Uchwały o „braku mocy prawnej” wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego to granda jakich mało

Tego już chyba naprawdę dawno nie było (w Polsce): po 24-godzinnej nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym oraz równie błyskawicznej reakcji TK, który jak nigdy jeszcze zdecydował się rozpatrzyć sprawy zmian w ciągu kilkunastu dni — PiSejm (to chyba prawidłowa transkrypcja tego co tam się dzieje) zdecydował się na… anulowanie wyboru sędziów Trybunału.

W warstwie normatywnej — trawestując von Clausewitza można powiedzieć, że prawo to polityka prowadzona innymi metodami — przyjęło to postać uchwały w sprawie stwierdzenia braku mocy prawnej uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 8 października 2015 r., w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego opublikowanej w Monitorze Polskim z 23 października 2015 r. poz. 1038 (podobnych uchwał podjęto wczoraj pięć, a według wykazu głosowań posłowie zajmowali się tym dokładnie od 23:46:34 do 23:50:13!).

Rozbawiająca jest — pozornie logiczna i trzymająca się kupy — argumentacja, która idzie mniej-więcej tak: skoro mamy trzy opinie o niekonstytucyjności wyboru dokonanego przez Sejm poprzedniej kadencji, to przecież nie możemy dopuścić, żeby działy się niezgodne z konstytucją rzeczy.

(Na marginesie: posłowie PiS mówią, że wyłączyć od orzekania powinni się ci z sędziów TK, którzy byli zaangażowani w prace nad nową ustawą o Trybunale. Ale czy to nie oznacza, że trzeba też pominąć opinię prof. Bogusława Banaszaka, który 5 lat temu był brany pod uwagę — ale kandydatura odpadła w przebiegach, bo mówiło się o jakimś plagiacie? Czy podejrzenie osobistego stosunku do sprawy nie jest wystarczające?)

Ten tok rozumowania do pewnego stopnia ma sens; owszem, jest prawdą, że tylko Trybunał Konstytucyjny jest uprawniony do orzekania o niezgodności aktów normatywnych z konstytucją — ale jest też prawdą, że ustawodawca może, w ramach działań prawodawczych, zmienić jakieś prawo, bo „dowiedział się”, że jest ono oceniane jako sprzeczne z aktem wyższym hierarchicznie. Prawdą też jest, że zawsze się zżymamy widząc, że w swoich orzeczeniach TK wymyśla jakieś cuda jeśli chodzi o terminy zadziania się skutku (sam zawsze mówię, że przepis sprzeczny z konstytucją jest sprzeczny od zawsze, nie od orzeczenia — inaczej to po prostu nie ma sensu).
Jednak w sprawie uchwał unieważniających wybór sędziów TK tej logiki zastosować się nie da, a to z dwóch podstawowych przyczyn:

  • raz, że parlament nie ma uprawnienia do „stwierdzenia braku mocy prawnej” jakiegokolwiek aktu normatywnego — nawet jeśli jest to „własna” uchwała Sejmu, która co do zasady nie jest aktem prawa powszechnego;
  • dwa, że tamte uchwały się już „skonsumowały”, w tym sensie, że w chwili ich podjęcia miały ważną podstawę prawną (mimo kontrowersji dot. wyboru dwóch sędziów TK, na miejsce tych, których kadencje jeszcze nie wygasły, przypominam, że mamy domniemanie konstytucyjności ustaw) — i doszło do wyboru sędziów na wakujące stanowiska;
  • trzy, że „unieważnić” tamtą operację może, w drodze kontroli konstytucyjności nowej ustawy o Trybunale — Trybunał (no i tu lada dzień się okaże — K 34/15 i K 35/15 to nie kryptonim radzieckiego okrętu podwodnego, lecz rozwiązanie problemu.

A na koniec uwaga natury ogólnej: liberalizm to także pogląd, iż każda władza musi być ograniczona prawem — bo każda władza stawiająca się ponad prawem staje się bezprawiem (historycznie pozwolę sobie przypomnieć Wigów). Dziś mówi się na to państwo prawa i zasada legalizmu — ale to są po prostu stare dobre liberalne wartości, ubrane w nowe szaty.
Warto jednak pamiętać, że prawo to nie tylko literki składające się w wyrazy i wyrazy składające się w paragrafy, gdzieś tam zapisane — prawo to także pewne niepisane zasady, które wcale nie mniej ważą. A naruszenie obyczaju politycznego to nawet większa wtopa niż jakiś źle postawiony przecinek, nawet jeśli też zajmuje się nim Trybunał…

Osobiście cierpliwie czekam na orzeczenia Trybunału — już za tydzień w czwartek powinno się wyjaśnić co z (idiotycznym, co tu kryć — nie zapominajmy, że PO też ponosi znaczną część winy za dzisiejszy cyrk) wyborem 3+2 sędziów TK, w następną środę poznamy los 24-godzinnej nowelizacji ustawy.

86 comments for “Uchwały o „braku mocy prawnej” wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego to granda jakich mało

  1. 26 listopada 2015 at 10:25

    I może jeszcze dodam, że posłanka Augustynowska była przeciw: http://orka.sejm.gov.pl/Glos8.nsf/nazwa/2_24/$file/glos_2_24.pdf

    Brawo Asia! :-)

    • b52t
      26 listopada 2015 at 10:40

      Kukiz’15 głosuje z PIS albo z przekonania (wątpliwe), albo dlatego, że liczą na to, że dostaną coś od PIS – będą mogli zrealizować swoje postulaty (naiwne).

      Przy okazji zmieniono też regulamin Sejmu w zakresie ustalenia „terminu na składanie wniosków ws. kandydatur na sędziów Trybunału Konstytucyjnego w przypadkach nieopisanych dotąd w regulaminie”.

      wiadomosci.onet.pl/kraj/sejm-zmienil-swoj-regulamin/6wkm9z

      • 26 listopada 2015 at 10:47

        Trudno powiedzieć jakie Kukizy mają poglądy — to jest chyba największa zbieranina ludzka…

  2. Magic
    26 listopada 2015 at 11:21

    Kto,Co? Król Aleksander – Jaki? Macedoński Co zrobił? Przeciął Kogo,Co? Węzeł Jaki? Gordyjski Kim,Czym? Mieczem.

    Kiedy?

    • 26 listopada 2015 at 11:25

      To już nie te czasy, żeby jakiś król, jakimś mieczem ;-) Zwłaszcza, że kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie ;-)

      Natomiast pewnie znów można powiedzieć: przydałby się król (zamiast prezydenta wiszącego na pasku), który w ostateczności mógłby albo spuścić nieco pary — albo skropić gorące głowy wodą. Oczywiście król-liberał, władający w ustroju monarchii parlamentarnej…

      • b52t
        26 listopada 2015 at 11:33

        Król ma chyba tę jedyna zaletę, że można go ściąć (symbolicznie lub dosłownie).

        • 26 listopada 2015 at 11:46

          To nie jest jedyna zaleta pomazańca :) Myślę, że dużą zaletą monarchii dziedzicznej jest to, że osobnik się przygotowuje całe życie do swojej roli — i nie większego przypadku w obsadzie najważniejszego stanowiska w państwie.

          • b52t
            26 listopada 2015 at 11:56

            Czyli możne nabrać przekonania, że wszystkie jego decyzje są słuszne, bo przecież on był tak blisko spraw wagi państwowej, wie więcej, uczył się („Teraz ze mną na solo nie wygrasz. Ja bardzo dużo czytam, odświeżam umysł i kurwa będę jak brzytwa”). Czyli zupełnie inaczej niż teraz. Tylu mamy zawodowych polityków – osób, które nie skalały się inną niż partyjna i polityczna praca.

            • 26 listopada 2015 at 12:09

              Z tym, że w monarchii parlamentarnej król panuje lecz nie rządzi :) i tu jest cała tajemnica.

              No i chyba nie bez kozery mówi się, że pucz 23-F zdusiła jasna i konkretna postawa króla Jana Karola Burbona

              https://pl.wikipedia.org/wiki/23-F#Zachowanie_kr.C3.B3la

              Nie mówię, że Kaczyński jest jak Tejero, ale… ;-)

              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/ga/3/3e/Antonio_Tejero_Molina_23F.jpg

              • b52t
                26 listopada 2015 at 12:24

                To nie może być demokracji a la USA – z mocnymi, w granicach konstytucji i przyzwoitości, prerogatywami prezydenta?

              • 26 listopada 2015 at 13:30

                Andrzej Duda jak Andrew Jackson; Bronisław Komorowski jak… Benjamin Harrison? ;-)

              • b52t
                26 listopada 2015 at 13:37

                I Kaczyński jako LBJ.

            • MR
              26 listopada 2015 at 13:05

              Ale ze względu na obyczaje (i pewnie niepisane zasady – co nie, rednaczu?) ryzyko mentalnych i cielesnych dysfunkcji wśród potomstwa uzyskanego z chowu wsobnego jest na tyle duże, że kurs na króla może spalić na panewce.
              Chociaż, dzięki Bogu, wciąż mają tam tych swoich kamerdynerów, więc jakiś dopływ świeżej krwi chyba jest.

              • 26 listopada 2015 at 13:33

                Myślę, że dziś, kiedy już wszystko o genetyce wiadomo — nie pojawiłby się problem wargi Habsburgów.

              • MR
                26 listopada 2015 at 14:04

                Ha! Jak się okazuje, przywołany wcześniej Jan Karol I z Bożej łaski król Hiszpanii, Kastylii, Leónu, Aragonii, Sycylii, Neapolu, Jerozolimy, Portugalii, Nawarry, Grenady, Toledo, Walencji, Galicji, Majorki, Sewilli, Sardynii, Kordoby, Korsyki, Murcji, Jaén, Algarve, Algeciras, Gibraltaru, Wysp Kanaryjskich, Wschodnich i Zachodnich Indii oraz innych wysp i ziem na zachodnim brzegu Atlantyku, hrabia Barcelony, pan Biskajów i Moliny, książę Aten i Neopatrii, hrabia Roussillon i Cerdagne, margrabia Oristano i Goceano, arcyksiążę Austrii, książę Burgundii, Brabancji i Mediolanu, hrabia Habsburga, Flandrii, Tyrolu etc. też to ma, choć już w szczątkowej postaci.

              • 26 listopada 2015 at 14:19

                Dlatego mój kandydat jest spoza habsburskiego nasienia:

                https://olgierd.wordpress.com/2006/09/29/ja-chce-krola/

              • mall
                26 listopada 2015 at 14:32

                Przecież to niemiecki ród.

              • 26 listopada 2015 at 14:49

                Niemieckość swej krwi zmyli w trakcie dwóch wojen. No i rozcieńczyli ją dość dokładnie — Spencerami, Bowesami…

              • MR
                26 listopada 2015 at 15:39

                Rudy jest.

                O, to jest dobre (za wikipedią): Z geografii uzyskał stopień D (dostateczny), zaś ze sztuki stopień B (bardzo dobry). Czyli po staremu: zajumać to, co ładne z obcych krajów, nie wiedząc, że są obce.

                Ogólnie, jak patrzę na drzewo genealogiczne (prapradziadek Król Grecji Jerzy I Glücksburg), to widziałbym tych wszystkich kjójów i kjójowe w jakimś obozie resocjalizacji.

              • 26 listopada 2015 at 15:56

                > w jakimś obozie resocjalizacji.

                Postulat iście rewolucyjny :-(
                Dodam, że 1/2 (a dokładnie 7/15) starej Unii E. to monarchie. Dołóżmy do tego Monako, Andorę i Watykan — które formalnie w EU nie są — a robi się całkiem rojalistycznie.

              • MR
                26 listopada 2015 at 16:03

                Hehehe, tym bardziej, drogi rednaczu, tym bardziej…

                A po namyśle, „rewolucyjny” zmieniłbym na „ewolucyjny” :)

              • Art
                26 listopada 2015 at 16:13

                Aczkolwiek tylko w Watykanie i Lichtensteinie monarchowie mają coś do powiedzenia, w pozostałych krajach strzegą żyrandola.

              • b52t
                26 listopada 2015 at 17:23

                I co nam z tego wynika poza ciekawą statystyką? ;-)
                Przecież nie to, że monarchia = dobrobyt i bogactwo, bo spożycie mięsa nie równa się bieda/bogactwo. ;-)

              • 26 listopada 2015 at 19:01

                Akurat dziwnym trafem królestwami są te bogatsze państwa europejskie.

                Natomiast nie mam na myśli pieniędzy, bo oczywiście nie o nie tu chodzi (może z wyjątkiem braku kosztownych wyborów).

              • mall
                27 listopada 2015 at 08:01

                Idąc tym tropem bogatsze państwa to państwa, które wygrywały wojny lub przynajmniej nie przegrywały wojen w sposób katastrofalny umożliwiając wielopokoleniową kumulację majątków.
                Ale to nie dowodzi niczego w kwestii monarchii :P

              • b52t
                27 listopada 2015 at 09:03

                Czyli zmieńmy ustrój na monarchię parlamentarną dajmy ludziom drogie samochody, jedzmy sery (tak od złotego bursztyna w górę) i będzie nam się żyło jak w raju.

      • ajax
        26 listopada 2015 at 19:08

        „Oczywiście król-liberał, władający w ustroju monarchii parlamentarnej…”
        pierwsze – całkowita zgodność poglądów
        drugie – mam nieco wątpliwości. Chyba, że zasady głosowania beda proste: „Panie Posłanki i Panowie Posłowie, kto jest za? – 100%, Kto się wstrzymał? – 0%, Kto jest przeciw? Wasza Królewska Mość jest przeciw – wniosek oddalony. Jeśli tak to zgoda :-)

        • 26 listopada 2015 at 19:47

          To nie było możliwe nawet w czasach kiedy król był jednym ze stanów w Sejmie.

          A król-liberał… wykluczone, żeby tak w ogóle postąpić mógł.

  3. 26 listopada 2015 at 12:11

    Wczorajszy urobek sejmowy jest już w M.P.: od poz. 1131 do poz. 1136:

    http://monitorpolski.gov.pl/mp/2015/1136/1
    http://monitorpolski.gov.pl/mp/2015/1136/1

    Sejm Rzeczypospolitej Polskiej stwierdza, że Uchwała Sejmu RP z dnia 8 października 2015 r. w sprawie wyboru
    sędziego Trybunału Konstytucyjnego (dot. Romana Hausera), opublikowana w Monitorze Polskim z 23 października 2015 r. poz. 1038 jest pozbawiona mocy prawnej.

    Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się do Prezydenta o powstrzymanie się od odbioru ślubowania od osoby wskazanej w przedmiotowej uchwale.

    • 26 listopada 2015 at 12:14

      Kurczę, jak to jest, że za PO-PSL urzędnicy z RCL działali tak opieszale — a teraz zapylają jak małe pszczółki?

      • b52t
        26 listopada 2015 at 12:27

        Czyli jednak PIS rządzi skutecznie.

        Swoją drogą to bardzo sprytna zagrywka, widać, że oni to sobie dokładnie przemyśleli. Zasypią ustawami, będą działać tak szybko, żeby stworzyć chaos i kurz.

        „Rympał, blady rympał
        I ledwo coś upimpał
        Nadciąga nowy rympał
        Bez słów i zawiłości
        Bez słów.”
        św. Lech Janerka z Wrocławia, „Rympał”.

    • Jaroza
      27 listopada 2015 at 10:04

      Skoro zwracają się do Prezydenta o powstrzymanie się od odbioru ślubowania, to znaczy, że sami uważają, że ich uchwała jest nic nie warta. Gdyby bowiem mogła stwierdzić, że poprzednie uchwały są pozbawione mocy prawnej, to Prezyden po prostu nie miałby od kogo odebrać tego ślubowania, bo wybór byłby uznany za niebyły?

      • 27 listopada 2015 at 10:13

        Prawdę mówiąc trudno mi to wszystko zrozumieć, zatem i wytłumaczyć — ale może chodzi o to, że projektodawca się obawia, że jednak prezydent nie podzieli ich stanowiska i przyjmie ślubowanie od tamtych sędziów?

        BTW dyskontynuacja w przypadku obsadzania stanowisk, dobre sobie:

        http://www.sejm.gov.pl/media8.nsf/files/WBOI-A4LGYH/%24File/69-15A_Banaszak.pdf

        • b52t
          27 listopada 2015 at 10:15

          A to nie jest takie: wezwanie do działania. Prezydencie, my reprezentanci narodu, wybrani parę miesięcy później niż Ty, wzywamy Ciebie, nie przyjmij zaprzysiężenia.

      • mall
        27 listopada 2015 at 10:38

        Ewentualnie Dorn ma rację: uchwała parlamentu to inicjatywa prezesa aby pokazać prezydentowi gdzie jego miejsce.

  4. MR
    26 listopada 2015 at 13:00

    Wyczytałem, że dopiero trzy lata temu zniesiono obowiązujący członków rodziny panującej (o, święci z brodami, jak to brzmi!) zakaz małżeństwa z katolikami oraz wykluczenie katolików z sukcesji – o ile przed objęciem tronu przejdą na anglikanizm. I to jest ten liberalizm?:) Wigowie-srygowie, taka ich mać:)

    • 26 listopada 2015 at 14:18

      No to jak — byłby większy liberalizm gdyby katolik nadal nie mógł zasiąść na tronie w Londynie?

      • MR
        26 listopada 2015 at 15:23

        Ale nadal nie może.

        • 26 listopada 2015 at 15:29

          A, zasugerowałem się frazą „trzy lata temu zniesiono” — no tak, monarcha jest głową kościoła, więc pewnie może, ale musi zmienić wyznanie.

    • sjs
      26 listopada 2015 at 19:46

      Jak katolik bez przejścia na anglikanizm mógłby zostać głową tego kościoła? Przecież to byłoby bez sensu.

      • MR
        27 listopada 2015 at 10:01

        Dobra, może zbyt złożone zdanie. Powinno iść tak:
        Zniesiono wykluczenie katolików z sukcesji – o ile przed objęciem tronu przejdą na anglikanizm

      • MR
        27 listopada 2015 at 10:07

        Ale pomijając aktualny stan, to w czym problem? Głowa kościoła zmienia przepisy i głową kościoła może zostać człowiek innego wyznania (czy tam obrządku).

        • 27 listopada 2015 at 10:32

          Ale najsamprzód musiałby zostać głową tego kościoła, czyli członkiem tego kościoła. Dopiero później być może może sobie (chyba że ktoś może go ekskomunikować w tzw. międzyczasie) zmieniać zasady.

          • MR
            27 listopada 2015 at 10:45

            Kurna Olek, czyli zakładasz, że król kombinuje pod siebie? To na co nam taki król? Hehehe:)

            Pisałem o możliwości objęcia przywództwa w kościele nie będąc tego samego, co członkowie kościoła, wyznania – na zasadzie: ja się naginam zmieniam wyznanie, zmieniam, co trzeba w papierach, a po mnie może być i katolik, i żyd, i Budda wcielony.

            • 27 listopada 2015 at 11:11

              Jestem areligijny, więc tym bardziej nikogo nie będę pouczał jak ma sobie ustawiać regulamin wyznawania wiary i sprawowania godności kościelnych. Serio-serio. Takoż nie będę mówić Brytolom jak mają poprawiać swój akt o sukcesji tronu.

              W Polsce nie grozi nam ustanowienie religii panującej, zatem (moim zdaniem) heretyk na tronie nie powinien być problemem, przynajmniej nie z punktu widzenia ustroju.

              • MR
                27 listopada 2015 at 11:20

                Ale czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci:) To a propos proweniencji rudego Harrego (wyjaśniam, bo chyba mój styl. choć w zamierzeniu radosny, jest zbyt zawiły).

  5. Nottenick
    26 listopada 2015 at 13:09

    Czy jakiś akt prawny musi określić, że nie ma mocy prawnej właśnie uchwalona uchwała w sprawie stwierdzenia braku mocy prawnej uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 8 października 2015 czy to z automatu nie ma mocy prawnej?

    Pytając inaczej, czy wszytko co sejm sobie uchwali ma moc prawną, ktorą potem ewentualnie można „obalić” / zaskarżyć itp czy tylko to ma moc prawną, co sejmowi wolno uchwalić ( a wszystko inne jest z automatu nieważne )?

    • 26 listopada 2015 at 13:28

      To są podchwytliwe pytania, ale historia zna takie przypadki — wracanie po n-latach do zdarzeń historycznych i próba ich odkręcenia. W tamtych przypadkach ma to znaczenie bardziej symboliczne (zwracanie obywatelstwa osobom wyrzuconym z Polski w 1968 r., etc.) — zatem teoretycznie możemy nawet odgłosować każdego z Jagiellonów na tronie polskim… ;-)

      • Nottenick
        26 listopada 2015 at 14:43

        Chodzi mi o coś innego. Czy sejm może uchwalać co chce i będzie to obowiązywało w Polsce ( dopóki ktoś tego nie podważy), czy może uchwalać tylko w zakresie w którym jest władny ( a cała reszta jest z automatu niewiążąca)?

        Czy Polski sejm może np. uchwalić ustawę np. o nieważności wyborów prezydenckich w Federacji Rosyjskiej i na podstawie tego aktu prawnego dla wszystkich polskich instytucji W. Putin przestanie być prezydentem Rosji wraz z wszystkimi konsekwencjami prawnymi dla Polski ( problem w MSZ itp)? Czy w takim przypadku dopiero jak ktoś skieruje sprawę do TK i jak TK uzna, że wykraczało to poza kompetencje sejmu, po czym uchyli ten akt, to dopiero wtedy dla Polski Putin znowu będzie prezydentem Rosji?

        Czy może taka absurdalny akt prawny uchwalony przez parlament, podpisany przez przezydenta i opublikowany w dzienniku będzie „z automatu” nieważni i niewiążący dla nikogo bez konieczności jego zaskarżania, itp?

        • Art
          26 listopada 2015 at 15:05

          Czym innym jest uchwała Sejmu, a czym innym ustawa. Uchwała może mieć dowolną treść i w tym sensie Sejm może uchwalić co tylko zechce, ale taka uchwała nie będzie mieć mocy ustawy.

        • 26 listopada 2015 at 15:07

          To chyba będzie zależało od mocy sprawczej — jak wiemy niektóre ustawy Kongresu USA obowiązują na całym świecie (czasem są inkorporowane jako umowy międzynarodowe — vide nieszczęsna FATCA)

          https://czasopismo.legeartis.org/2015/10/fatca-dziennik-ustaw.html

          Poza tym oczywiście się nie da i raczej parlamenty się nie ośmieszają takimi akcjami.

          Ale zupełnie poza tym — tak, przyjmuje się, że ustawodawca jest uprawniony do uregulowania każdej dziedziny życia. W historii (znów ta historia) znamy przypadki zmiany rachuby czasu (kalendarze), obracania ruchu rzek (to też mogłoby nastąpić w drodze ustawy), etc. Więc formalnie nic nie stoi na przeszkodzie, z tym, że oczywiście ten inny kraj — w ramach swojej suwerenności — będzie mia obiekcje co do zastosowania się.

