Dziennikarskie prawo do anonimowego bajania i podkręcania

W kontekście niedawnego tekstu poświęconego anonimowości informatorów prasowych, która jest — no właśnie, niezależnie od tego, czy karygodna czy błogosławiona — na pewno jest nadużywana: w „Polityce”, która od dziś w kioskach (czytałem już wczoraj, to przywilej prenumeratorów cyfrowego dostępu) tekst „Gra o fotel” autorstwa Malwiny Dziedzic, a w nim następujące kwiatki:
  • „Naszym największym problemem jest wizerunek partii oszustów – narzekał jeszcze niedawno jeden z posłów PO”;
  • „Jak mówiła nam osoba tam pracująca: – Zakładaliśmy, że obietnice premiera będą kosztować do 900 mln zł. Wyszło kilka miliardów” [anonimowy pracownik Ministerstwa Finansów o niedawnych obietnicach premiera Tuska];
  • „Aktywność publicystyczna Protasiewicza nam nie służy. Lepiej, gdyby ją ograniczył, nie ma co wywlekać wewnętrznych konfliktów – mówi poplecznik Donalda Tuska”;
  • „Mówi się, że następczyni Tuska Ewa Kopacz „będzie musiała go wyciąć” [to o Grzegorzu Schetynie];
  • „Jeden z polityków PO: – Schetyna może próbować wciągać w grę prezydenta, ale w gruncie rzeczy to nie ma żadnego znaczenia, bo prezydent na awanturę nie pójdzie. Na końcu to przecież partia będzie wykładać pieniądze na jego kampanię„.

Na oko połowę wypowiedzi zacytowanych w tekście robią: jakiś poseł, jakiś pracownik ministerstwa, poplecznik premiera, jeden z polityków — a na okrasę „mówi się” jako mądrość zbiorowa. 

I jasne, nadal obowiązują przepisy prawa prasowego zobowiązujące dziennikarza do zachowania w tajemnicy nazwiska jego informatora. Nadal jednak mam wrażenie, że lepiej byłoby gdyby prasa nieco się zawzięła i przyjęła zasadę niepublikowania anonimowych opinii czy wręcz połajanek; słowem: chcesz, żebyśmy zacytowali twoje słowa? to musisz wypowiadać się pod nazwiskiem, bo nie będziemy załatwiać waszych partyjnych sprawek w taki sposób.
Trzeba bowiem podkreślić, że art. 15 prawa prasowego nakłada wprawdzie obowiązek zachowania tożsamości rozmówcy w tajemnicy — ale nie nakłada obowiązku publikowania wypowiedzi, których autorzy zastrzegli sobie anonimowość. Zatem staranność i rzetelność dziennikarska wymagałyby pewnego samoograniczenia się redaktorów jeśli chodzi o korzystanie z tego narzędzia.
PS Tak, przyznam, że natchnął mnie felieton Margaret Sullivan sprzed tygodnia pt. „He Said, She Said, and Getting It Right About Voter ID”.
subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

9 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze