynkach miast. Tylko, że w knajpach, za wyższą cenę, podwyższoną też przez VAT w wyższej stawce. ;-)

        • 29 czerwca 2017 at 13:51

          Właściwie to nie trzeba nawet w ogródkach knajp — nie wolno wszakże na ulicach, placach i w parkach — więc w (innych) miejscach publicznych wolno, wolno, wolno :)

          • sjs
            29 czerwca 2017 at 18:50

            Właśnie, czy rynek jest placem? ;)

  14. b52t
    30 czerwca 2017 at 08:14

    z minusów: kuchnia. Dla mnie zdecydowanie za ciężka. Ale nawet mieszkając tam nie ma obowiązku jeść tak jak „tradycyjny” Czech (bo przecież w Polsce nie jest codziennie bigosów, pierogów i schaboszczaków z gotowaną kapustą).

    • 30 czerwca 2017 at 08:17

      To prawda, kiedyś mi odpowiadała, teraz ta tradycyjna byłaby nie do przyjęcia.
      No i ichnie niespodzianki restauracyjne.

      (Powstaje kolejny felieton, zbieram podpowiedzi, dzięki :)

  15. 4 lipca 2017 at 14:58

    No właśnie, dziś prasa przypomniała — obywatele CR korzystają z ruchu bezwizowego do USA (od 2008 r.):

    https://www.dhs.gov/visa-waiver-program-requirements

Dodaj komentarz