Ustawa anty-SLAPP (projekt)

Krótko i na temat, bo prawie bym przegapił: oto kilka dni temu w serwisie RCL pojawiła się obiecywana od dawna ustawa anty-SLAPP, tj. mającaj na celu przeciwdziałać wszczynaniu procesów mających na celu wyłącznie zastraszanie, zamykanie ust i zamęczanie niewygodnych osób (projekt ustawy o ochronie osób uczestniczących w debacie publicznej przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi).


wyspa Krk
Krk, ujęcie czysto ilustracyjne (fot. Olgierd Rudak, CC BY-SA 4.0)

A mianowicie, w pewnym skrócie:

  • ustawa anty-SLAPP ma na celu ochronę osób, które ze względu na udział w publicznej debacie zderzyły się z roszczeniami cywilnymi zmierzającymi do stłumienia, ograniczenia lub zakłócenia owej debaty i szykanowania jej uczestników, a to poprzez wysuwanie oczywiście bezzasadnych roszczeń lub podejmowania czynności procesowych stanowiących nadużycie prawa procesowego;
  • dla jasności: chodzi o strategiczne postępowanie sądowe przeciwko udziałowi społecznemu — „procesy nękające” — których celem nie jest obrona praw i interesów podmiotu, któremu bezpodstawnie przypina się jakieś łatki, lecz wyłącznie nękanie dociekliwych, choćby kwękających (tzw. ’strategic lawsuits against public participation’, SLAPP),
  • zonk pierwszy: projekt ustawy przeciwko zastraszającym powództwom ma chronić wyłącznie przed bezzasadnymi procesami cywilnymi (upraszczając: o ochronę dóbr osobistych), z niezrozumiałych powodów całkowicie pomijając problemat prywatnych aktów oskarżenia za zniesławienie; jeśli ktoś mi powie, że tyle wymaga od nas dyrektywa 2024/1069, to dorzucę, że owszem, co nie oznacza, że nie można by wreszcie wywalić nieszczęsnego art. 212 kk;
  • jakby ktoś pytał: w myśl propozycji debatą publiczną są wszelkie wypowiedzi i inne działania polegająca na korzystaniu ze swobody manifestowania poglądów, określonych jako prawo „wolności wypowiedzi i informacji, wolności sztuki lub nauki lub wolności zgromadzeń i zrzeszania się” w sprawach mogących budzić uzasadnione zainteresowanie społeczne;
  • zdaniem autorów projektu obszarami tego rodzaju są w szczególności kwestie dotyczące (art. 2 ustawy):

1) praw podstawowych, zdrowia publicznego, bezpieczeństwa, środowiska lub klimatu;
2) działań podmiotów będących osobami publicznymi lub pełniących funkcje publiczne w sektorze publicznym lub prywatnym;
3) działań lub postępowań przed organami stanowiącymi prawo, wykonawczymi lub sądowymi, lub innych postępowań przed organami publicznymi, w tym organami Unii Europejskiej lub państw członkowskich Unii Europejskiej;
4) podejrzenia przestępstwa korupcji, oszustwa lub innych przestępstw albo wykroczeń;
5) działań służących ochronie wartości wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej lub art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, w tym procesów demokratycznych, przed nieuprawnioną ingerencją, w szczególności przez zwalczanie dezinformacji.

  • zanim zaczniemy pytać: dlaczego tylko tyle? dlaczego nie ma religii? dlaczego nie ma poglądów politycznych? Projektowana ustawa anty-SLAPP nie zamyka tego katalogu, więc przepisy będą dotyczyły każdej wypowiedzi, która mieści się w zakresie debaty publicznej i spotyka się z reperkusjami,
  • wracając ad rem: na uzasadniony wniosek pozwanego sąd może uznać sprawę jako próbę zamknięcia ust już na początkowym etapie postępowania i nałożyć na stronę powodową obowiązek złożenia kaucji na zabezpieczenie kosztów procesu, w wysokości przewidywanej kwocie zwrotu kosztów, pod rygorem odrzucenia pozwu;
  • to pierwszy z mechanizmów mających powstrzymać powodów od formułowania kosmicznych żądań (w stylu „ukradli mi furmankę, muszą oddać samolot”): skoro przegrywający zwraca koszty wygrywającemu (także w sytuacji, kiedy „wygrał ale przegrał”, art. 100 zd. 2 kpc), to — jeśli jest ryzyko, że na końcu się nie wypłaci — niech już na początku pokaże, że stać go nie tylko na opłatę, ale też na przegrany proces;
  • jakie kryteria mają pozwalać zakwalifikować pozew jako SLAPP? tu prawodawca zalicza nieproporcjonalność i nadmierność roszczeń, nękanie jednego pozwanego mnogością podobnych pozwów lub zasypywanie sądów wieloma pozwami w tej samej sprawie, grożenie i zastraszanie — także przez prawników wysyłających absurdalne wezwania — jak też prowadzenie procesu w złej wierze, w tym w celu jego przeciągania;

