Nie mamy w kieszeni pańskiego płaszcza pańskiego Roleksa — i co pan nam zrobi?

Zagadnęła mnie niedawno P.T. Czytelniczka jak to jest z tą odpowiedzialnością szatniarza (w muzeum, w teatrze) za odzież pozostawioną na wieszaku — oraz za przedmioty pozostawione w kieszeniach. Bo niby już każdy wie, że napisy „za pozostawioną odzież nie odpowiadamy” są pozbawione doniosłości prawnej — ale czy można uzależniać ewentualną odpowiedzialność za kosztowności od przekazania do chronionego depozytu? (Literalnie przywołane obwieszenie miało brzmieć „zachęcamy do korzystania z zamykanych szafek, bo za rzeczy pozostawione w kieszeni okrycia wierzchniego szatnia nie odpowiada”.


odpowiedzialność szatniarza skradziona odzież

Wyłączenie odpowiedzialności szatniarza za odzież skradzioną z wieszaka to jedno — zaś zniknięcie drogocennych przedmiotów z kieszeni palta to drugie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY.SA 3.0)


Pierwsza wątpliwość rzeczywiście już żadną wątpliwością nie jest: oddając palto w szatni mamy prawo wymagać zwrotu tegoż właśnie naszego palta — niezależnie od tego, że żadnych papierów zwykle nie podpisujemy (o konkludentnej formie zawarcia umowy przechowania por. wyrok SA w Warszawie z 23 czerwca 2014 r., sygn. akt VI ACa 1189/13), wieszając odzież na wieszaku i wydając numerek szatniarz zawiera z nami umowę przechowania (art. 835 kc).

art. 835 kodeksu cywilnego
Przez umowę przechowania przechowawca zobowiązuje się zachować w stanie niepogorszonym rzecz ruchomą oddaną mu na przechowanie.

Konsekwencją oddania rzeczy na przechowanie jest obowiązek nie tylko zachowania „w stanie niepogorszonym” (bez plam, zabrudzeń), ale i wydania tej rzeczy — tej, czyli żadnej innej — zaś skoro sprawa dotyczy rzeczy określonej co do tożsamości to oznacza, że wieszając moją budrysówkę Gloverall mam prawo chcieć odzyskać moją budrysówkę Gloverall, nic innego, nawet jeśli akurat będzie w rozmiarze 48.

…wszakże mamy swobodę umów, przeto nic nie powinno stać na przeszkodzie takiemu uregulowaniu praw i obowiązków przechowawcy i klienta, by wyłączyć odpowiedzialność szatniarza za skradzioną odzież — jeśli ktoś ma wątpliwości i chciałby to przetestować w sądzie, raczej nie polecam, bo tzw. utrwalona linia orzecznicza nie budzi wątpliwości:

  • zakład gastronomiczny odpowiada za utratę lub uszkodzenie odzieży wierzchniej pozostawionej przez konsumenta nie tylko wtedy, gdy w zakładzie jest płatna, strzeżona szatnia, lecz również i wówczas, gdy z charakteru lokalu i rodzaju spożywanych posiłków wynika, że konsumenci z reguły pozostawiają odzież wierzchnią na znajdujących się w zakładzie wieszakach. Od tej odpowiedzialności nie zwalnia ogłoszenie, że zakład za pozostawioną przez konsumenta odzież nie odpowiada (uchwała SN z 16 grudnia 1977 r., III CZP 94/77);
  • za szkodę spowodowaną zaginięciem garderoby złożonej przez konsumenta korzystającego z usług zakładu gastronomicznego (restauracji, kawiarni itp.) w czynnej szatni ponosi odpowiedzialność przedsiębiorstwo prowadzące taki zakład nawet w wypadku, gdy szatnię prowadzi i obsługuje pracownik innego przedsiębiorstwa zajmującego się profesjonalnie ochroną mienia (wyrok SN z 27 listopada 1985 r., III CRN 387/85).

A jak to by zatem było z odpowiedzialnością szatniarza za przedmiot pozostawiony w kieszeni kurtki? Czy mogę zrobić raban, bo nie mam już mojego drogiego Roleksa, którego przecież tam miałem?

No cóż, uważam, że z owym Paneraiem byłoby dokładnie tak samo jak napisałem powyżej: skoro umowa przechowania dotyczy określonych co do tożsamości rzeczy oddanych na przechowanie, to szatniarz — nie widząc i raczej nie wiedząc nawet o tej rzeczy — nie może odpowiadać za to, że mój prześliczny Sinn gdzieś odpłynął… — chociaż na wszelki wypadek zalecałbym zastosowanie dodatkowego środka prewencyjnego w postaci albo wprost zastrzeżenia, żeby nie zostawiać cudów w kieszeniach — zaś tam gdzie to niezbędne z racji świadczonych usług, przyjmować takie przedmioty do depozytu:

  • prowadzący zakład kosmetyczny obowiązany jest informować osoby korzystające z usług tego zakładu (art. 627, art. 354 kc) o gotowości przyjęcia na przechowanie zdejmowanej przez nie biżuterii na czas wykonywania zabiegu kosmetycznego (art. 66 kc). Zaniechanie uczynienia zadość tej powinności może uzasadniać odpowiedzialność zakładu kosmetycznego za utratę biżuterii, odłożonej przez klientkę do podręcznej torby, położonej przy zajmowanym fotelu (art. 627, 471, 472 kc), i niemogącą z przyczyn obiektywnych czuwać nad swoimi kosztownościami (wyrok SN z dnia 27 maja 1983 r., I CR 134/83).

Zwracam jednak uwagę na specyfikę sprawy i branży: kosmetyczka, kobieta, torebka, brak możliwości kontroli nad bagażem — to nie jest teatr czy muzeum, gdzie nawet pięć Patków można sobie wsadzić w kieszeń i nie zawracać głowy szatniarzowi.

A czy nieuczciwemu szatniarzowi może grozić także odpowiedzialność karna lub wykroczeniowa? Nieuczciwemu — który przywłaszczył rzecz powierzoną — niewątpliwie tak: przywłaszczenie rzeczy powierzonej jest postacią kwalifikowaną przestępstwa przywłaszczenia (art. 284 par. 2 kodeksu karnego, chociaż nie wykluczam, że złodziej-szatniarz mógłby liczyć na par. 3) — jeśli przedmiot ma wartość mniejszą niż 1/4 minimalnego wynagrodzenia, w rachubę wchodzi art. 119 kodeksu wykroczeń.

Q.E.D.

subskrybuj
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

11 komentarzy
Oldest
Newest
Inline Feedbacks
zerknij na wszystkie komentarze