Czy delegacje wypłacane kierowcom pokrywają koszty ryczałtu za nocleg w kabinie ciężarówki?

W taki poniedziałek jak dziś siedzący w pracy mogą tylko westchnąć — „podróżować, podróżować jest bosko”. Któż zatem nie chciałby mieć pracy, która wiąże się z częstymi i dalekimi podróżami?
A co powiecie na pytanie pomocnicze: gdyby pracodawca miał jeszcze za to dodatkowo płacić, na przykład ryczałt za noclegi w kabinie?


ryczałt noclegi kabinie

Ryczałt za noclegi w kabinie jest należny jeśli pracodawca nie zapewnił możliwości spania w hotelu lub motelu (fot. Magdalena Rudak, CC-BY-SA 3.0)


wyrok Sądu Najwyższego z 24 stycznia 2018 r. (I PK 310/16)
Wysokość delegacji może kompensować diety i ryczałty z tytułu podróży służbowych, o ile przewyższa ustaloną w regulaminie wynagrodzenia kwotę obu tych świadczeń, a pracodawca ten fakt udowodnił w procesie.

Proces dotyczył ryczałtów za noclegi w kabinie należnych kierowcy ciężarówki pracującego w transporcie międzynarodowym. Powód jeździł samochodem z kabiną z łóżkiem do spania i ogrzewaniem postojowym, więc nigdy nie spał w hotelu lub motelu, a na noc zatrzymywał się wyłącznie na parkingach bezpłatnych (firma nie zwracała nieuzgodnionych kosztów). Pracodawca wypłacał „delegacje” (iloczyn przejechanych kilometrów i kwoty 0,30 zł. pomniejszony o kwotę 700 złotych) oraz należność za postój podczas weekendu (100-200 złotych) — ale nie pokrywał kosztów noclegów ani nie wypłacał z tego tytułu żadnej należności.

Sąd prawomocnie uwzględnił powództwo: kierowcy przysługuje prawo do „bezpłatnego noclegu”, realizacja tego prawa nie może polegać na zapewnieniu noclegu w kabinie (uchwała SN z 12 czerwca 2014 r., II PZP 1/14). Na poczet ryczałtu za nocleg nie można zaliczyć delegacji, bo takiego postanowienia nie zawierał regulamin wynagradzania — zaś zapewnienie noclegu w kabinie nie wyklucza poniesienia przez pracownika innych związanych z nim kosztów.

Pozwany pracodawca wniósł skargę kasacyjną, w której powołał się m.in. na kaskadowość odesłań (od art. 77(5) kp do aktów wykonawczych, do ustawy o czasie pracy kierowców, por. wyrok TK z 24 listopada 2016 r., K 11/15), a także stwierdził, że skoro zapewnia pracownikom nowoczesne ciężarówki wyposażone w kabiny umożliwiające nocleg, to nie może być zobowiązany do zwrotu kosztów noclegu — zwłaszcza, że pracownik kosztów tych nie poniósł.

Sąd Najwyższy nie uwzględnił tej argumentacji: zapewnienie miejsca do spania w kabinie nie realizuje prawa do bezpłatnego noclegu (uchwała SN z 7 października 2014 r., I PZP 3/14) — a pracownik nie może w oświadczeniu zgodzić się na zapewnienie odpoczynku w kabinie ciężarówki. Pracownik w podróży służbowej (także kierowca), ma prawo do diet w wysokości nie niższej niż określone w przepisach wykonawczych do art. 77(5) par. 4 kp, zaś regulamin wynagradzania nie może pozbawić pracownika prawa do zwrotu kosztów poniesionych przez niego w czasie podróży służbowej. Pojęcie  „pokrycia kosztów podróży” obejmuje wszystkie należności związane z podróżą służbową — zaś w przypadku niezapewnienia noclegu rozliczanego rachunkiem (za hotel, motel, etc.) pracownikowi przysługuje z tego tytułu ryczałt za nocleg.
Ryczałt tego rodzaju z założenia oderwany jest od rzeczywistego poniesienia kosztów i nie pokrywa w całości wszystkich (nawet nieudokumentowanych rachunkiem) wydatków z określonego tytułu, zaś obejmuje nie tylko koszt noclegu, ale też dostępu do pomieszczeń sanitarnych, zakupu i prania pościeli, etc.