        • 27 listopada 2015 at 08:45

          A bardziej posępnie: na tym właśnie polega władza totalitarna, że stara się uregulować wszystko co się rusza. I niestety wysyp aktów prawnych w ostatnich latach tego też dowodzi (to jest miękki totalitaryzm, nikogo się nie dręczy — po prostu na wszystko robi się paragraf).

  6. mall
    27 listopada 2015 at 08:42

    Właściwie to dyskusja o królach jest totalnie nieistotna.
    Pytanie kluczowe jest inne: co w sytuacji gdy za pomocą sztuczek prawnych doprowadzi się do sytuacji, gdy TK nie będzie w stanie orzekać o zgodności ustaw z konstytucją?

    • 27 listopada 2015 at 08:43

      Poseł nie ponosi odpowiedzialności za to jak głosuje. Czysto teoretycznie tylko prezydent może odpowiadać przed Trybunałem Stanu — za delikt konstytucyjny.

    • b52t
      27 listopada 2015 at 08:57

      W tej sytuacji są poważne wątpliwość co do (1) mocy wiążącej samej uchwały (sejm uchwałą powołuje, ale nie ma nic o możliwości odwołania); (2) co do tego, czy mogli odwołać więcej niż dwóch „dodatkowych”, nowo powołanych sędziów.
      Ale mielibyśmy paraliż działań TK, a potem, logicznie, konieczność wyborów innego. Inna sprawa, że PIS (jak już widać przy pomocy Kukizów, choć i bez nich by sobie poradzili) może zrobić prosty myk: w ramach tego na co pozwala Konstytucja (bo na to są za mali nawet z Kukizami) napisać nową ustawę o TK i zrobić tak jak oni chcą.

      • 27 listopada 2015 at 09:04

        Dawno dawno temu ten sam TK uchwalił, że „prezydent może złamać prawo — ale tylko raz” (chodzi o odwołanie M. Markiewicza z funkcji szefa KRRiTV). Być może tak samo jest z Sejmem?

        • b52t
          27 listopada 2015 at 09:17

          Ja wybiorą zupełnie nowy skład, to może orzec nawet, że anuluje poprzednio wydane orzeczenia. Papier zniesie wszystko. A Polacy wkurwią się jedynie jak im wódka i papierosy za bardzo podrożeją, ale to tylko ze szkodą dla budżetu. A skoro mają już mieć 500 zł na dziecko, wcześniej i wyższe emerytury, to nie zrobią nic.
          Pięknie daliśmy się podzielić przez ostatnie 10 lat. Jak coś to jeden przeciwko drugiemu wystąpi, przy czym Ci ze środka nie zrobią nic, bo są zbyt kuldurni.

          • 27 listopada 2015 at 09:35

            Ponoć Lis już powiedział, że wtedy w Warszawie będzie Majdan.

            Pewnie na tym placu co się hipsterzy zbierają.

            • b52t
              27 listopada 2015 at 09:56

              Nie ma już po co – tęcza rozebrana.

              • MR
                27 listopada 2015 at 10:10

                Ale oni się tam zbierali przed tęczą.

              • b52t
                27 listopada 2015 at 10:11

                Ale skoro już nie ma tęczy, to nie ma kontekstu. Tylko, że rzeczywiście nasycenie lokali hipsterskich na metr kwadratowy jest tak przerażające, podobnie jak występowanie tych osobników.

              • MR
                27 listopada 2015 at 10:13

                Że tęcza symbolizuje zmianę czy jak? Nazwa jest dobra: Plac Zbawiciela – pasuje to ego Lisa.

              • b52t
                27 listopada 2015 at 10:19

                Nie, tęcza symbolizuje pojednanie z bogiem. Oraz związek Berta z Ernim, Bolka z Lolkiem, Żwirka z Muchomorkiem.

              • MR
                27 listopada 2015 at 10:24

                Bolek i Lolek to bracia.

              • b52t
                27 listopada 2015 at 10:28

                Bert z Ernim niby też.

            • b52t
              27 listopada 2015 at 10:01

              Ale tak poważnie, tak już jest, że centrowcy (czyli jak to w starej Francji mówiono: szambo) i liberałowie to grzeczne chłopce i dziewczynki, które jedyne co robią to pikietują, demonstrują wierzą w demokracje i państwo prawa tak bardzo, że potrafią jedynie pisać i wygłaszać nudne przemowy.

              • MR
                27 listopada 2015 at 10:09

                Uuuu, ale się dostało liberałom… O kurczę, to i rednacz oberwał! Olo, żyjesz?

              • b52t
                27 listopada 2015 at 10:12

                Mówię o tych liberałach jak to się dzisiaj nazywa, nie takich z gatunku won z państwem, bo to tylko opresja; tych (z czego się mocno śmieją i wyszydzają anarchiści) anarcho-liberałów.

              • 27 listopada 2015 at 10:30

                Jak byłem młody to pewnie myślałem inaczej, ale dziś chyba zaczynam doceniać, że prąd intelektualno-społeczny, któremu hołduję, nie jest taki krwiożerczy — i ani nie zamierza przelewać krwi, ani wysyłać nikogo na barykady.

                Ja jestem taki liberał z teki Stańczyka, z Hotelu Lambert. Sarmacka dwururka gdzieś tam dymi, ale ona raczej tak po polowaniu…

              • b52t
                27 listopada 2015 at 10:37

                I słusznie, z B. Russela jest taki ładny cycat: „I would never die for my beliefs because I might be wrong.”

              • MR
                27 listopada 2015 at 10:49

                Pfff… Przecież dalej to szło „…but it wouldn’t stop me sending other to die.” , tylko zapomniał dopisać, filozofia jego mać:)
                Trzeba umieć delegować zadania, ot co.

              • b52t
                27 listopada 2015 at 11:21

                A to sprytnie zagrane. Ale Russel był pacyfistą od samego początku, od Wielkiej Wojny.

              • MR
                27 listopada 2015 at 11:23

                Kamuflaż, drogi kolego.

              • b52t
                27 listopada 2015 at 11:32

                Wiadomo, sobie pisał, się podpisywał, a tak naprawdę był za rządami krwawych dyktatorów. I pewnie jeszcze jadał figi.

              • MR
                27 listopada 2015 at 11:36

                Takie życie…

              • b52t
                27 listopada 2015 at 11:50

                Poza Internetami to nikomu już nie można wierzyć. Kurka wodna.

              • 27 listopada 2015 at 10:12

                No cóż, akcje specjalne to domena prawdziwych ideowców — takich, którzy uważają, że ich ideologia jest warta nawet przelewu krwi. Zwykle wiązało się to z pojęciem terroryzmu (RAF, ETA, IRA, RIRA, BR, etc.) ale być może teraz powstaną takie intelektualistyczne ugrupowania akcji bezpośredniej?

              • b52t
                27 listopada 2015 at 10:13

                I co będą robić? Może jak GW u nas – czytać Konstytucję RP? I co tym uzyskają? Może, gdyby tak zanudzić kogoś na śmierć, to jest już jakiś efekt.

  7. Johnny
    27 listopada 2015 at 12:58

    „Parlament nie ma uprawnienia do „stwierdzenia braku mocy prawnej” jakiegokolwiek aktu normatywnego” – przede wszystkim uchwała „o wyborze” (tzw. uchwała kreacyjna, indywidualna bądź nominacyjna) nie jest aktem normatywnym (uchwałą normatywną tj. stanowiącą normy prawne).

    Skoro tak, to warto się zapoznać z postanowieniem TK z dnia 6 grudnia 1994 r. (Sygn. akt U. 5/94), które wprawdzie zapadło pod rządami Małej Konstytucji, ale nie ma to w tym wypadku istotnego znaczenia. TK stwierdza tam choćby to, że „upływ kadencji Sejmu, jeżeli nastąpiłby przed ostatecznym uchwaleniem ustawy ratyfikacyjnej, spowodowałby utratę mocy obowiązującej tej uchwały [o trybie prac nad ustawą o ratyfikacji Konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską – przy czym chodzi tu o to, że uchwała ta powoływała Komisję Nadzwyczajną do rozpatrzenia projektu ustawy o ratyfikacji Konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską], tak jakby spełnione zostały przez Komisję Nadzwyczajną wyznaczone jej zadania. Mamy tu więc inną sytuację niż w przypadku Regulaminu Sejmu czy innej uchwały Sejmu mającej charakter aktu normatywnego; co się tyczy uchwał normatywnych Sejmu to zakończenie kadencji nie powoduje utraty ich mocy obowiązującej”. Inaczej mówiąc, TK rozróżnia uchwały normatywne i uchwały indywidualne Sejmu co do ich podlegania zasadzie dyskontynuacji.
    Po drugie – jeżeli „konsumpcja” uchwał zależy od istnienia ważnej podstawy prawnej, to należy najpierw ten fakt rozstrzygnąć. Wprawdzie art. 112 Konstytucji jest dość niejasny, ale wynika z niego w każdym razie wprost, że organizację pracy Sejmu określa Regulamin Sejmu. Zatem w sytuacji gdy istnieją dwie sprzeczne ze sobą normy odnoszące się do organizacji pracy Sejmu w danym obszarze działalności Sejmu, należy stosować Regulamin Sejmu, co wynika wprost z Konstytucji (tzn. bynajmniej nie ma potrzeby przeprowadzenia badania co do zgodności z Konstytucją czegokolwiek). Tym samym nie jest prawdą, że uchwały podjęte w październiku „miały ważną podstawę prawną”, a zatem nie zostały „skonsumowane”, przy czym taka konstatacja nie wymaga odwołania się do Trybunału Konstytucyjnego.

