Ochrona oznaczeń geograficznych alkoholi (plus 2 lata więzienia za piractwo spirytusowe)

A teraz coś z całkiem innej beczki: otóż wśród różnych form ochrony dóbr intelektualnych (własności przemysłowej) znaleźć można także ochronę oznaczeń geograficznych alkoholi — a dokładnie napojów spirytusowych, bo tak widzi to odnośna ustawa (a pretekstem do skreślenia tekściku jest publikacja jednolitego tekstu ustawy o wyrobie napojów spirytusowych oraz o rejestracji i ochronie oznaczeń geograficznych napojów spirytusowych, Dz.U. z 2016 r. poz. 822).


ochrona oznaczeń geograficznych alkoholi

Fotografia zastępcza: ze śliwowicą łącką o tyle nie chciałbym się fotografować, że paskudnie mi nie podeszła… (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


A dalej będzie w punktach, bo tak jest konkretniej:

  • oznaczeniem geograficznym napoju spirytusowego jest nazwa, która odnosi się do miejsca, miejscowości lub regionu w Polsce identyfikującej trunek pod względem jego genius loci (art. 13 ust. 1 ustawy);
  • oznaczenie geograficzne alkoholu może być wpisane na listę jeśli napój ma jakieś „właściwości i cechy charakterystyczne”, które zawdzięcza oddziaływaniu czynników naturalnych lub ludzkich związanych z miejscem pochodzenia, zarazem wszystkie etapy produkcji odbywają się w tym regionie (plus wyjątek w art. 13 ust. 3);
  • tylko wyjątkowo oznaczenie geograficzne może odnosić się do całej Polski — co ciekawe ustawodawca podpowiada, że definicyjnie Polish Vodka to „wódka niezawierająca dodatków innych niż woda albo wódka smakowa o nadanym dominującym smaku innym niż smak surowców użytych do jej wyrobu”, o ile użyte naturalne środki aromatyczne i barwniki nie przekraczają 100 g na litr czystego alkoholu, a pędzi się ją z polskich zbóż lub kartofli (o ile dobrze rozumiem konsekwencją art. 38 ustawy jest niemożność zarejestrowania takiego oznaczenia przez jakiegoś producenta — z takiej „generycznej” nazwy może korzystać każdy producent);
  • oznaczenie geograficzne jest „niżej” w hierarchii niż znak towarowy — wynika to z art. 14, w myśl którego wpis na listę oznaczenia geograficznego kolidującego ze znakiem towarowym może nastąpić tylko wówczas jeśli uprawniony do znaku zrzeknie się swego prawa;
  • no właśnie: mowa jest o wpisie na listę, ponieważ oznaczenie geograficzne napojów spirytusowych, chociaż podobne do oznaczeń geograficznych sensu largo (art. 174 ustawy prawo własności przemysłowej) — nie jest z nim tożsame: postępowanie i listę prowadzi Minister Skarbu Państwa (nic do tego nie ma UPRP);
  • a na koniec coś co tygrysy lubią najbardziej: surowe kary za piractwo intelektualne w zakresie napojów spirytusowych. Otóż wprowadzanie do obrotu trunków przez osobę, która nie jest uprawniona do używania chronionego oznaczenia geograficznego jest przestępstwem, za które kara nawet 2 lat pozbawienia wolności (art. 41 ustawy).

art. 41 ustawy o wyrobie napojów spirytusowych oraz o rejestracji i ochronie oznaczeń geograficznych napojów spirytusowych
1. Kto, nie będąc uprawnionym do używania oznaczenia geograficznego wpisanego na listę, wprowadza do obrotu napoje spirytusowe oznaczone takim oznaczeniem,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
2. Tej samej karze podlega kto używa w obrocie oznaczenia geograficznego wpisanego na listę z naruszeniem warunków zawartych w opisie napoju spirytusowego, którego oznaczenie zostało wpisane na listę. (…)

PS I to by było właściwie na tyle, gdyby nie Facebook, na którym czasopismo Lege Artis już jest! Zatem jeśli nie chcesz, P.T. Czytelniku, przegapić kolejnej degustacji, kliknij tutaj, polub i bądź na bieżąco ze wszystkim co tu będzie jeszcze podane.

 

12 comments for “Ochrona oznaczeń geograficznych alkoholi (plus 2 lata więzienia za piractwo spirytusowe)

  1. Waldemar Bulkowski
    14 czerwca 2016 at 09:21

    Ciekawostka: Francuzi już w traktacie wersalskim zamieścili ochronę oznaczeń geograficznych alkoholi – oczywiście chodziło im o szampan :)

    • 14 czerwca 2016 at 10:53

      Hm, nie wiedziałem — dzięki za taki historyczny rys (które b. lubię, podobnie jak np. opowieść o wymuszeniu neutralności Helwecji na Kongresie Wiedeńskim 1815 r.).

      • Waldemar Bulkowski
        14 czerwca 2016 at 11:14

        Właśnie czytam „1000 lat wkurzania Francuzów” – kilka ciekawostek tam znalazłem, ale ogólnie książka mnie na razie rozczarowała. Myślałem, że będzie napisana z większym humorem.

        • 14 czerwca 2016 at 11:27

          Niestety to jest minus większości takich bardzo popuarno-nie-naukowych publikacji historycznych. Ciężki materiał też czyta się ciężko, ale podobne wrażenie miałem po „Historiach niedocenionych” (albo „przecenionych” — no właśnie…) Ludwika Stommy.

    • b52t
      14 czerwca 2016 at 13:32

      A jeszcze chwilę wcześniej, bo w XVIII w. nie było pewne czy szampan będzie miał kolor biały czy czerwony. To gwoli dygresji od dygresji.

      • 14 czerwca 2016 at 13:51

        Dobrze, że nie pijam szampana — nie muszę tego wszystkiego pamiętać :)

        • b52t
          14 czerwca 2016 at 14:18

          Ze dwa razy w życiu piłem prawdziwy szampan. A informacja z biografii Fryderyka II Wielkiego, który za młodu nosił się jak Francuz, tak też pijał. (Z resztą miał się nigdy nie nauczyć dobrze mówić i pisać po niemiecku; po francusku ponoć też słabo pisał).

  2. Żuraw
    14 czerwca 2016 at 10:38

    Oznacza to, że księżycówkę można produkować w dowolnym miejscu naszej planety, o ile z niego jest widoczny księżyc i/lub ksiądz ;-D

    • 14 czerwca 2016 at 10:55

      Myślę, że jako oznaczenie wszechświatowe Xsiężycówka nie podlega nawet jurysdykcji WHO // WFP // WIPO // etc. :)

Dodaj komentarz