O tym czy osoba powszechnie znana może wprowadzić policjanta w błąd co do swojej tożsamości

Zagadnął mnie P.T. Czytelnik o sprawę Władysława Frasyniuka, któremu policja stawia zarzut popełnienia wykroczenia polegającego na wprowadzeniu w błąd funkcjonariusza co do swojej tożsamości (art. 65 par. 1 pkt 1 kw) — bo zapytany o nazwisko odparł „Jan Józef Grzyb”, na co policjant miał odpowiedzieć „Nie, nie — jak Pan się nazywa Panie Frasyniuk…”

Czyli: czy można mówić o wprowadzeniu w błąd funkcjonariusza co do swojej tożsamości, jeśli policjant nie jest w błędzie co do danych tej osoby? 


wprowadzenie blad policjanta tozsamosc osoba powszechnie znana

„My name is Grzyb, Jan Józef Grzyb” — czy jednak osoba powszechnie znana i rozpoznawalna, w dodatku niewątpliwie ency, może wprowadzić w błąd policjanta co do swojej tożsamości? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Dalej będzie rzecz jasna w punktach, bo tak się chyba mniej gubię:

  • właściwie widzę tutaj chyba podobny paradoks jak w ściganiu sprawcy wykroczenia, który sprawcą wykroczenia nie jest — więc chociaż przylepi mu się odmowę okazania dokumentu (por. „Czy można zostać ukaranym za odmowę wylegitymowania się policjantom — którym się wydawało, że legitymowany popełnił wykroczenie?”);
  • czyli: skoro przepis penalizuje wprowadzenie w błąd organu, a policjant dobrze wiedział z kim rozmawia i znał jego imię i nazwisko — to czy w ogóle można mówić o wprowadzeniu w błąd?
  • czy wprowadzenie w błąd policjanta co do swej tożsamości jest wykroczeniem bezskutkowym? z jednej strony konstrukcja jest dość podobna do np. art. 233 par. 1 kk (fałszywe zeznania) — ale z drugiej strony chodzi o wprowadzenie w błąd, czyli o to, by funkcjonariusz nie znał prawdy (a skoro prawdę zna, to nie jest w błędzie);
  • oczywiście można rzecz sprowadzać do czystego formalizmu skoro mundurowy pyta, to obywatel ma odpowiadać! nie rezonować! — ale można też zadać rozsądne pytanie: czy można wprowadzić w błąd kogoś, kto wie jak sprawy się mają? (no i jakiej odpowiedzi należy oczekiwać zdając głupie pytanie — nawet jeśli głupota wynika z procedury?);
art. 65 par. 1 pkt 1 kw
Kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania:
1) co do tożsamości własnej lub innej osoby,
podlega karze grzywny.
  • jasne, przecież policjant mógł przypuszczać, że ma do czynienia z sobowtórem — ale z opisywanego przebiegu zdarzenia wynika, że jednak nie miał takich wątpliwości (pewnie po części dlatego, że spotkanie nie było przypadkowe, np. w tramwaju, lecz na politycznej manifestacji);
  • zwracam też uwagę na drobny niuans: mówimy o sprawcy, który jest osobą powszechnie znaną (na tyle, że jej wizerunek łapie się na art. 81 ust. 1 pkt 1 pr.aut. — zaryzykowałbym nawet, że manifestowanie przez polityka jest „funkcją publiczną”);
  • ba, Władysław Frasyniuk jest ency;
  • więc chociaż przy przyjmowaniu do policji nie ma znajomości historii najnowszej — to jednak ów policjant wykazał się ową znajomością na właściwym poziomie (być może uważał w szkole — wierzę, że mógł być w tym wieku, że uczył się o Frasyniuku na lekcjach WOŚ) — natomiast (moim zdaniem) ktoś w policji nie wykazał się zrozumieniem dla norm prawnych;
  • (całkiem na marginesie: jeśli chodziło o zebranie dowodu na popełnienie wykroczenia — fakty notoryjnie znane nie wymagają dowodu (art. 39 par. 1 kpsw w zw. z art. 168 kpk) — no ale art. 65 par. 1 kw nie chroni postępowania dowodowego (nawet jeśli ma służyć pociągnięciu do odpowiedzialności sprawców wykroczeń), lecz pewien abstrakt...);
  • tak czy inaczej (moim zdaniem) cały czas chodzi tu o owo nieszczęsne wprowadzenie w błąd co do tożsamości — policjant tożsamość indagowanej osoby powszechnie znanej znał, przeto w błędzie nie był, przeto sprawca go w ów błąd nie wprowadził.

