Krystyna Kurczab-Redlich, „Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina” [recenzja]

Czy putinowska napaść na Ukrainę oznacza, że prezydent Rosji raptem oszalał? Czy jednak nieomylny i przebiegły wódz misternie plecie swój plan, zwodząc i oszukując swe otoczenie, rosyjskie społeczeństwo, bez mała cały świat, przy poklasku przywódców innych państw, którzy wchodzili w te szachrajstwa jak brzytwa w masełko, z uporem realizując swe cele? Wyjaśnienia i podpowiedzi — wstrząsające i drastyczne, inaczej nazwać się tego nie da — można znaleźć w książce Krystyny Kurczab-Redlich pt. „Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina”.

Trudno omówić w lakonicznej i niewprawnej recenzji całą, jakże szczegółową książkę; mi (lajkonikowi jeśli chodzi o pisanie recenzji literackich ;-) udało się wyłowić takie — mniej lub bardziej znane — informacje z biografii dyktatora:

  • na ile przyszłość człowieka jest zakodowana w jego dzieciństwie? nie tylko mały Wowa nie poznał Płatona Priwałowa, swego prawdziwego ojca, jego drugi ojciec okazał się niezłym tyranem… więc (wypchnięta z oficjalnej biografii) matka oddała syna swej bezdzietnej rodzinie z Leningradu (noszącym to samo nazwisko Путин); dodatkowym efektem tych perypetii jest nie tylko fałszywe otczestwo, ale i przekłamanie daty urodzin Władimira Władimirowicza (dzięki czemu przywódca jest nieco odmładzany); w tych rodzinnych niejasnościach jest tyle uderzającego podobieństwa do Adolfa Hitlera, że rzeczywiście można zastanawiać się nad tezami dawno postawionymi przez profilerów;
  • dość rzec, że nieduży, niewysoki, niepozorny Wołodia musiał nieźle nadrabiać i miną, i zawziętością, żeby przetrwać — stąd zainteresowanie sztukami walki i razwiedką, marzenie o karierze kagiebisty i… niemały zonk, bo przecież dla takiego szpiona wyjazd do Drezna to nic więcej jak zsyłka („zamknięty w sobie, nietowarzyski, w działaniu przejawiający pewną akademickość (…) obniżone poczucie niebezpieczeństwa” — to ze sporządzonej na koniec kursu KGB charakterystyki, która oznaczała właściwie dyskwalifikację); w Dreźnie porobił troszkę interesów (dostawcami dóbr z Berlina Zachodniego byli… przemytnicy-bojownicy z Rote Armee Fraktion);
  • autokreacja i tworzenie mitów: jakie było stanowisko Putina odnośnie puczu z 1991 r.? oficjalnie natychmiast złożył podanie o rezygnację ze służby w KGB, które zostało raz-dwa przyjęte — bo Sobczak zadzwonił do samego Kriuczkowa, który raz-dwa podpisał papiery (sam naczalny szef KGB, w ogniu wywołanej przez siebie awantury, zajmuje się takimi pierdołami)… prawda jest znacznie mniej ciekawa i imponująca, bo po prostu Putin spokojnie czekał na rozwój wypadków w swoim leningradzkim biurze;
  • praca przy Sobczaku demokratycznym merze Petersburga, to początek politycznej i gangsterskiej (w Rosji trudno oddzielić jedno od drugiego) kariery Putina: „surowce za żywność”, spółka SPAG, mafia tambowska, handel dziećmi, przemyt narkotyków… było tego tyle, że Sobczakiem, ulubieńcem dworu Jelcyna, zaczęły się interesować organy ścigania, więc najsamprzód Putin zorganizował jego ucieczkę do Francji, aby następnie (wszystko na to wskazuje) pomóc zejść mu z tego świata — zasady, że nieżywi nie mogą zeznawać, Putin mocno trzyma się po dziś dzień;
