„GIODO potępia kamerki w samochodach” bo tam są dane osobowe

GIODO potępia kamerki w samochodach //// zakaz parkowania gdzie popadnie w strefie zamieszkania (znak D-40)
Nawet jeśli tu są jakieś dane osobowe, to co ja poradzę, że niektórzy tak sobie szpecą auta? ;-)
cytat na nowy tydzień: „Osobom nagrywającym radziłbym zastanowić się, czy rzeczywiście chcą to robić. Byłbym ostrożny w przejmowaniu roli szeryfa czy ormowca. ORMO zawsze kojarzyło mi się z formacją, która została powołana, żeby społecznie sprawdzać, jak zachowują się inni obywatele” — Wojciech Wiewiórowski, szef GIODO (wg Gazeta.pl)
Wrzesień, koniec okresu ogórkowego. Pewnie już nie będzie takich tekstów jak opublikowany w ostatnią sobotę sierpnia artykuł „GIODO potępia kamerki w samochodach”, który naprzemiennie wywołał we mnie śmiech i płacz.
Pomijając już dość nieszczęśliwe słowa W. Wiewiórowskiego — nigdy nie wiem jakim cudem prasie udaje się uzyskać taką wypowiedź: dzwonią w piątek wieczorem, licząc, że trafią kogoś podczas grilla, co ułatwia różne bon moty? — które szczególnie w ustach kompetentnego człowieka, od którego choćby z racji sprawowanej funkcji wymagać powinniśmy wyważonych opinii (nie zaś publicystycznej swady — swadę proszę pozostawić na blogi), brzmią dość obraźliwie.
Jednak zgodnie z regułą opisującą polskie współczesne komedie, na początku jest farsa, a później może być tylko gorzej.
Będzie w punktach, bo tak prościej:
  • po pierwsze primo nie rozumiem dlaczego Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych odnosi się do jakiegokolwiek naruszenia dóbr osobistych innych osób. Sfera ta — podobnie jak ewentualny stan wyższej konieczności, który mógłby kierować sprawcą wykroczenia — jest całkowicie poza kompetencją GIODO — ale całkiem zgodne z wyznawaną przez wiele osób ze świecznika zasadą „jestem ekspertem w branży x, być może nikt nie zauważy zgrzytu, jeśli wypowiem się autorytatywnie o sprawach z branży y” (o dobrach osobistych sprawców przestępstw lubią mówić nie tylko w GIODO, por. „O ochronie wizerunku złodziei”, często słyszy się też podobne opowieści z ust policjantów — czasem też czytamy o opiniach profesorów-dendrologów poświęconych trudnej sztuce latania samolotów…);
  • nie wiem dlaczego cytowana w artykule pani adwokatka przypomina, że „numer rejestracyjny jest przypisany do danej osoby czy firmy i podlega ochronie danych osobowych”: (i) jeśli to dosłowny cytat, to gramatyka leży, (ii) jeśli to „firma”, to pewnie czasem i osoba prawna, a więc nie ma żadnych danych osobowych, (iii) z punktu widzenia przeciętnego zjadacza chleba tablice auta nie przynoszą niczego co możne pomóc w określeniu tożsamości osoby w sposób niewymagający „nadmiernych kosztów, czasu lub działań” (art. 6 ust. 3 UoODO);
  • z poglądem o zamazanym numerze rejestracyjnym auta, który nic nie zmienia, bo to „nie oznacza, że ta osoba nie będzie możliwa do zidentyfikowania, np. po samym samochodzie czy miejscu, w którym jest” (znów W. Wiewiórowski) w ogóle chyba trudno polemizować, bo w ten sposób daną osobową staje się informacja „Audi A4 na DK 94” (sic!);
  • jeśli to nie wystarcza, to jeszcze dziś wymaluję sobie farbą na swej limuzynie (i na obu rowerach): imię i nazwisko oraz numer PESEL — i każdy fotoradar, każdy monitoring, każdy patrol będzie mógł mi pstryknąć, prawda? — bo to moje dane osobowe!
  • tekst i wyrażone w nim poglądy — nie wiem czy celowo, czy też przez ów piątkowo-sobotnio-grillowy klimat — pomija jeszcze jeden nader istotny aspekt sprawy: czy sprzeczne z prawem ma być samo nagrywanie tymi kamerkami? czy jednak dopiero ewentualnie rozpowszechnianie takich filmików? Pytam, bo coś mi mówi, że w Polsce jednak mamy tak, że co nie jest zakazane, to jest dozwolone, a więc skoro nie ma zakazu robienia zdjęć, to nie ma też zakazu kręcenia sobie filmów — a być może dopiero nielegalne jest wyłącznie rozpowszechnianie utrwalonego w ten sposób wizerunku innych osób?
  • tymczasem jeśli zasadnym jest założenie, że rejestracja obrazu poprzez kamerę ustawioną w publicznym miejscu (na przykład monitoring uliczny) stanowi ingerencję w naszą prywatność — a więc ma coś wspólnego ze zbieraniem danych osobowych, to jednak trzeba mieć na uwadze, że art. 3a ust. 1 pkt 1 UoODO wyłącza spod działania przepisów o ochronie danych osobowych przetwarzania przez osoby fizyczne, które czynią to wyłącznie w celach osobistych lub domowych. Co należy rozumieć, że jest stuprocentowo dozwolone jeżdżenie sobie swoim własnym autem i rejestrowanie obrazu „jak leci”, nawet jeśli mniejszym lub większym przypadkiem dochodzi w ten sposób do rejestracji wizerunku innych osób — lub jakiegoś przetwarzania danych osobowych (pamiętając jednak, że numer tablic Polakowi-szarakowi nie przyda się do niczego jeśli chodzi o możliwość ustalenia tożsamości właściciela auta!);
  • mało tego: art. 3a ust. 2 UoODO, nadając prasie dość ciekawy przywilej twórczy — otóż przy wykonywaniu prasowej działalności dziennikarskiej, literackiej i artystycznej przepisy ustawy o ochronie danych osobowych nie mają (z pewnymi wyjątkami) zastosowania — chyba że korzystanie z wolności twórczości  i s t o t n i e  narusza prawa i wolności osoby, której dane osobowe są w użyciu. Jasne, można długo wałkować kwestię czy pisanie postów na Fejsbóka czy nawet prowadzenie blogaska to działalność prasowa lub artystyczna — podobnie jak można się spierać czy rejestrowanie (a nawet rozpowszechnianie) zachowań będących przestępstwami i wykroczeniami w istotny sposób narusza prawa i wolności sprawców tych czynów — jednak na pewno nie można sobie tego wszystkiego pomijać epitetem pt. „ormowcy” lub półprawdą („dane osobowe firm”).
Jako się zatem rzekło: jak dla mnie naciągany temat, mocno naciągane tezy, wychodzenie przed orkiestrę. Do tego bezkrytyczna prasa łykająca wszystko, co podadzą jej tzw. „autorytety” — recepta na odmóżdżenie kompletne.
Na szczęście już wrzesień, będzie więcej okazji do prostowania i wyjaśniania takich nieporozumień. Darzbór!
PS dla jasności: mnie kamerki w samochodach — te nagrywające „jak leci” — też się nie podobają, i też uważam to za jakiś radziecki wynalazek. Odnosi się to także do głupawych filmików wykonanych przy pomocy takich kamerek, zwłaszcza, że w olbrzymiej większości służą one tylko uciesze tłuszczy, nie zaś nauczaniu (ani nawet piętnowaniu głupoty drogowej). Co nie oznacza — jako liberałowi miła jest mi zasada „nie podoba mi się to co robisz, ale uważam, że masz do tego prawo” — że podoba mi się robienie wody z mózgu przez osoby „na urzędzie”.

