Scyzoryk czy nóż składany? (§ 42a WaffG)

Scyzoryk czy nóż składany? Dzieląc się z P.T. Czytelnikami wrażeniami z przebiegu dwudziestoletniego testu scyzoryka Victorinox Picnicker wiedziałem, że do tematu kiedyś będzie trzeba jeszcze wrócić.


scyzoryk czy nóż składany (Ontario RAT-1 vs. Victorinox Picknicker)

Stareńki Victorinox Picnicker nawet przy niedrogim nożu składanym wygląda jak poczciwy garbus przy LR Defender. Może się okazać, że czasem taki garbus pozwoli zajechać dalej niż terenówka 4×4 (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Może pod pozorem przetestowania noża Ontario RAT-1, może z nieco filozoficznym pytaniem: lepszy tradycyjny scyzoryk czy nóż typu folder? — a może z prostą przestrogą, żeby nie mierzyć całego świata swoją miarą, bo może się okazać, że to co przejdzie w kraju, niekoniecznie sprawdzi się poza ojczyzną.

Jak pamiętają stali P.T. Czytelnicy Czasopisma Lege Artis przeciętny posiadacz noża czy scyzoryka nie musi sobie w Polsce szczególnie zawracać głowy przepisami prawa. Wystarczy pamiętać kilka podstawowych zasad, a mianowicie:

  • odpada broń biała w postaci ostrza ukrytego w parasolach, laskach, piórach, etc., a także różne bejsbole czy nunczako;
  • wszystkie inne rzekome ograniczenia co do: długości ostrza, mechanizmu (sprężynowce, noże z blokadami), kształtu i konstrukcji (balisong, fulltang, karambit, etc.) to tylko urban legend;
  • jednak idąc na imprezę masową lepiej zostawić w domu nawet najmniejszego Victorinoksa;
  • także noszenie całkiem „legalnego” noża w miejscu publicznym stanowi wykroczenie, jeśli się okaże, że okoliczności wskazują, że zamierzamy popełnić przestępstwo (art. 50a kw).

Mimo wszelkich możliwych niuansów przepisy o posiadaniu noża są dość proste i całkiem liberalne.


scyzoryk czy nóż składany (Ontario RAT-1)

Ontario RAT-1 jest nożem z blokowanym ostrzem, które można otworzyć jedną ręką. Posiadanie takiego noża w Niemczech jest prawnie ograniczone (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Czy to oznacza, że mogę zabrać ze sobą swój nóż na wakacje, gdziebądź oczy mnie poniosą (pod warunkiem, że nie będę frunął aeroplanem)? Nie tak prosto… Załóżmy, że niesie mnie do Republiki Federalnej Niemiec, choćby i w Szwajcarię Saksońską (kiedyś ździebko liznąłem, od tamtego czasu chodzi mi po głowie) — czy mogę zabrać ze sobą ulubiony scyzoryk lub nóż składany?

No to proszę bardzo, mamy oto sobie Waffengesetz (WaffG, niemiecką ustawę o broni z 2002 r.), a w niej (wybaczcie, że w tekście poruszam się nieco po omacku, ale język Marksa i Engelsa znany mi nie jest):

  • generalny zakaz posiadania noża z blokowanym ostrzem, które można otworzyć jedną ręką oraz zakaz posiadania noża o głowni, której długość przekracza 12 cm (§ 42a ust. (1) pkt 1 WaffG);
  • chyba że taki przedmiot będzie miał zastosowanie w fotografii, filmie lub teatrze, lub też pod warunkiem transportowania noża w zamkniętej kasetce;
  • lub też jeśli posiadanie takiego noża jest uzasadnione szczególnym interesem, w szczególności wykonywanym zawodem, uprawianym sportem lub „powszechnie akceptowanymi celami” (czy turystyka mieści się w § 42a ust. (3) WaffG?);
  • natomiast myśliwy uprawniony do prowadzenia polowań może posiadać nóż typu push-dagger do oprawiania zwierzyny (§ 40 ust. (3) WaffG).

scyzoryk czy nóż składany

Przyznam, że nie sprawdzałem prawa regulującego posianie noży w Czeskiej Republice. Wierzę jednak, że scyzoryk wyposażony w korkociąg nie może stanowić tam większego problemu (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Ale to nie koniec, bo przecież jest też  Anlage 1, a w tym załączniku do ustawy:

  • zakaz posiadania noża sprężynowego;
  • zakaz posiadania noża otwieranego grawitacyjnie lub ruchem odśrodkowym;
  • zakaz posiadania noża typu push-dagger (wyjąwszy myśliwych, do których stosuje się § 40 WaffG);
  • zakaz posiadania noża typu motylek (Butterflymesser).

Posiadanie noża zakazanego na podstawie § 42a WaffG jest wykroczeniem, za które — o ile dobrze rozumiem — można dostać grzywnę w wysokości do 10 tys. euro (§ 53 ust. (2) w zw. z ust. (1) pkt 21a WaffG).

Wychodzi na to, że Polak to ma klawe życie — zgodnie z zasadą, że nóż to narzędzie, możemy kupować, posiadać, nosić i używać każdy z rodzajów przedmiotów, o których Niemiec może tylko pomarzyć: sprężynowce, foldery, balisongi, foldery, które można otworzyć krótkim ruchem nadgarstka, noże o przeszło 12-centymetrowej głowni, etc. etc.

Zastanówmy się zatem jeszcze raz — lepszy scyzoryk czy nóż składany? Osobiście skłaniam się jednak ku zwykłemu scyzorkowi z helweckim krzyżem greckim: nad imponujące ostrze wyżej stawiam dodatkowe „bajery”, z których śrubokręt (choćby do dokręcania stopki Gorillapodu) i korkociąg (do wyciągania wiadomo czego) to podstawa. Owszem, nóż zwykle jest solidniejszy, można nim nawet naciąć gałązek iglaków na stół świąteczny, może nawet budzić większy respekt… no i co z tego?

Ale jak się okazuje wybierając się poza granice Polski warto pamiętać, że to co przejdzie u nas, niekoniecznie przejdzie tam — i wówczas okazuje się, że scyzoryk na pewno będzie znacznie lepszym wyborem niż bajerancki nóż składany.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

17 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze