Czy odepchnięcie, lub nawet kopnięcie psa, który bierze się za gryzienie innego czworonoga, może być traktowane jako działanie bezprawne? A czy szarpanina przedstawicieli gatunku homo sapiens, w obronie psa (w sytuacji j/w) może być traktowana jako obrona konieczna? Czy jednak mierz siły na zamiary i nie traktuj odwetowego pobicia człowieka jako obrony koniecznej? (wyrok Sądu Najwyższego z 23 kwietnia 2025 r., III KK 179/25)
opis stanu faktycznego:
- sprawa zaczęła się od konfliktu dwóch psów na spacerze: puszczony luzem pies należący mężczyzny podbiegł do psa prowadzonego przez kobietę, przyjął postawę agresywną, zaczął warczeć…
- …a ponieważ drugi z psów nie pozostawał mu dłużny, kobieta (nb. behawiorystka zwierzęca) energicznie wkroczyła między psy i stanowczo, ale nie kopnięciem, odepchnęła „przybiegacza”;
- więc w ramach odwetu najsamprzód mężczyzna kopnął psa kobiety, a później doszło do scysji i rękoczynów: uderzył kobietę w twarz i wykręcił jej palce ręki, powodując m.in. odłamanie fragmentu kostnego głowy kości śródręcza, co potraktowano jako przęstepstwo spowodowania średniego uszczerbku na zdrowiu;
art. 157 § 1 kodeksu karnego
Kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, inny niż określony w art. 156 § 1,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
art. 25 § 1 kk
Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
wyrok sądu:
- sąd I instancji uznał oskarżonego winnym zarzutów i skazał go na 600 zł grzywny, a także zobowiązał do zapłaty 3 tys. zł tytułem naprawienia wyrządzonej szkody (z kontekstu wnoszę, że wykręcenie ręki spowodowało także uszkodzenie telefonu, którym kobieta nagrywała zajście) oraz kolejnych 3 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę;
- jednak sąd odwoławczy stwierdził, że działanie to było podjęte w ramach obrony koniecznej przed napastliwym zachowaniem kobiety, zaś skoro doszło do obustronnej szarpaniny, to trudno przypisać tylko jednemu uczestnikowi odpowiedzialność za obrażenia — i uniewinnił oskarżonego od zarzutów;
wyrok SN:
- odnosząc się do wniesionej przez prokuratora kasacji SN zwrócił uwagę, że chociaż zeznania świadków można traktować jako stronnicze (wersję oskarżonego potwierdzała jego żona, słowa pokrzywdzonej jej kolega), to przecież jest filmik, który można traktować jako dowód dość obiektywny;
- a zarejestrowany przebieg wydarzeń jest następujący: po pierwsze widać agresywną reakcję oskarżonego na filmowanie, jego wulgarne okrzyki (i proszenie jego żony, żeby przestał i odszedł), nie ma też wątpliwości, że uderzył pokrzywdzoną w twarz wyłącznie w reakcji na próbę zarejestrowania jego zachowań;
- po drugie można wątpić nawet w słowa oskarżonego, iż puścił psa wolno, ponieważ splątały się smycze („smycze zawsze można rozplątać nie odpinając obu psów”), a przecież genezą awantury było podbiegnięcie psa;
- nie bez kozery porównać można dysproporcję fizyczną uczestników awantury, i tu można zadać pytanie: czy nawet gdyby doszło do ewentualnego zagrożenia ze strony kobiety, usprawiedliwione było równie stanowcze wykorzystanie przewagi fizycznej? a może jednak szarpanina w rzekomej obronie psa nie powinna być traktowana jako obrona konieczna?
Uznając, iż dokonana przez sąd odwoławczy ocena dowodów „razi dowolnością”, SN uchylił orzeczenie i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania w apelacji.