Ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego — bo chłop pańszczyźniany przywiązany do ziemi jest i będzie

Całkowicie na marginesie — i całkowicie z punktu widzenia liberała: dziś w Dzienniku Ustaw opublikowano nową ustawę z dnia 5 sierpnia 2015 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (Dz.U. z 2015 r. poz. 1433), a w niej takie kwiatki jak „kształtowanie ustroju rolnego państwa poprzez przeciwdziałanie nadmiernej koncentracji nieruchomości rolnych”.


Ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego

Ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego to pomysł epoki rozkułaczania rolników plus instytucje okresu przywiązania chłopa pańszczyźnianego do ziemi (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Pomijając język godny czasów rozkułaczania — cała ustawa najeżona jest mocno anty-liberalną retoryką: popieranie gospodarstw rodzinnych (całe szczęście, że limit areału to 300 hektarów) prowadzonych przez rolników indywidualnych. Rolnik indywidualny to taki, który mieszka w danej gminie przez co najmniej 5 lat i prowadzi gospodarstwo osobiście.

To już nawet nie jest rozkułaczanie — to jest przywiązanie chłopa do ziemi (na podstawie oświadczeń i zaświadczeń), to jest zaganianie rolnika do bezwartościowych szkółek (cały art. 5 ustawy to kwintesencja biurokratycznego przerzucania papierków z biurka na pierwszym piętrze na stosik z piętra drugiego…). Plus dziwne ograniczenia w obrocie nieruchomościami rolnymi z obowiązkowym ukazem dyrektora Agencji Nieruchomości Rolnych, po który należy oczywiście pokornie czapę w garści trzymieć… (art. 6 ust. 4-5). A dla fałszywie świadczących — odpowiedzialność karna „za składanie fałszywych zeznań” (art. 7 ustawy) i jakaś dziwaczna forma wywłaszczenia (art. 10).

Ustawa jest nowa, ale stara — wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r., zastępując poprzednią regulację (z 2003 r.). Różnica jest taka, że wówczas PO krytykowała — z ćwierć-liberalnych pozycji — anty-liberalną koalicję SLD-PSL, dziś natomiast rząd (kompletnie odżegnujący się od jakichkolwiek konotacji liberalnych) dzielnie struga z nas wariata razem z PSL (któremu chłop przywiązany do ziemi jest jak najbardziej na rękę).

28
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
ajax
Gość
ajax

„oczywiście pokornie czapę w garści trzymieć…” – zapomniałeś jeszcze Olgierdzie o „zachowaniu miny potulnej a głupkowatej aby urzędnika w konfuzję nie wprowadzać” – cytat z autentycznegj instrukcji carskiej o zachowaniu sie petenta i podwładnego wobec urzędnika

Olgierd Rudak
Gość

….czyli ukochaną biurową przypinkę tak sprzed 10 lat… Sądzę, że taki urzędnik będzie gdzieś około X rangi w Tabeli rang

Czekam na ustawę o obowiązkowej propinacji — w końcu jak chłop przywiązany do ziemi narobi tych kartofli, ktoś będzie musiał to wypić…

b52t
Gość
b52t

Jeśli są jakieś limity powierzchni, to krowia nać, jak polskie rolinictwo ma wejść na jakiś wyższy poziom rozwoju niźli tylko kupowanie sprzętów agronomicznych za unijne dotacje? Bollocks, bollocks, bollocks.

MR
Gość
MR

Spółdzielczość, towarzyszu. I mówię poważnie. Ale ta ustawa trafi chyba do TK.

b52t
Gość
b52t

Tak, spółdzielność to jest rozwiązanie i to wciąż stosowane przez rolników. Choć zdarza się, że zawiązują zwykłe spółki.

Olgierd Rudak
Gość

Z tym, że w przypadku spółki traci się chyba pewne preferencje (podatek dochodowy, etc.)?

b52t
Gość
b52t

No tak, zdecydowanie, podatkowo straci, ale sp. zuo, ma inne korzyści, głównie organizacyjne. Ale mówię to co widzę z pozycji mojej pracy. Spółek rolniczych kilka jest i są prężne twory, które przejmują, łączą się. Oczywiście nie jest to coś masowego, powszechnego, bo dominują drobni rolnicy. Ale oznacza, że mimo jojczenia, polski rolnik jak chce to może zarabiać.

Olgierd Rudak
Gość

Przy czym to już są zapewne rolnicy będący bardziej w XXII wieku — technologia, organizacja — (nie)całej reszcie wystarczy KRUS plus dopłaty, plus gospodarka jakoś tam ekstensywno-intensywna… Tak mi się wydaje, a patrząc czasem (przez auta szybę względnie znad kiery roweru, względnie ze smyczą w kieszeni) na mijane pola, to myślę, że nie mylę się bardzo-bardzo.

