Tak mnie jakoś naszło: czy zdanie, iż osoba wybrana na sędziego Trybunału Konstytucyjnego składa ślubowanie „wobec” Prezydenta RP należy rozumieć, że czyni to „przed” głową państwa? Czy zainteresowane strony (składający oświadczenie i jego adresat) muszą się widzieć naocznie? Czy jednak czynność taka może mieć charakter zaoczny — bo głowa państwa i tak jest li tylko biernym „biorcą” ślubowania?
Bez zbytecznych wstępów:
- gwoli krótkiego przypomnienia: blisko cztery tygodnie temu Izba Poselska wybrała sześciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego; w kolejności alfabetycznej są to Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz Dariusz Szostek, Maciej Taborowski (poselskie uchwały w/s wyboru zostały opublikowane w M.P. z 2026 r. od poz. 300 do poz. 305);
- prezydent Nawrocki, dokładnie w prima aprilis, zaprosił do Pałacu i przyjął ślubowanie od M. Bentkowskiej i D. Szostka; pozostałe nazwiska skryła zasłona milczenia, którą przerwały tylko słowa Zbigniewa Boguckiego (szefa prezydenckiej kancelarii), że więcej nie musi, bo podczas trwania jego kadencji powstały dwa wakaty, a poza tym teraz jest łącznie jedenastu sędziów, więc pełen skład TK został zapewniony;
- a ponieważ przez kolejny tydzień nic nie zapowiadało, by Prezydent miał się łaskawie przełamać: oto dokładnie dziś cała szóstka złożyła — w gmachu parlamentu, w towarzystwie m.in. Marszałka Izby Poselskiej i Marszałkini Senatu oraz kilku ex-prezesów TK — ślubowanie, które jest warunkiem nawiązana stosunku służbowego sędziego i podjęcia obowiązków orzeczniczych;
- ku pamięci: ślubowanie zostało złożone „wobec” Prezydenta — acz na piśmie, które ma być głowie państwa doręczone;
- czas więc rozkminić najważniejsze pytanie dnia: czy prawo wymaga, by rota ślubowania została wygłoszona przed Prezydentem?
- a może jednak złożenie ślubowania „wobec” jakieś osoby to coś innego, niż złożenie go „przed” tą osobą?
art. 194 ust. 1 Konstytucji RP
Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.
z ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego
art. 4. 1. Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie następującej treści: „Ślubuję uroczyście przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego służyć wiernie Narodowi, stać na straży Konstytucji, a powierzone mi obowiązki wypełniać bezstronnie i z najwyższą starannością.”. Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg.”.
2. Odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału.
art. 5. Stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania. Sędzia po złożeniu ślubowania stawia się niezwłocznie w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a Prezes Trybunału przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego.
- zaczynając od końca, bo głębiej i szerzej sprawdzać nie będzie mi się chciało: rząd składa przysięgę „wobec” prezydenta, a prezydent przysięgę „odbiera”; osoba powołana na notariusza składa ślubowanie „wobec” Ministra Sprawiedliwości, ale jakieś tam oświadczenia składa się „przed” notariuszem; postępowanie dowodowe odbywa się „przed” sądem, co wcale nie oznacza, że wszystko musi dziać się na sali rozpraw; jedyną obserwowalną regułą jest chyba tylko to, że nie ma reguły;
- przewijając nieco do przodu i porównując do sporu o odmowę powołania sędziów sądów powszechnych: różnica jest taka, że Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego „wybiera”, w przeciwieństwie do sędziów sądów powszechnych, którzy są „powoływani” przez Prezydenta; jest to o tyle istotne, że w myśl ustawy zasadniczej sędzią TK właściwie staje się w momencie wyboru — ślubowanie, o którym mowa tylko w ustawie, ma tu charakter czynności konwencjonalnej „pasywnej” (z perspektywy głowy państwa), a znaczenie ma tylko z punktu widzenia ewentualnej odmowy oraz nawiązania stosunku służbowego;
- (dla przypomnienia: politycy PiS suflowali swego czasu tezę, że jak czegoś o materii konstytucyjnej nie ma w Konstytucji, to jest sprzeczne z Konstytucją…);
- wracając ad rem: czy zatem ślubowanie „wobec” prezydenta powinno odbyć się „przed” prezydentem, czyli Karol Nawrocki powinien być tam obecny, być adresatem werbalnego oświadczenia osób wybranych na sędziów TK — zaś ślubowanie na piśmie, choćby i podpisane, a następnie doręczone głowie państwa, jest sprzeczne z prawem, a więc nieważne?
- (kurtyną milczenia pominę słowa p. Boguckiego, iż ślubowanie korespondencyjne to de facto odmowa ślubowania, której skutkiem jest zrzeczenie się stanowiska — jeszcze lepsze jest to, że kancelaria Nawrockiego powołuje się na wyrok TK K 34/15, który prezydent Duda zignorował…);
- (troszkę dla rozluźnienia atmosfery: czy ktoś jeszcze pamięta Lidię Bagińską, którą w 2006 r. koalicja PiS-LPR-„Samoobrona” wybrała do TK, a która zrzekła się stanowiska po niecałym tygodniu od ślubowania? przypomnę, że było nawet lepiej: Lidia Bagińska cofnęła oświadczenie o zrzeczeniu się stanowiska, a następnie skarżyła TK do WSA (por. „Czy ex-sędzina TK, która zrzekła się stanowiska, może żądać ponownego dopuszczenia do orzekania?”));
- dziś będzie więcej pytań, niż odpowiedzi, zatem: czy fortelem można odpowiadać na bezprawie? — bo przecież wiadomo, że ślubowanie korespondencyjne to fortel, podobnie jak raczej jest jasne, że kilkutygodniowa zwłoka w odebraniu tego ślubowania, pod pozorem sprawdzenia rzekomych nieprawidłowości (i głupawym uzasadnieniem, że „nie za naszej kadencji zawakowały, więc nie nasze to zmartwienie”), to naruszenie obowiązków prezydenckich?
- dla unaocznienia: akty tej rangi jak Konstytucja czy ustawa o statusie sędziów TK pisze się w duchu bona fide, przeto jak norma mówi, że ktoś coś robi, to przyjmuje się, że to robi i nie rozpisuje o środkach przymusu jak zrobić nie chce (prezydent „powołuje” rząd i premiera, nawet jeśli w drugim kroku „wybiera” ich Izba Poselska — to też czynność konwencjonalna „pasywna”, nie „kreacyjna”);
- analogicznie: o składzie Trybunału Konstytucyjnego decydują posłowie, bo to im ustawa zasadnicza powierza wybór członków tego ciała — Konstytucja o roli Prezydenta w obsadzaniu stanowisk w TK milczy — zaś ustawa dopisuje, że warunkiem nawiązania stosunku służbowego jest ślubowanie „wobec” Prezydenta (ergo poniekąd jest to zagadnienie z pogranicza prawa pracy).
Jako się rzekło: dziś więcej pytań, niż odpowiedzi — chętnie się pospieram w komentarzach — a nawet jeśli nie uda się wywołać dyskusji na łamach, to zawsze będę miał do czego linkować, bo tuszę, że jak ostatnia dekada minęła nam m.in. na spieraniu się o tzw. „sędziów-dublerów”, tak kolejne kilka lat będziemy wałkować wiosenne przesilenie Karola Nawrockiego.