art. 5 ustawy o ochronie osób uczestniczących w debacie publicznej przed oczywiście bezzasadnymi
roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi
(projekt)
Sąd, z urzędu lub na wniosek pozwanego, może uznać postępowanie za zmierzające głównie do stłumienia, ograniczenia, zakłócenia debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej, o czym uprzedza strony obecne na posiedzeniu. Wskazywać na to mogą w szczególności:
1) nieproporcjonalność żądania lub nadmierny bądź nieuzasadniony charakter roszczenia;
2) wszczynanie innych postępowań sądowych przeciwko temu samemu pozwanemu, lub wszczynanie przeciwko innym osobom podobnych postępowań sądowych dotyczących tego samego przedmiotu debaty publicznej;
3) zachowanie powoda lub osób działających w jego imieniu przed wszczęciem i w toku postępowania skierowane przeciwko uczestnikom debaty publicznej, w szczególności grożenie lub zastraszanie;
4) podejmowanie czynności procesowych w złej wierze, w tym działanie na zwłokę.

  • (i tu można tylko dodać, że z niejasnych przyczyn ustawa anty-SLAPP z jednej strony mówi o publikowaniu treści takich rozstrzygnięć w portalu orzeczeń — acz po ich anonimizacji, przez co ustalenie, że powództwo wytacza jakiś pieniacz, będzie o niebo trudniejsze);
  • zaś stwierdzając, iż pozew miał na celu głównie tłumienie dyskursu publicznego lub też powództwo było oczywiście bezzasadne, sąd oddala powództwo (w całości lub w części — bo przecież zamiast miliarda odszkodowania może zasądzić tysiąc), zaś okoliczność tę stwierdza w sentencji wyroku;
  • ale to nie wszystko, ponieważ pozew zmierzający do zahamowania debaty publicznej może być potraktowany jako niedopuszczalne nadużycie prawa procesowego, czego konsekwencją będzie odrzucenie pozwu (wydaje się, że art. 11-12 ustawy wymaga bardziej precyzyjnej redakcji);
  • za każdym razem sąd będzie uprawniony do nałożenia na powoda grzywny za SLAPP w wysokości do 20-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę; natomiast jeśli „powód wykorzystuje znaczącą przewagę, w tym ekonomiczną, nad pozwanym lub gdy z okoliczności wynika, że zamiarem powoda było, aby wytoczenie powództwa wiązało się dla pozwanego ze szczególnie dotkliwymi skutkami” sankcja ta może wzrosnąć do 100-krotności w/w kwoty, zaś przed grzywną nie będzie chroniło nawet cofnięcie pozwu; ba: SLAPP może skończyć się obowiązkiem opublikowania sentencji wyroku, na koszt i ambaras strony wszczynającej spór;
  • a wszystko to już po 3-miesięcznym vacatio legis (licząc od nie wiadomo kiedy), aczkolwiek i tak jest ciekawsze, że nowe przepisy mają mieć w znacznej mierze zastosowanie także do spraw wszczętych i niezakończonych — co realnie oznacza, że to ryzyko nad stosującymi procesy „nękająco-zastraszające” wisi już teraz.

Zamiast komentarza: to byłaby bardzo dobra zmiana — jeszcze lepsza po usunięciu największych bolączek (to nie powinna być odrębna ustawa, lecz jakiś rozdział w kpc, należy też uchylić art. 212 kk).

subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

7 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze
7
0
komentarze są tam :-)x