Obowiązujące ustawodawstwo nie przewiduje, iżby wystarczającym (odpowiednim) miejscem do spania była kabina samochodu, co oznacza, że „otwarty jest” problem kompensaty kosztów noclegu. Niezależnie zatem od tego kabina została w zamyśle producenta pojazdu przeznaczona do nocowania, sytuacja, w której kierowca śpi w swoim miejscu pracy nie sprzyja rozdzieleniu czasu pracy od czasu odpoczynku, ani też zapewnieniu komfortu wypoczynku (najlepsza kabina zapewnia niższy standard niż kiepski motel).

Skoro zatem pracodawca nie wypłacał pracownikom ryczałtów za noclegi w kabinie, zaś wypłacane „delegacje” nie obejmowały kosztów noclegów (sposób ich naliczania, a zwłaszcza odniesienie do dystansu, czyni je raczej elementem wynagrodzenia, niż rozliczenia kosztów noclegów w podróży), pracownik ma prawo dochodzić tych należności. Nie można przy tym domniemywać, że jedno świadczenie obejmuje różne należności obciążające pracodawcę — jeśli pracodawca zamierza uwzględnić ryczałt za noclegi w kabinie ciężarówki w kwocie delegacji, powinien to opisać w regulaminie wynagradzania.

W takiej sytuacji domaganie się ryczałtu za noclegi w kabinie przez kierowcę, który nie poniósł wydatków związanych z noclegiem w hotelu nie stanowi nadużycia prawa podmiotowego (art. 8 kp), nawet jeśli „delegacje” były wyższe niż sumy wynikające z przepisów powszechnie obowiązujących.
Oznacza to, że powództwo zostało uwzględnione w sposób zasadny, zatem kasacja została oddalona — a wyrok zasądzający utrzymany w mocy.

Q.E.D.

4 comments for “Czy delegacje wypłacane kierowcom pokrywają koszty ryczałtu za nocleg w kabinie ciężarówki?

  1. Borek
    30 kwietnia 2018 at 08:08

    „Najlepsza kabina zapewnia niższy standard niż kiepski motel” – oooooooooooj, naciągane to mocno, oj naciągane… Szczególnie gdy najlepsze kabiny stosowane w Europie (czyli raczej krótkie) potrafią być naprawdę luksusowe, a w tych salonach na modłę amerykańską to nierzadko jest łazienka i kuchnia. ;)

    Tymczasem kiepski motel to z reguły tylko ciut lepiej niż namiot pod chmurką, bo nie trzeba sobie dachu rozpinać, ale wszystkie inne wady (dla niektórych zalety) namiotu zostają. Chłód, upał, kiepskie warunki higieniczne, nawet gorsze jeżeli ktoś się odważy korzystać z łazienki…

    • Olgierd Rudak
      30 kwietnia 2018 at 09:03

      Pewnie sąd nie powołał biegłego z zakresu kabinologii, zaś wiedzy notoryjnej o tym jak jest w motelach też mu brakło ;-)

  2. Anonim
    1 maja 2018 at 00:47

    Prześpij się ćwoku choć jedną noc w tej kabinie na wygodnym łóżku i wtedy pogadamy….

    • Borek
      1 maja 2018 at 07:45

      Spałem zarówno w ciężarówkach jak i w osobówkach, tak samo w różnych hotelach. Śmiało zatem – „gadajmy”. Warunkiem jednak jest zachowanie kultury, bo do rozmowy na poziomie ulicznym mogę sobie iść na piwo z kumplami, nie potrzebuję do tego internetu.

Dodaj komentarz