Q.E.D.

39 comments for “O tym czy osoba powszechnie znana może wprowadzić policjanta w błąd co do swojej tożsamości

  1. RYBY
    26 lipca 2018 at 15:25

    Szanowny RedNacz ma dzisiaj problemy z językiem ;-), a może językowe :-)
    Sam przepis jest niezbyt jasny:
    „Kto umyślnie wprowadza w błąd …….”
    Tryb niedokonany czasownika.
    Można wnioskować, że Pan Frasyniuk nie wprowadzIł w błąd policjanta, ale jednak wprowadzAł go w błąd podając fałszywe dane.
    Wiem, cały kodeks jest tak napisany. Ale to rodzi pole do twórczej wykładni.

    • Olgierd Rudak
      26 lipca 2018 at 15:30

      Jasne, czyli wykroczenie formalne.
      Ale skoro umyślnie… — to on nieumyślnie, bo sądził, że jest rozpoznawalny.

      • Mike
        26 lipca 2018 at 16:07

        czy kpina z policjanta jest wykroczeniem?

        • Olgierd Rudak
          26 lipca 2018 at 16:28

          „Swawola” w kw występuje 3 razy, zawsze w całkowicie innej konotacji. Nie jest to też nieobyczajny wybryk (art. 140 kw) ani wybryk powodujący zgorszenie (art. 51 kw). Policjant nie jest konstytucyjnym organem, więc można mu okazywać lekceważenie (art. 49 kw).
          Nie widzę innych „nie pasuje” :)

    • kjonca
      26 lipca 2018 at 17:15

      To też nie jest takie oczywiste. Jeśli Frasyniuk wiedział, że policjant wie, to nie wprowadzał :P
      Inna sprawa, że ja miałbym spore problemy z „wiedzeniem” kto jest kto, I nie wykluczam, że Frasyniuka bym nie znał.

      • Olgierd Rudak
        26 lipca 2018 at 20:12

        Przypuśćmy, że nie wiedział, więc na głupie pytanie (bo W.F. pomyślał „co za głąb, przecież mało brakowało, a byłbym na dziesięciozłotówce”) głupio odpowiedział. Policjant wykazał się wiedzą, więc obwiniony nie prostował; gdyby policjant zaczął notować („Jan Józek Gżyp”), Frasyniuk by go naprostował — ale nie musiał, bo przecież policjant wiedział co zapisać.

        IMHO kupy się nie trzyma bardziej niż z tą babką, która nie popełniła wykroczenie, więc dostała grzywnę za to, że miała policjantów w rzyci.

      • 27 lipca 2018 at 12:46

        Po pierwsze macie bezpośrednia kontrolę konstytucji czy tam coś takiego, jak orzekanie bezpośrednio na podstawie konstytucji. Po drugie Frasyniuk mógł iść na bezczela a po trzecie sodówka mogła mu odbić na zasadzie: a kto to ja nie jestem?

        • Olgierd Rudak
          27 lipca 2018 at 14:25

          Ale co ma do tego konstytucja?

          Sodówka, mogła — ale to nie jest karalne. Ja też bardzo często zaczynam rozmowę od przekonania, że mój rozmówca jest na poziomie (bo skoro ja jestem na poziomie, to on też), i dopiero z czasem mogę się z tego błędu wyprowadzić (z równowagi ;-)

          • 28 lipca 2018 at 00:43

            No rozproszona konstytucja pozwala wydać dowolny wyrok w dowolnej sprawie.

            • Olgierd Rudak
              28 lipca 2018 at 08:29

              Akurat nie w sprawie karnej — nie można nikogo skazać za czyn nie będący przestępstwem (nawet jeśli z konstytucji mogłoby wynikać, że jest on zakazany).

              Ale co tam, dla miłośnika władzy totalnej takie niuanse nie mają znaczenia — liczy się, że ktoś rękę podniósł, więc mu teraz przykładnie należy tę rękę odrąbać (owszem, lepiej byłoby, gdyby sama uschła, ale takie cuda w 21 wieku się już nie zdarzają).

    • Mikoś
      26 lipca 2018 at 18:28

      RYBY, przy wykładni przepisów prawa karnego (także prawa wykroczeń) znamię czasownikowe zmienia się w tryb dokonany (chyba że mówimy o usiłowaniu).