Szczytowy spryt: zasadzić to, co akurat ma dobry przelicznik. Pokazywano mi takie pole obsiane orzechem włoskim (krzaczki 30 cm), ponoć przez 2-3 lata dużo za to Unia płaciła…

b52t
Gość
b52t

No tak, to samo jest ze słomą na biomasę, topolą, czy nawet zalesieniem, bo za to też unia płaci (żeby się nie uprawiało). Nie mniej w Polsce bólem (na większości obszarów) są drobne gospodarstwa z których za się przeżyć, ale już nie zarobić za dużo.

MR
Gość
MR

Tłumaczył Marsjanin Ziemianom… Zajdź do pierwszej z brzegu stolarni i zapytaj właściciela, czemu nie ma kontraktu z Ikeą? Przecież ta kasa aż się prosi o wzięcie!
Wielu rolników gospodarzy skromnie z dziada pradziada i to jest ich życiowa filozofia – ani lepsza, ani gorsza. Jak kto chce wielkiej spółki, proszę bardzo.

b52t
Gość
b52t

Się wie, kwestia wyboru, natomiast wydaje się, że powszechne jest jojczenie, że jest źle, że bieda, a jak coś to (tegoroczna susza) państwo nie pomaga. No, ale znów, to też może wynikać z tego radosnego napuszcza jednych przeciwko drugim.

MR
Gość
MR

E, tam (moje ulubione ostatnio). Wszystkim mądrym sprzed telewizorów, ekranów i znad gazet proponuję przenieść się na jeden rok na wieś i popracować na własny rachunek. To naprawdę ryzykowny i ciężki kawałek chleba.
I jeszcze czasem trafi się klęska urodzaju:) Albo zbierasz to sam (a na ogół nie dasz rady), bo robota gówniana i za nędzne pieniądze, więc chętnych nie ma (to nie jojczenie), albo patrzysz, jak gnije lub wysycha.

Olgierd Rudak
Gość

W życiu bym nie powiedział, że rolnik pracujący na roli ma łatwe życie. Ryzyka jest mnóstwo, zapieprzu też masa.
Nie da się jednak ukryć, że równie dużo ryzyka jest w innych branżach gdzie inwestuje się własne środki — często prawie wszystko co się ma — i liczy na to, że będzie popyt na tę podaż. (Rolnik o tyle ma łatwiej, że w ostateczności będzie produkował wyłącznie dla siebie, a niewielką nadwyżkę jakoś zawsze pchnie.)

b52t
Gość
b52t

Nikt chyba nie twiedzi, że to jest praca lekka, łatwa i przyjemna. Ryzyka są duże i jest ich dużo. Ale jednak rolnicy mają specjalną pozycję w społeczeństwie, zapewnioną przez nadopiekuńczego ustawodawcę (bo choćby nie wiadomo jak bardzo liberalne były pomysły, to każdy kraj wspiera swoje rolnictwo).

MR
Gość
MR

Niby tak, ale bez innowacyjnych usług i produktów można żyć, a bez żarcia nie.

Olgierd Rudak
Gość

Tu się pewnie zrobi taka mandala, ale: jeśli będziemy mogli żyć bez innowacyjności, to od razu znajdziemy więcej czasu na pozyskiwanie żywności we własnym zakresie (bo to będzie oznaczało, że koło historii się odwróciło — i znów jesteśmy u zarania dziejów, tj. w epoce zbieractwa).

Innowacyjność to i kowal, i płatnerz, i rusznikarz.

b52t
Gość
b52t

Jasne, że jedzenie ważniejsze. Jasne, że można żyć tez innowacyjnych produktów i usług, ale po co próbować (to znaczy, nie mam tabletu, szmart: fona, łacza, telewizora, pralki i lodówki, a żyję, ale nie w tym rzecz). Rolnictwo też bardzo bogato korzysta z nowinek technologicznych (maszyny rolnicze, zdalnie sterowane z wyznaczoną trasą za pomocą GPS, żeby rolnik mógł z tym czasie robić co innego). Robię w takiej spółce, która z rolnikami ma co nieco wspólnego i sprzedaje im (świadczy usługi), więc siłą rzeczy, od patrzenia, dowiaduje się – technologia i innowacja wkracza i to ostro, nawet w Polsce. Także bez sentymentalizmu… Czytaj więcej »

maho
Gość
maho

z tego co tu i ówdzie czytałem (artykuły prasowe, więc mogło to być podłe łgarstwo), to rolnictwo jest na tyle specyficzne że odwrotnie reaguje na nieopłacalność w jakiejś branży. Tj – jeżeli jeżeli producent śrubek stwierdza że mu się śrubki nie opłacają, to prędzej czy później przerzuca się na powiedzmy gwoździe. Przez co podaż śrubek spada, cena śrubek rośnie … Producent jabłek, jeżeli cena jabłek spada, intensyfikuje produkcję jabłek przez co cena jabłek jeszcze bardziej spada…. nie wiem czy to wynika ze specyfiki rolników czy rolnictwa, nie wiem w ogólności czy to rzeczywiście jest prawdą ;). Ale mi się podoba… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

Myślę, że można pogodzić brak ograniczeń dla mega-wielkopowierzchniowych gospodarstw z walorami krajobrazowymi (i przyrodniczymi). Zresztą 300 ha to już jest masakra wystarczająca.

Dla przyrody niszczące jest także osuszanie mini-stawików i mikro-bagienek, które do niedawna umilały polskie pola. Unia za to nie płaci, więc rolnik zwalcza to dość zdecydowanie.

b52t
Gość
b52t

No tak, dużo się pisze, mówi o tym jak zła jest monokultura, i rozsądni jej nie stosują, ale chodzi właśnie o to, żeby mieć możliwość posiadania większych areałów, żeby sobie móc pofolgować.
Przeciętnym polskim rolnikom ustawa może i może się podobać, bo nie mają środków/możliwości na powiększanie swoich/dzierżawionych ziem, ale to nie znaczy, że jest to pretekst do blokowania tej rzutkiej, zaradnej grupie, która wiedzą i szczęściem ma takie możliwości (i środki).

maho
Gość
maho

Ale ta rzutka i zaradna grupa sobie pofolguje właśnie w monokulturze, bo rozsądek to to co idzie na samym końcu, na początku idzie wizja zysków i inna koncepcja ;).

Swoją drogą, to przestało mi działać logowanie do disqsa. Obwiniałem adblock i popup blocker, ale wyłączyłem dla tej strony – nadal nie dzieje się nic po kliknięciu na ikonkę „zaloguj się za pomocą”.

Olgierd Rudak
Gość

> logowanie do disqsa

SOA#1; ale faktem jest, że disqus ma wzloty i upadki — może przejdzie…

b52t
Gość
b52t

Może i to racja, może i tak być. Byłoby to mało rozsądne, ale tak może być.
Nie mniej dalej mi to pachnie dziwnymi czasami. Może i władza wie coś co nie mówi głośno, że tak bardzo stara się tłamsić rozwój rolnictwa i dopuszczenie gospodarstw wielkopowierzchniowych.

Stefan
Gość
Stefan

Głosowałem na Dudę, a on taki komunistyczny knot podpisał. Jestem rolnikiem i to co zrobię z własną ziemią to moja sprawa. To że PO – PSL odebrało mi prawo do decydowania o mojej własności to rozumiem, ale że Pan Duda to popiera tego nie rozumiem i nie zrozumiem. Czyżby to ta sama „Polityczna brygada”. Panie Duda moja ziemia jest warta 10 zł/m kw, chcę ją jednak sprzedać pod inwestycje – inwestor wystąpił o tzw, Warunki zabudowy (WZ) – i chce pobudować park magazynowo – produkcyjny. Jeżeli dostanie WZ – kę, to za moją ziemię chce mi zapłacić po 120zł/m kw.… Czytaj więcej »

Olgierd Rudak
Gość

I to jest bardzo sensowny komentarz, w dodatku mniej teoretyczny niż moje dytyramby ;-)

(A co do „Duda-PO”: w ogólności warto przypomnieć, że spór polityczny dotyczy może 3% materii, którą zajmuje się parlament — tej „najbardziej nabrzmiałej”. Cała reszta idzie wcale nie tak pomaluśku i raczej bez afer i sporów :)

Obywatel
Gość
Obywatel

Dokładnie jestem w podobnej sytuacji. Kupiłem 8 lat temu duży ( jak na rejon górski) obszar . Teraz chciałem część sprzedać na inwestycję na tejże działce. Ziemię chce kupić ktoś z miasta, z dużymi pieniędzmi pod agroturystykę. To pieniądze dla gminy, praca dla wielu okolicznych mieszkańców, innymi słowy napędzanie koniunktury. Tak to tylko krzaki zarosną. Pośrednicy płaczą,że w 70% ich utargu to obrót ziemią rolną. Specyfika zatrudnienia na wsi , szczególnie w górach diametralnie się zmieniła przez ostatnie kilkadziesiąt lat. Co może „rolnik”, który pracuje na budowie w Niemczech a jego żona w Biedronce robić na pastwiskach VI klasy? Ktoś… Czytaj więcej »

sikora izabela
Gość
sikora izabela

nie wiem czy państwo wiedzą że rolnik wg tej ustawy nie może sprzedać komu chce swojego siedliska na wsi nie może sprzedać działki 30 arowej komu chce nie może sprzedać ziemi rolnikowi majacemu mniej ziemi niż on sam
natomiast wszystko to może robić agencja rolna oraz bogaty rolnik który ma tzw normę obszarowa czyli ok 40 ha
tej ustawy zmienić się nie da ja trzeba napisać od nowa

ppsr
Gość
ppsr