  • Magnicki, Niemcow, Litwinienko, Politkowska, Starowojtowa… autorka pozwoliła sobie sporządzić nawet „niepełną listę ofiar Władimira Putina” — na imiennej liście jest 30 nazwisk, 11 dziwnie zmarłych wojskowych, kilkaset to zabici w spreparowanych zamachach terrorystycznych lub przy spartolonych akcjach odbijania (a przecież książka powstała jakiś czas temu — niedawna seria zgonów w kierownictwie Gazpromu to raczej też nie przypadek);
  • a jeśli śmierć nie jest najlepszym rozwiązaniem, w odwodzie są jeszcze prowokacja i kompromitacja: Jurij Skuratow, prokurator generalny, nagrany w nietrzyznacznej sytuacji z kobietami, co pozwoliło ukręcić łeb śledztwu dotyczącemu przekrętów „rodziny” Jelcyna (i przekrętów Putina także); nękany prawniczymi wybiegami nawet poza rosyjską jurysdykcją Achmed Zakajew (bezprawie panujące w Rosji nie przeszkadza w wykorzystywaniu legalnych rozwiązań, np. listu gończego Interpolu, do nękania opozycjonistów na emigracji); Gusiński „przekonany” przez władze do wyzbycia się kontroli nad telewizją NTV (która aktualnie jest jednym z narzędzi kremlowskiej propagandy); Magomed Zubagirow, wydany przez polskie władze w marcu 2022 r. (!!!);
  • dobrą metodą prowadzenia putinowskiej polityki jest oczywiście wojna i państwowy terroryzm: seria zamachów na cywilne budynki w Bujnaksku, Moskwie i Wołgodońsku (i w Riazianiu) okazała się znakomitym pretekstem do wybuchu II wojny czeczeńskiej, której rolą było znacząco przyspieszyć jego karierę polityczną: rok jako szef FSB, kilkanaście tygodni jako premier, nieco krócej jako p.o. prezydenta Rosji (po rezygnacji Jelcyna) — od marca 2000 r. już prezydent (z krótką przerwą, kiedy powierzył urząd Miedwiediewowi); jakby ktoś miał wątpliwości, Putin ma dla niego Biesłan i Dubrowkę, Południową Osetię i Syrię, Donbas i Ukrainę… (Ayman al-Zawahiri, mózg zamachu na WTC, najprawdopodobniej też był szkolony przez rosyjskie służby — o czym dobrze wiedział Litwinienko…);
  • czy Putin jest całkowicie zdrowy? wywiad amerykański interesuje się każdą możliwą przyczyną i motywacją działań przywódcy rosyjskiego, pod uwagę bierze się także to, że może on cierpieć na zespół Aspergera, natomiast na nieprawidłowości neurologiczne zwrócono uwagę już na samym początku kariery w KGB; reakcja na zatonięcie okrętu podwodnego „Kursk” podpowiada, że coś może być na rzeczy; a co z jego niezdrową fascynacją młodymi chłopcami? (przy tym wszystkim jego dziwny chód to pikuś);

Reasumując: jak się zajmuje dziewiąty krąg piekielny, to nie ma się co dziwić, że ludzie analizują wszystko co się da — jak to było z tym wnętrostwem / homoseksualizmem / czymkolwiek Hitlera? czy gdyby Goebbels znalazł wymarzoną pracę w przemyśle filmowym, poświęciłby się twórczości, zamiast propagandzie zbrodni? a gdyby żona Stalina nie popełniła samobójstwa, być może ten zbrodniarz znalazłby w sobie cień człowieczeństwa?
Dokładnie taką samą gdybologię można odczyniać nad Putinem — z tym, że jego przypadek jest jeszcze bardziej nieprawdopodobny, bo przecież mamy pierwszą połowę trzeciej dekady [pierwszego stulecia] trzeciego stulecia tysiąclecia, a on się zachowuje jakby spadł z pieca za Iwana Srogiego i obudził się pięćset lat później…

(Krystyna Kurczab-Redlich, „Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina”, wydawnictwo W.A.B., na papierze 800 str.)

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

16 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
16
0
komentarze są tam :-)x