Łyżki miodu w beczce dziegciu nigdy dość, chociaż więc legislacyjna propozycja „Ceny Paliw Niżej” śmignęła przez serwis RCL z prędkością pół parseka i udało się je znaleźć dopiero na stronach sejmowych: wojna wymaga środków wojennych, zatem być może już od jutra będziemy mieli obniżone podatki na paliwa — i rynkowe ceny maksymalne na stacjach benzynowych (projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz projekt ustawy o zmianie ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej).
A mianowicie, w należytym skrócie, bo przecież nie wiadomo jak długo jeszcze Donald ’No New Wars’ Trump będzie próbował przekonać świat, że wszystko idzie jak po maśle i po jego myśli:
- po pierwsze minister finansów ma zyskać prawo do obniżenia stawek podatku akcyzowego na niektóre paliwa — dopóty, dopóki „negatywne skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie” będą windowały ceny na stacjach;
art. 164c ustawy o podatku akcyzowym [projekt]
Minister właściwy do spraw finansów publicznych może, w drodze rozporządzenia, obniżać stawki akcyzy na wyroby akcyzowe [benzyny silnikowe, oleje napędowe, biokomponenty stanowiące samoistne paliwa] na czas określony, niezbędny do ograniczenia negatywnych skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie dla rynku paliw, jednak nie dłużej niż do dnia 30 czerwca 2026 r., uwzględniając sytuację gospodarczą państwa.
- ale nie dłużej niż do 30 czerwca 2026 r. — i teraz nie wiem, czy to realizm, nadmierny optymizm — bo jeśli w połowie roku znów będzie trzeba nowelizować ustawę, to może lepiej raz a dobrze?
- po drugie jak już tylko minister finansów zdecyduje się wydać rozporządzenie o obniżeniu stawek VAT na paliwa (ej, takie prawo daje mu art. 146ej ustawy o VAT!), rząd razem z rynkiem będą codziennie ustanawiać ceny maksymalne paliw ciekłych;
art. 34a ust. 1 o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym [projekt]
W okresie obowiązywania obniżonych stawek podatku od towarów i usług […] dla paliw ciekłych […] obowiązuje maksymalna cena paliw ciekłych […]. Podmioty dokonujące sprzedaży paliwa są obowiązane do stosowania maksymalnej ceny, o której mowa w zdaniu pierwszym.
- ten „rząd razem z rynkiem” to nie tylko figura retoryczna: cena maksymalna paliw będzie równa sumie „średniej arytmetycznej ceny hurtowej sprzedaży paliwa za 1 dm3 paliw ciekłych w temperaturze referencyjnej 15 °C, ustalonej na podstawie cen tych paliw stosowanej w poprzednim dniu roboczym przez pięciu producentów lub handlowców mających największy udział w krajowym rynku tych paliw, powiększonej o podatek akcyzowy oraz opłatę paliwową” oraz kwoty 0,30 zł „tytułem pokrycia kosztów operacyjnych”, za każdy 1 litr;
- w tym celu producenci i handlowcy o największym udziale w rynku paliw będą mieli obowiązek informować ministra d/s gospodarki, w każdy dzień roboczy, najpóźniej do 9.00 rano, o cenach hurtowych;
- i na podstawie tych danych minister będzie ogłaszał maksymalną cenę paliw na kolejny dzień (przy czym cena z dnia roboczego poprzedzającego weekend, święto lub inny dzień wolny od pracy cały ten okres);
- czy obowiązek stosowania cen maksymalnych oznacza, że ustalona w ten sposób cena będzie ceną sztywną, więc na stacje benzynowe przestaną ze sobą konkurować? najwyraźniej nie, ponieważ kolejny przepis mówi o tym, że będzie zakaz oferowania paliw po cenie wyższej niż maksymalna — czyli sprzedaż po cenie niższej zabroniona nie będzie;
- kary, kary: brak przekazywania codziennych informacji o dziennych cenach hurtowych, za niestosowanie cen maksymalnych, jak też za oferowanie paliw po cenie wyższej niż dozwolona będzie groziła kara do 1 mln złotych (tę sankcję stosować będzie Krajowa Administracja Skarbowa, która równocześnie zyskuje uprawnienie do kontroli obowiązku przestrzegania cen paliw);
- a wszystko to już po 1-dniowym vacatio legis — a ponieważ projekty zmian w prawie lecą przez legislatywę w tempie iście olimpijskim, całkiem możliwe, że jeszcze dziś doczekamy się ich publikacji w Dzienniku Ustaw.
Zamiast komentarza: eppur si muove:
- jak się robi kiepsko, to podatki się obniża, nie podwyższa (por. „Podatek katastralny — czyli rozkułaczanie kamieniczników”);
- (a jeśli obniżenie podatków jest korzystne dla ludzi, dla gospodarki, to może warto przemyśleć zejście z duszących stawek na zaś?);
- no i chyba mamy dość dobry przykład zastosowania mechanizmu właściwego dla gospodarki wojennej — no i możemy tylko podyskutować, czy słusznie, czy niezasadnie, a może za późno, a może o kant rzyci potłuc, skoro podstawą do obliczenia ceny maksymalnej i tak będzie średnia cena w hurcie?
- (mnie się od razu przypomniała maksymalna marża na maseczki (bo koronawirus)).