14
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Borek
Gość
Borek

Radziecki, nie radziecki – na pewno ździebko orwellowski. Jaki jest jednak inny sposób na dochodzenie odszkodowania w jakiejś nie do końca jasnej sytuacji? Stoję na skrzyżowaniu za pojazdem, którego kierowca akurat wrzuci wsteczny zamiast jedynki i wjedzie we mnie. Jeśli nie trafię na uczciwego człowieka (a pewnie nie trafię), to nawet policja wezwana na miejsce niemal na pewno orzeknie, że to ja

Bartosz Małkowski
Gość
Bartosz Małkowski

Złośliwiec się we mnie odezwał: kim jest pan Wiewiórkowski i od kiedy pełni rolę GIODO? Czyżby zastąpił pana Wiewiórowskiego?

Olgierd
Gość

Racja :) to pewnie taki freudowski (od Schadenfreude ;-) błąd — a wziął się stąd, że bardzo nie chciałem go przetwarzać ;-)

Olgierd
Gość

Generalnie to się nawet zgadzam :) nie podobają mi się te kamerki, ale się zgadzam :) <br /><br />ot taki ze mnie liberał aż!

Borek
Gość
Borek

Pod tym względem też mi się nie podobają, dlatego myślę i kombinuję jak to zamontować tak, żeby mi nie zasłaniało widoku. ;)

Olgierd
Gość

Za lusterkiem wstecznym, a ściśle: na tylnej części obudowy?

Borek
Gość
Borek

Niby dobre, ale ma poważne wady. Kabel zasilający albo zwiśnie, albo trzeba załatwić dłuższy i puścić go dookoła szyby, mało która kamera mi się tam zmieści, a do tego na tyłach lusterka mam pewien sensor, którego lepiej nie zakrywać. No i wycieraczki w moim przypadku nie sięgają w to miejsce. ;)<br /><br /> Podejrzewam, że prędzej skończy się gdzieś przy lewym słupku, wtedy ze zmartwień zostanie

sjs
Gość

Czytałem ten artykuł z coraz szerzej otwartymi oczami. Tu można znaleźć kilka wypowiedzi GIODO na temat tego artykułu:<br /><br />https://www.facebook.com/michal.ols/posts/10152267649930925?comment_id=10152268564240925&amp;offset=0&amp;total_comments=149

b52t
Gość
b52t

Zawsze można na środku, tak zwyczajnie, z kablem nie będzie problemu.

Olgierd
Gość

Albo w grillu :) takie bondowskie, wysuwane po naciśnięciu odpowiedniego guziczka ;-)

Olgierd
Gość

Swoją drogą przydałyby się przy rowerze. Jak część kierowców traktuje kolarzy miejskich — strach się bać.

Olgierd Rudak
Gość

Ktoś tam chyba się ocknął po jesiennym śnie. I nie miał temata, więc sobie sprawdził o czym ludziska mówili miesiąc temu. To dobry przyczynek do dyskusji o rzetelności dziennikarskiej. <br /><br />Mnie się od razu ta scena przypomina:<br /><br />https://www.youtube.com/watch?v=-f_DPrSEOEo