Proces ws. oskarżeń o śmierć Marka Papały — czyli o tym, że informacja przegęgana też może naruszać dobra osobiste

Rusza kolejny proces w sprawie śmierci generała Marka Papały, to chyba dobry czas, żeby kontynuować omawianie wątków pobocznych od pobocznych. Parę dni temu było o tym czy zmiana tożsamości bohatera książki może zwalniać z odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych — dziś będzie o tym, że naruszenie dóbr osobistych w prasie może polegać na przywołaniu informacji rozpowszechnionych w cudzych publikacjach — nawet jeśli dziennikarz nie zada sobie trudu oznaczenia cytatu (na podstawie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13 kwietnia 2015 r., sygn. akt VI ACa 792/14).

Sprawy miały się mniej-więcej tak: powód zwrócił się do sądu o ochronę dóbr osobistych, a podstawą była rozpowszechniona na falach eteru informacja, iż był on podejrzany w sprawie o morderstwo Marka Papały, a w dodatku był i jest szarą eminencją służb specjalnych, w dodatku zamieszanym w ciemne interesy z gangsterami.

Poszło o audycję, która w dość dokładnie zanonimizowanej postaci miała taki przebieg (proszę nie regulować odbiorników):

Audycja została przez prowadzących zapowiedziana słowami „za chwilę także zeznania kontrowersyjnego świadka w procesie, w sprawie o zabójstwo generała P.„, po czym dziennikarze przedstawili inne wiadomości. Informacja dotycząca powoda była podana jako trzecia z kolei. Prowadząca rozpoczęła wątek słowami „(…)„. Następnie drugi z prowadzących powiedział: „(…)„, ponownie prowadząca „(…)”. W tym miejscu wyemitowano wypowiedź dziennikarza śledczego J. J., który stwierdził: „(…)„. Dziennikarz skomentował: „(…)„. Informacje kończy wypowiedź prowadzącej: „(…).”

Przy czym informacje te były nieprawdziwe — powód nigdy nie był w obszarze zainteresowania organów ścigania w sprawie  co nie uchroniło powoda od ostracyzmu społecznego oraz odsunięcia się od niego przyjaciół. Łącznie spowodowało to u powoda depresję. Dlatego też powód zażądał m.in. przeprosin, 100 tys. złotych zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych oraz 100 tys. na cel społeczny.

Sąd I instancji częściowo uwzględnił powództwo: oczywiście doszło do naruszenia dobrego imienia i czci powoda, ponieważ rozpowszechnienie nieprawdziwej informacji o zamieszaniu w zamach na generała Papałę może powodować przekonanie, że powód jest osobą o nagannej moralności. Podając informację o rzekomych powiązaniach powoda nie dopełniono należytej staranności i rzetelności dziennikarskiej, zarazem dziennikarze nie próbowali nawet weryfikować informacji — opierali się wyłącznie na innych publikacjach prasowych. Stąd też uwzględniono żądanie w zakresie wygłoszenia przeprosin na falach eteru, a także nakazano zapłatę zadośćuczynienia w kwocie 80 tys. złotych oraz 20 tys. na cel społeczny.

Od niekorzystnego orzeczenia apelowało pozwane radio, argumenty zostały częściowo uwzględnione. Zdaniem sądu drugiej instancji pozwany rzeczywiście ograniczył się do zebrania i kompilacji danych przekazywanych w innych publikacjach, nie weryfikując ich prawdziwości we własnym zakresie (ba, pozwany nawet nie powołał się na inne publikacje — przedstawił rewelacje jako swoje własne). Nie ma przy tym znaczenia, że w audycji posługiwano się pojęciem „podejrzewany” (zamiast „podejrzany”) — rozróżnienie to jest jasne tylko dla prawnika (a od siebie bym dodał, że i tak przypuszczałbym licencję poeticę u prezentera; por. Publiczne nazwanie kogoś przestępcą w tekście prasowym nie zawsze jest bezprawne). Faktem też był ostracyzm środowiskowy jaki spotkał pokrzywdzonego.

Łącznie doprowadziło to do naruszenia dóbr osobistych powoda (art. 23-24 kc) — dobrego imienia i godności — albowiem imputowanie komuś zamieszania w zabójstwo innej osoby (w dodatku przyjaciela) oraz powiązań ze światkiem gangsterskim zawsze stanowi naruszenie dóbr osobistych. Strona pozwana nie wykazała także braku bezprawności działania — informacje nie były prawdziwe, zaś podkreślana przez pozwaną okoliczność w postaci dawnej współpracy powoda z SB nie miała związku ze sprawą. Sąd przypomniał, że dziennikarze mogliby zwolnić się z odpowiedzialności gdyby skutecznie wykazali bądź prawdziwość informacji, bądź też działanie w obronie uzasadnionego interesu społecznego.

Niemniej sąd II instancji zmienił wyrok, po pierwsze skracając treść przeprosin, a po drugie — ze względu na naruszenie art. 448 kc — oddalił powództwo w części dotyczącej zapłaty zadośćuczynienia. Przemawiał za tym fakt, że informacje powiązaniach powoda ze śmiercią generała Papały pojawiały się wcześniej w innych mediach, zatem krzywda w postaci ostracyzmu towarzyskiego i zawodowego oraz dyskomfortu psychicznego mógła pojawić się pod wpływem tamtych publikacji. Stąd też zdaniem Sądu Apelacyjnego wystarczająca będzie sankcja w postaci zapłacenia 10 tys. złotych na cel społeczny.

  • SirK

    Zdumiewająca jest różnica w wymiarze wyroków – niby wyrok podtrzymuje orzeczenie I inst. merytorycznie, a jednak pozwany w 90% wygrał w II inst. Budzi u mnie wątpliwości czy naprawdę powód miał obowiązek wykazywać które dokładnie publikacje i w jakim stopniu ten ostracyzm spowodowały – cieżko mi wyobrazić sobie wiarygodny sposób udowodnienia tej okoliczności.
    Czepiam się – „strona pozwana nie wykazała także bezprawności działania”, powinno być chyba „braku bezprawności”.

  • No ale kto zatem miałby wyręczyć pozwanego w przeprowadzeniu dowodu? Jest to konsekwencją art. 6 kc, który nie zwalnia nawet dochodzącego roszczeń ws. naruszenia dóbr osobistych z ciężaru dowodu (wszystko czego nie musi wykazywać to bezprawności działania).

    Zdanie poprawione, dzięki :)