      • Olgierd Rudak
        26 lipca 2018 at 20:16

        Kruca fix, proste zdanie — a jednak!!

        Kto zabija człowieka,

        Czyli „ten, który zabił” — a jak mu nie wyszło, to art. 148 par. 1 w zw. z art. 13 par. 1 kk.

      • RYBY
        27 lipca 2018 at 08:04

        No tak się tylko droczę … ;-)

  2. Judykator
    26 lipca 2018 at 16:34

    a usiłowanie (nawet nieudolne)

    • Kristi
      26 lipca 2018 at 18:32

      Dobra myśl, tyle że w prawie wykroczeń usiłowanie nieudolne jest niekaralne (por. art. 11 kw i art. 13 kk).

  3. b52t
    27 lipca 2018 at 06:43

    To taka radosna akcja, która – moim zdaniem – na cechy działalności usłużno-poddańczo-politycznej (w sensie wykonywanie woli, a nie rozkazu, nakazu czy zalecenia).

    • Olgierd Rudak
      27 lipca 2018 at 09:32

      Czyli (trawestując ździebko Ernsta Jüngera) — wola władzy najwyższym prawem!

      • b52t
        27 lipca 2018 at 10:14

        Odnoszę takie wrażenie. Zdaje się, że na szczeblach komendanckich jest tam bardzo, bardzo dużo oportunizmu i służalczości (co może i wynikać z tego, że jest to jednostka bardzo hierarchiczna). Jakieś dwa miesiące temu, widziałem obrazek: na Świdnickiej przy przejściu podziemnym stali sobie i pikietowali Obywatele RP (ok. 6 osób), a na przeciwko stał policmajster, który sporządzał notatkę. Nie winię policmajstra, on tylko wykonuje polecenie naczelnika, który robi dla komendanta, bo przecież wiadomo (przekaz medialny, choć niespójny, bo przecież obrońcy ostatniego bastionu komunizmu robią rzeczy haniebne, to jednak im się nie udaje), że tacy ludzie w wieku średnim, to najbardziej wywrotowe towarzystwo.

        • Olgierd Rudak
          27 lipca 2018 at 10:49

          Tak było zawsze.
          Komendant jest zależny od ministra, przeto brak zachowania należytej czujności (rewolucyjnej) może go kosztować stanowisko. Jeśli jakaś władza kieruje się szczególnymi tryndami (a obecna ma po temu wyjątkową predylekcję), to tak już będzie.

          (Poprzednia też chciała mieć — „IDZIEMY PO WAS!” — ale nawet z tego nic nie wyszło.)

        • 27 lipca 2018 at 12:47

          no i co było nie tak?

          • b52t
            27 lipca 2018 at 13:05

            A czy napisałem, że coś było nie tak?

            Tylko tak się zdarza, że jak przez rok widziałem comiesięczne seanse agitki antyaborcyjnej, to ani razu nie widziałem policji, mimo tego, że mieli banery z drastycznymi zdjęciami.

  4. 27 lipca 2018 at 12:58

    Swoją drogą wszystko wskazuje suka to nie jest określenie obelżywe: https://dorzeczy.pl/kraj/71629/Slowo-suka-nie-zniewaza-minister-Mocny-komentarz-Ziemkiewicza-do-wyroku-sadu.html A każda kobitka obrażająca się na taki epitet staje w jednym szeregu z Kaczystamy kwestionując wyroki kasty.

    • Olgierd Rudak
      27 lipca 2018 at 14:27

      „Suka” w ustach 15-latki i śledztwo??! Kim trzeba być, żeby to popierać?

      • 28 lipca 2018 at 00:42

        A co 15-latki maja immunitet na bluzgi? Co na to gender-srender?

        • Olgierd Rudak
          28 lipca 2018 at 08:26

          Czyli uważasz, że prok ma interesować się — wszczynać śledztwo — jak się dwie gimnazjalistki powyzywają na korytarzu szkolnym?

          Toć to carsko-kajzerowski, nawet nie formalizm, raczej drakonizm.

    • Mike
      27 lipca 2018 at 14:37

      znaczy jak od dzisiaj będę się tak zwracał do pań z kółka wzajemnej adoracji z Nowoczesnej albo czarno ubranych pań nawołujących do mordowania dzieci albo nawet do pani Doroty W. to nie będzie to już obraźliwe… dobrze wiedzieć…

      • Olgierd Rudak
        27 lipca 2018 at 14:46

        Jeśli jesteś 15-latką, dobrze wiedzieć. Nawet jeśli nie jesteś, to jeśli będzie śledztwo — będę oburzony.

        (A w kwestii samej „suki” warto wziąć poprawkę na starą sprawę Oberschlick vs. Austria — czyli czy można było pewnego Austriaka na H. nazwać idiotą.)

        • Mike
          27 lipca 2018 at 17:17

          ach, sarkazm w internetach jest czasami słabo czytelny… chodziło mi li tylko o spostrzeżenie, iż „w słusznej sprawie” wyzywanie nie jest karalne, a już w „nie takiej słusznej” jak najbardziej (vide sprawa Doroty W.).
          Tym samym oczywiście uważam „sukę” za wyzwisko w danym kontekście.

          Niezależnie jednak od powyższego uznaję pozywanie kogokolwiek za wyzwiska za idiotyzm… świadczy li tylko o małostkowości i niskiej samoocenie pozywającego.

          • Olgierd Rudak
            27 lipca 2018 at 17:45

            Jeśli chodzi o Dorotę Wellman to nie przypominam sobie żadnego przypadku karalności czegokolwiek z nią związanej.
            Przypominam sobie człowieka, który był pozwany w sprawie cywilnej — w dodatku (z sobie tylko znanych przyczyn) nie przedstawił sądowi swych racji (sąd ponoć uchylił tamto orzeczenie, więc pozwany będzie miał szansę wykazać okoliczności zwalniające go z odpowiedzialności).
            Ochrona dóbr osobistych to ma związku (w tym przypadku) z żadną karą.

            Śledztwo wobec 15-latki, która krzyczy „suka” na ministerkę to kompletnie inna sprawa o kompletnie innym kalibrze. Myślałem, że to nie wymaga tłumaczenia.

            • Mike
              27 lipca 2018 at 20:50

              OK nie jestem prawnikiem i wyrażam się zbyt skrótowo. Tu za formę kary uważam naciąganie na kasę poprzez tzw. ochronę dóbr osobistych.

              Oczywiście jest kompletnym absurdem zajmowanie policji czy prokuratora okrzykami antyministerialnymi, choć już mieliśmy „zamach” krzesłem, który skończył się wyrokiem, więc kto tam akurat rządzi jak widać nie ma znaczenia.

              • Olgierd Rudak
                28 lipca 2018 at 08:24

                Nie ma spec-ochrony ministrów — pyskówka jest zawsze taką samą pyskówką — więc prok ma wchodzić w pyskówki gimnazjalistek? Śledztwo o wyzywanie się na szkolnym korytarzu?

                Nie, nie ma. Czyli jednak chodziło o to, że ktoś naubliżał tzw. władzy.

                (Rzecz jasna pomijam ubliżanie prezydentowi, ale to jest inna para kaloszy — nb. przepis jest zły i szkodliwy.)

          • kilimanjaro
            27 lipca 2018 at 18:51

            Mike, nikt tu nikogo nie pozwał. Akt oskarżenia (nawet prywatny akt oskarżenia) to nie pozew. Jeśli w procesie (notce prasowej) pojawia się prokurator, to w 99% przypadków będzie chodzić o proces karny („prorok” rzadko chodzi po kpc).

        • 1 sierpnia 2018 at 01:35

          no i co z tego, że to 15-latki? Jeśli się wyzywają to jedna sprawa a jak wyzywają starsze osoby to druga. Np. nauczycielkę mogą i to publicznie? Podobnie minister publicznie. I nikt ich nie skazał na katorgę tylko na upomnienie. I sąd nie powołał się na wiek tylko na brak znamion czynu zabronionego, bo suka nie jest obraźliwa

          • Dżondro
            1 sierpnia 2018 at 04:34

            @smokeustachy

            Nie wiesz czy faktycznie poszło (tylko) o art. 17 ust. 1 pkt 2 kpk (brak znamion) i z jakim uzasadnieniem. W świecie, w którym prasa nie ma w zwyczaju podawać ani kwalifikacji prawnej, ani sygnatury, dziennikarz myli zeznania z wyjaśnieniami, a wyroki sądowe „streszcza się” w czteroakapitowym artykule opartym na wpisie z Twittera (bez względu na to, czy w DoRzeczy, czy w nie-DoRzeczy), nie można brać wywodów laików za dobrą monetę.

          • Olgierd Rudak
            1 sierpnia 2018 at 09:17

            Czyli uważasz, że jak się gównażeria pobluzga, powinien reagować prokurator. Gratulacje.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.