Głosowanie korespondencyjne (prawie) dla wszystkich (projekt)

A skoro dziś (mądrze) wybieramy prezydenta, to chyba dobry moment, by zwrócić uwagę na świeżutki poselski projekt przewidujący powszechne głosowanie korespondencyjne w wyborach do parlamentu i na prezydenta (projekt ustawy o zmianie ustawy — Kodeks wyborczy).


mauzoleum Blüchera
Mauzoleum feldmarszałka von Blüchera w Krobielowicach k. Kątów Wrocławskich (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

A mianowicie, w pewnym skrócie:

  • aktualnie głosowanie korespondencyjne zastrzeżone jest dla osób znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, wyborców, którzy ukończyli 60 lat oraz osób podlegających obowiązkowej kwarantannie lub izolacji;
  • i oto jest projekt, żeby prawo głosowania korespondencyjnego dotyczyło wszystkich głosujących, w (prawie) wszystkich wyborach;

art. 53a § 1 kodeksu wyborczego [projekt]
W wyborach, z wyłączeniem wyborów do organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego oraz wyborów wójta, można głosować korespondencyjnie.

  • dla przypomnienia: to jest taka nowość, że to już było (a nie jest), bo przecież w 2014 r. była podobna nowelizacja kodeksu wyborczego — ale jakoś tak wyszło, że nie wyszło (a to za sprawą ustawy ze „zwiększeniem udziału obywateli w procesie wybierania”, no a później był COVID-19 i wiadome konfabulacje);
  • prawie wszystkich, bo generalnie tylko w wyborach do Sejmu (który składa się z Izby Poselskiej i Senatu), wyborach prezydenckich i do Parlamentu Europejskiego, acz znów jest wyjątek od wyjątku — osoby dziś uprawnione do głosowania korespondencyjnego miałyby mieć taką możliwość we wszystkich wyborach (i znów: wyjąwszy obwody zamknięte, tj. szpitale, DPS, zakłady karne i areszty, a także akademiki, gdzie jednak każdy musiałby się sam pofatygować do urny, chyba że urna pofatyguje się do niego);
  • w uzasadnieniu projektu mówi się, że powszechne głosowanie korespondencyjne urzeczywistniałoby konstytucyjną równość obywateli wobec prawa;
  • głosowanie korespondencyjne nadal wymagałoby ustnego, pisemnego (także elektronicznego) lub telefonicznego zgłoszenia dokonanego do 13 dnia przed wyborami (osoby na kwarantannie najpóźniej na 3 dni);
  • nowość: zgodnie z projektem głosowanie korespondencyjne dotyczyłoby także wyborców przebywających za granicą;

art. 53c § 1 kodeksu wyborczego [projekt]
Zamiar głosowania korespondencyjnego za granicą wyborca zgłasza konsulowi do 30 dnia przed dniem wyborów.

  • w takim przypadku obowiązek wysłania (najpóźniej na 13 dni przed głosowaniem) pakietu wyborczego spoczywałby na konsulu, jednak zainteresowany mógłby odebrać go osobiście w konsulacie; różnica też jest taka, że odesłanie głosu następowałoby „na własny koszt” (acz do konsulatu, nie do Polski);
  • to też ciekawe: na dziś głosowanie poza Rzplitą wymaga posiadania ważnego polskiego paszportu — prawodawca pomija, ale nie pomijają projektodawcy, że przecież tożsamość i obywatelstwo polskie potwierdza także dowód osobisty, a więc otrzymać kartę wyborczą powinno się także na podstawie tego dokumentu tożsamości;
  • dalej też bez zmian: wyjęta z koperty zwrotnej karta wyborcza — taka, która trafiła we właściwym czasie pod właściwy adres — byłaby wrzucana do urny wyborczej, a głosy zliczane wraz z innymi głosami;
  • jakby ktoś się martwił, że głosowanie korespondencyjne to wprowadzenie do wiadomych przekrętów: za przygotowanie pakietów odpowiadać ma obwodowa komisja wyborcza (lub konsul), a głosy liczone byłyby według zwykłych reguł (Poczta Polska zajmowałaby się przesyłkami, ale nie organizacją wyborów!).

Od kiedy to wszystko? Projekt nowelizacji kodeksu wyborczego przewiduje 6-miesięczne vacatio legis — licząc nie wiadomo od kiedy, więc stay tuned, się zobaczy!

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

20 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
20
0
komentarze są tam :-)x