    • 27 listopada 2015 at 13:43

      Co do prymatu regulaminu sejmu nad ustawą to jeszcze nie wszystko zostało powiedziane — zobaczymy co powie Trybunał. Być może podzieli to stanowisko, być może nie. A nie da się kwestionować tego, że od oceny takich zdarzeń jest właśnie TK.

      Co do orzeczenia z 1994 r. — nie chce mi się czytać uzasadnienia postanowienia, ale czy nie chodzi tam o komisję nadzwyczajną złożoną z posłów? Jeśli tak to raczej jest oczywiste, że koniec kadencji kończy mandat. Natomiast sędziowie TK nie są związani kadencyjnie z kadencjami parlamentu.

      Co do tego czy uchwała nie jest aktem normatywnym — polecam wyrok U 4/06 (dot. powołania komisji śledczej bankowej), gdzie TK powiedział, że „jest albo nie jest, zależy od okoliczności”.

    • Johnny99
      27 listopada 2015 at 13:46

      Warto też przypomnieć, że możliwość „reasumpcji” (jak to wtedy nazywano) wyboru sędziego TK rozważano już w trakcie znanej sprawy Lidii Bagińskiej w 2006/07 r. Ostatecznie do tego nie doszło, ale, jak łatwo sprawdzić w Internecie, autorytety prawne takie jak Piotr Winczorek czy Marek Safjan nie wykluczały takiej prawnej dopuszczalności – pomimo wskazywania, że byłby to „potencjalnie niebezpieczny precedens”, który mógłby doprowadzić do podważania wyboru także i innych sędziów. Czym innym jest jednak potencjalne niebezpieczeństwo, a czym innym prawna dopuszczalność.

  8. 8 grudnia 2015 at 20:28

    U 8/15 — pod taką sygnaturą TK przyjął wniosek dot. zbadania uchwał Sejmu ws. „braku mocy prawnej” powołania 5 sędziów Trybunału oraz powołania kolejnego zestawu sędziów TK:

    http://trybunal.gov.pl/s/u-815/

  9. Fenix
    3 kwietnia 2016 at 00:15

    Żałosny artykuł, kto je w ogóle pisze i próbuje określać ten portal jako ‚skarbnicy wiedzy o prawie’. Jak przeczytałem trzeci bullet, o rzekomej kontroli uchwał przez TK to nie pozostało mi nic innego jak wątpić w elementarną wiedzę w zakresie prawa, autora tego artykułu. Trybunał nie może orzekać w zakresie uchwał nieprawotwórczych – a takimi są uchwały o powołaniu sędziów TK. Dodatkowo polecam lekturę opracowań naukowych o TK i orzeczeń Trybunału z 2008 roku ws momentu zmiany statusu z ‚kandydata na sędziego’ na ‚sędziego’. Wszędzie jest jednoznacznie określone, że kandydat staje się sędzią z chwilą odebrania ślubowania przez Prezydenta RP (i ma to zastosowanie zarówno w przypadku sędziów powszechnych z uchwały KRS, jak i sędziów TK z uchwały sejmu). Warto poszukać również komentarzy samego Prezesa TK w tej sprawie – retoryka 180 stopni odwrotna.

    • 3 kwietnia 2016 at 08:38

      Po pierwsze gdzie ja (tutaj) pisałem o kontroli uchwały? po drugie gdzie pisałem o „skarbnicy wiedzy o prawie”? Po trzecie zachęcam do zapoznania się z orzeczeniem TK w sprawie uchwały o powołaniu komisji bankowej.

  10. Przemyslaw Rochminski
    12 kwietnia 2016 at 17:00

    Natrafiłem na ten art. szukając odpowiedzi na pytanie – jak udowodnić posłom PiS, że nie mieli prawa przegłosować tych uchwał w sejmie. Z felietonu wynika, że nie mogli. Nie ma jednak odpowiedzi jak można im to udowodnić? Sąd? Jaka instytucja, kto może wystąpić do kogo?
    Inaczej tego nie rozwiążemy.

    • 12 kwietnia 2016 at 20:24

      Nie ma takiego trybu. Poseł nie odpowiada za sposób w jaki głosuje. Partia nie ponosi odpowiedzialności prawnej za prowadzoną politykę.

Dodaj komentarz