Sekundnik na skrzyżowaniu („wyświetlacz czasu”)

Tak się jakoś dziwnie porobiło, że „Czasopismo Lege Artis” stało się ostatnio magazynem motoryzacyjnym. Podtrzymując świeżą tradycję czas na kilka zdań o wyświetlaczach czasu (czyli „sekundnikach”) na skrzyżowaniach — które właśnie stają się legalne (a to za sprawą opublikowanej wczoraj nowelizacji rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach, Dz.U. z 2017 r. poz. 1062).


wyświetlacz czasu sekundnik skrzyżowanie

Wyświetlacz czasu („sekundnik”) na skrzyżowaniu — na nielegalu od paru lat (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zgodnie z rozporządzeniem wyświetlacz czasu to element sygnalizacji świetlnej, a definicyjnie: „urządzenie elektroniczne wskazujące uczestnikom ruchu wartość czasu pozostającego do końca sygnału świetlnego (czerwonego lub zielonego albo ich odpowiedników) nadawanego przez sygnalizator”. 

Słowem: „sekundnik” „odcykuje” sekundy do zmiany świateł — dzięki czemu nerwowy kierowca nie musi stać na sprzęgle, bo z pewnym wyprzedzeniem wie kiedy włączyć jedynkę (wówczas cyka mu czerwone) albo też widzi jak długo jeszcze będzie miał zielone (wówczas świeci się na zielono).

Rozporządzenie określa też warunki techniczne wyświetlaczy czasu. Urządzenie takie ma mieć powierzchnię w kształcie kwadratu o boku 300 mm, przy wysokości cyfr co najmniej 210 mm. Sekundnik powinien odliczać czas od 99 do 1 sekundy, można jednak wyłączyć odliczanie na nie więcej niż 5 sekund przed zmianą świateł (montowane od paru lat we Wrocławiu sekundniki odliczają „do trzech”, tj. 6…5…4…3……….. go!).

Rozporządzenie wchodzi w życie po 30 dniowym (!) vacatio legis — naprawdę zdumiewa dowolność władz w stosowaniu tą instytucją.

  • wojakrob

    A u nas we Wrocku właśnie sukcesywnie kasują te porzyteczne urządzenia z powodu „świetnie” działającego ITS

  • A to jakoś nie zarejestrowałem nawet — ani medialnie, ani oczoleptycznie.

    ITS… albo ludzie się przyzwyczaili i dlatego mniej się słyszy narzekania, albo… sam już nie wiem. Może dlatego, że w godzinach masakry autem do miasta jadę raz na ruski rok, a zbiorówką jeszcze rzadziej.