Podatek od gier. Branża bukmacherska wciąż czeka na zmiany

Podatek od gier to podstawowe źródło wpływów budżetowych z działalności hazardowej. Wprowadziły go wszystkie kraje, w których ten sektor został w jakimkolwiek stopniu uregulowany. W Polsce kwestia podatku budzi jednak duże kontrowersje i to zarówno po stronie graczy, jak i samych bukmacherów (również licencjonowanych). Powodem jest fakt, że polskie rozwiązanie różni się od przyjętego w większości krajów europejskich, choć oczywiście są też kraje stosujące podatek w takiej samej formie, ale w takich sytuacjach zazwyczaj jego stawka jest niższa niż w Polsce. Stąd regularnie pojawiają się postulaty o zmianę prawa.


podatek gier zakłady bukmacherskie


Jak jest w Polsce?

W naszym kraju obowiązuje mechanizm podatku obrotowego, czyli naliczanego niezależnie od takich czynników jak wygrana czy przegrana. Bukmacher (w rzeczywistości zazwyczaj gracz, bo to on obciążany jest tym kosztem przez bukmachera) płaci daninę na rzecz państwa bez względu na okoliczności. Stawka to 12% od obrotu bukmachera, czyli od wszystkich przyjętych przez bukmachera pieniędzy w postaci stawek kuponów wnoszonych przez graczy.

Dla przykładu: jeśli gracz obstawi za 50 zł, to kwota podatku wyniesie 6 zł (12%), a możliwa do uzyskania wygrana obliczana będzie od pozostałej kwoty, a więc 44 zł, ponieważ bukmacherzy zazwyczaj obciążają kosztem tego podatku graczy już w momencie przyjmowania zakładu.
Pamiętajmy, że to bukmacher płaci ten podatek, a nie gracz. Gracz, poza faktem obniżenia wartości stawki kuponu, nie musi podejmować żadnych dodatkowych czynności – wykonywać przelewu podatku ani wypełniać deklaracji.

Jak jest w innych krajach europejskich?

Polski ustawodawca nie zdecydował się na przyjęcie najbardziej popularnego w zachodniej Europie rozwiązania. W większości europejskich krajów obowiązuje bowiem zupełnie inny mechanizm naliczania podatku od gier. Mowa o GGR, czyli Gross Gaming Revenue. To rozwiązanie zakłada, że danina jest naliczana od sumy wkładów graczy pomniejszonej o wypłacone wygrane, a więc po prostu od przychodu bukmachera. Taka forma podatku jest o wiele korzystniejsza dla bukmacherów, ponieważ wiąże się z mniejszym obciążeniem fiskalnym, gdyż nawet podatek GGR wynoszący 20% powinien ostatecznie stanowić niższą kwotę niż podatek obrotowy wynoszący 12%.

Podatek GGR obowiązuje w takich krajach, jak chociażby:

• Dania
• Wielka Brytania
• Włochy

Warto zauważyć, że są to bardzo ważne rynki dla branży bukmacherskiej, a każdy z tych krajów w ostatnich latach także wprowadził istotne zmiany w prawie regulującym sektor hazardowy. Liczne dane pokazują, że mechanizm GGR przynosi znacznie większe korzyści dla budżetu państwa, niż ma to miejsce w przypadku rozwiązania obowiązującego w Polsce. Jak to możliwe, skoro bukmacherzy przy obowiązującym podatku GGR płacą niższe podatki? Wyjaśnienie jest bardzo proste: obecnie, pomimo wprowadzenia w polskim prawie wielu rozwiązań mających na celu wyeliminowanie z naszego rynku nielegalnych bukmacherów, okazuje się, że ich udział nadal jest ogromny i wynosi ok. 50%, podczas gdy cały polski rynek zakładów wzajemnych wart jest aż ok. 9 mld zł. Wciąż utrzymujący się wysoki odsetek firm funkcjonujących bez wymaganego zezwolenia spowodowany jest sporymi trudnościami w skutecznym ściganiu takich firm. Optymalnym rozwiązaniem wydaje się więc sytuacja, w której firmy te postanowiłyby uzyskać polskie zezwolenie i rozpoczęły legalną działalność w Polsce. Płaciłyby one wtedy podatki w naszym kraju, czego niestety obecnie nie robią. Przypomnijmy, że jeszcze kilka lat temu udział szarej strefy w polskim rynku zakładów wynosił ponad 90%, a po wprowadzeniu zmian prawnych (znowelizowane przepisy obowiązują od 1 kwietnia 2017 r.) zaczął sukcesywnie się zmniejszać i w 2018 r. wynosił on już ok. 50% i mniej więcej na tym poziomie utrzymuje się do dziś. Pomimo, iż dochody budżetowe ogromnie w ostatnich latach wzrosły (wysokość należnego podatku od zakładów wzajemnych za rok 2019 to aż ok. 800 mln zł!), to nadal nie są jeszcze tak wysokie, jakie mogłyby być, gdyby szara strefa zmalała do nieznacznych rozmiarów, nie przekraczających 10%. Jedną z głównych przyczyn powodujących małe zainteresowanie zagranicznych firm uzyskaniem polskiego zezwolenia jest właśnie wysokość obowiązującego w Polsce podatku od gier, który musiałyby zacząć płacić po otrzymaniu zezwolenia. Zmiana rodzaju opodatkowania zakładów wpłynęłaby więc znacząco na zmniejszenie szarej strefy, a tym samym na wysokość wpływów budżetowych z tego tytułu. Choć liczba firm bukmacherskich posiadających polskie zezwolenie stale się zwiększa, to jednak jak na potencjał tego rynku jest ona wciąż niewielka.
Przytoczmy jeszcze przykład Danii, która również miała wielki problem z szarą strefą wśród firm organizujących gry hazardowe – przed wprowadzeniem zmian prawnych szara strefa wynosiła bowiem 86%, a po wprowadzeniu tych zmian zmalała do zaledwie 5-10%.

Będą zmiany?

Wydaje się, że są one nieuniknione. Co prawda w ostatnich latach szara strefa znacznie zmalała (z 90% do 50%), a Ministerstwo Finansów deklaruje zadowolenie z efektów znowelizowanej w grudniu 2016 r. ustawy o grach hazardowych, ale rynkowe realia być może nakłonią rządzących do ponownego przyjrzenia się tej kwestii.
Stowarzyszenie EGBA jeszcze w połowie 2016 r., a więc przed nowelizacją ustawy o grach hazardowych sugerowało, aby skopiować model podatkowy obowiązujący w Danii, czyli wprowadzić mechanizm GGR. Eksperci szacowali, że pozwoliłoby to znacznie zwiększyć wpływy budżetowe z sektora gier i zakładów wzajemnych.

Choć w trakcie pracy nad nowelizacją prawa pojawiały się głosy sugerujące, że być może podatek GGR zostanie wprowadzony, to ostatecznie jednak tak się nie stało i postawiono na podatek obrotowy, co spotkało się z dużym niezadowoleniem ze strony środowisk bukmacherskich. Przedstawiciele tej branży brali aktywny udział w pracach nad nowelizacją ustawy i część ich postulatów została uwzględniona w ostatecznym akcie prawnym. Odrzucono natomiast sugestię związaną z wprowadzeniem podatku GGR. Zdaniem licencjonowanych bukmacherów, którzy przecież najbardziej skorzystali na wprowadzonych zmianach w prawie, kwestia tego podatku powinna jeszcze zostać zmieniona.

Z perspektywy czasu wiemy już, że utrzymanie podatku obrotowego przyniosło trzy zasadnicze szkody:

• Mniejsze (niż byłoby to możliwe biorąc pod uwagę potencjał branży hazardowej w naszym kraju) wpływy budżetowe z podatku od gier;
• Ucieczkę części graczy do szarej strefy;
• Wycofanie się z polskiego rynku czołowych europejskich marek bukmacherskich, które nie chcąc działać w szarej strefie, a jednocześnie nie będąc zainteresowanymi płaceniem tak wysokich podatków, postanowiły całkowicie zrezygnować z obsługi polskich graczy, co wpłynęło na jakość konkurencji na polskim rynku.

Przedstawiciele branży bukmacherskiej stale apelują o zmianę mechanizmu naliczania podatku od gier. Czy te apele zostaną wysłuchane? To pytanie pozostaje otwarte.

Jednocześnie przypominamy, że dozwolona jest gra tylko u legalnych bukmacherów, a udział w zakładach organizowanych przez firmy bez polskiego zezwolenia zagrożony jest wysokimi karami (grzywna nawet do 120 stawek dziennych). Udział w grach hazardowych jest dostępny wyłącznie dla osób pełnoletnich. Hazard może uzależniać.

autor tekstu: Arkus

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

2 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze