Czy prawnik, który bezkrytycznie przepisuje wymysły AI, jest uczciwy wobec klienta?

Kilka dni temu pisałem na tutejszych łamach, że posłowie chcą surowego karania osób tworzących pedofilską pornografię przy użyciu AI. Dziś zatem czas na kilka słów o tym, że wykorzystywanie sztucznej inteligencji przy sporządzaniu pozwów czy odwołaniu warto traktować jako działalność wysokiego ryzyka — bo halucynacje AI w piśmie procesowym potrafią wyprowadzić na niezłe manowce.


Ujęcie czysto ilustracyjne
Ujęcie czysto ilustracyjne (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego z 23 czerwca 2026 r. (I FZ 104/26)
Nader krytycznie należy ocenić bezrefleksyjne korzystanie z narzędzi AI przez zawodowego pełnomocnika przy sporządzaniu pism procesowych składanych w imieniu mocodawcy do sądu. Wątpliwości budzi etyczny wymiar takiego działania, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę to, że zawodowy pełnomocnik pobiera wynagrodzenie za świadczone przez siebie usługi prawne, a jego mocodawca ma prawo oczekiwać, że sporządzane pisma procesowe będą spełniały najwyższe wymogi profesjonalizmu. Trudno dopatrzyć się takiego profesjonalizmu, jeśli działanie zawodowego pełnomocnika w istocie sprowadza się do wykorzystania narzędzi AI, które są – w tym samym stopniu – dostępne osobom niewykonującym zawodów prawniczych

Orzeczenie wniosku o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji podatkowej.

WSA uznał, że hipotetyczne konsekwencje zapłaty zakwestionowanego podatku to za mało dla wstrzymania jej wykonania. Sęk w tym, że strona powinna uprawdopodobnić, że zastosowanie się do decyzji może pociągnąć za sobą szkodę nieodwracalną lub taką, której rozmiary przekraczają zwykłe skutki zapłaty.

art. 61 § 3 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi
Po przekazaniu sądowi skargi sąd może na wniosek skarżącego wydać postanowienie o wstrzymaniu wykonania w całości lub w części aktu lub czynności, o których mowa w § 1, jeżeli zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków […]

We wniesionym do NSA zażaleniu profesjonalny pełnomocnik podtrzymał wcześniejsze stanowisko, ale też powołał się na dorobek judykatury, bo przecież

Naczelny Sąd Administracyjny wielokrotnie wskazywał, że przy rozpoznawaniu wniosku o wstrzymanie wykonania decyzji sąd administracyjny nie jest ograniczony wyłącznie do twierdzeń zawartych w samym wniosku, lecz powinien brać pod uwagę materiał dowodowy znajdujący się w aktach administracyjnych przekazanych przez organ:
a) w postanowieniu z dnia 18 maja 2017 r., II FZ 230/17, NSA podkreślił, że ocena przesłanek z art. 61 § 3 ppsa powinna uwzględniać również informacje wynikające z akt sprawy, jeżeli pozwalają one na ocenę sytuacji majątkowej strony oraz potencjalnych skutków wykonania decyzji;
b) w postanowieniu z dnia 9 stycznia 2019 r., II GZ 452/18, NSA wskazał, że na etapie rozpoznawania wniosku o wstrzymanie wykonania aktu nie jest wymagane pełne udowodnienie przesłanek z art. 61 § 3 ppsa, lecz jedynie ich uprawdopodobnienie, a ocena ta powinna mieć charakter wstępny i opierać się na prawdopodobieństwie wystąpienia określonych skutków;
c) w postanowieniu z dnia 14 czerwca 2022 r., I GZ 164/22, NSA wskazał, że nadmierny formalizm w ocenie wniosków o wstrzymanie wykonania decyzji, polegający na pomijaniu materiału znajdującego się w aktach sprawy i oczekiwaniu od strony ponownego przedkładania dokumentów, które już znajdują się w dyspozycji sądu, pozostaje sprzeczny z funkcją środka ochrony tymczasowej z art. 61 § 3 ppsa.

NSA nie zgodził się z tymi argumentami: raz, że to oczywiste, iż zapłata podatku zawsze prowadzi do ujemnych skutków, także, jeśli podatnik kwestionuje samą należność, a jednak instytucja wstrzymania wykonania decyzji nie ma na celu zabezpieczenia przed jakimikolwiek konsekwencjami decyzji. Przesłanką skorzystania przez sąd z uprawnienia do udzielenia stronie ochrony tymczasowej nie jest hasłowa „utrata płynności finansowej” lub uwaga, że egzekucja „w praktyce doprowadzi do paraliżu bieżącej działalności gospodarczej” . Nawet jeśli skarżący nie jest w stanie udowodnić takich zdarzeń zanim one się wydarzą, to jednak okoliczności te trzeba co najmniej uprawdopodobnić, a nie posiłkować się ogólnikami. (Dla jasności: skarżący określił wartość przedmiotu zaskarżenia na 211 tys. zł, ale w żaden sposób nie odniósł się do własnych zasobów majątkowych.)…

…ale to nie wszystko, bo oto zdaniem NSA sporządzając zażalenie pełnomocnik nieco za bardzo zaufał narzędziom AI, o czym świadczą oczywiste halucynacje w piśmie procesowym: żadne z przywołanych orzeczeń nie odnosiło się do tego, o czym pisał i nie było korzystne dla skarżącego. Mało tego: w uzasadnieniach postanowień brak odniesień do nadmiernego formalizmu czy też obowiązku poszukiwania przez sąd okoliczności potwierdzających stanowisko skarżącego.
I chociaż NSA dostrzega coraz większą popularność rozwiązań bazujących na sztucznej inteligencji, to bezrefleksyjne używanie tego rodzaju technologii jest wątpliwe etycznie, już choćby przez to, że klient płaci prawnikowi za jego pracę i pracę jego głowy — a dostaje coś, co mógłby otrzymać każdy, o ile przeklepie cokolwiek mu AI wypluje.

Q.E.D.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

1 Komentarz
Oldest
Newest
1
0
komentarze są tam :-)x