Pomimo, że działania te [„optymalizacja podatkowa”] formalnie są zgodne z obowiązującym prawem, w świetle art. 84 Konstytucji i dyrektywy spójności systemu podatkowego, nie są pożądane, ani społecznie sprawiedliwe.
(z uzasadnienia projektu)
Krótko i na temat, bo jeszcze i tak będzie głośno: jeśli sposobem na PIT po sprzedaży samochodu wykupionego z leasingu na cele prywatne jest „przepranie” go poprzez darowiznę w rodzinie — to już wkrótce będą przepisy przewidujące opodatkowanie sprzedaży darowanego pojazdu poleasingowego przez nowego właściciela (projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw).
A mianowicie, w dużym skrócie:
- skutkiem pisowskiego „Polskiego Ładu” jest nie tylko zadręczanie najdrobniejszych przedsiębiorców nielogicznymi, utrudniającymi prowadzenie działalności zmianami, ale też „uszczelnianie systemu podatkowego”;
- stąd też aktualnie po sprzedaży auta wykupionego z leasingu na cele prywatne należy zapłacić podatek dochodowy (do końca 2024 r. także składkę na NFZ), chyba że ex-leasingobiorca sprzeda je po upływie 6 lat od wycofania z działalności gospodarczej…
- …lub uprzednio przeniesie, w drodze darowizny, na osobę najbliższą, która po kolejnych 6 miesiącach będzie mogła je sprzedać bez konieczności odprowadzania PIT; to jest ta optymalizacja podatkowa, którą w uzasadnieniu projektu określa się jako działanie legalne, acz niepożądane i społecznie niesprawiedliwe;
- coś mi ćwierka, że idąc do wyborów obecnie rządząca koalicja obiecywała odkręcenie największych głupot „Polskiego Ładu” — na razie jednak będzie dodatkowe przykręcenie śruby;
- oto w najnowszym projekcie nowelizacji ustawy PIT pojawia się pomysł na opodatkowanie sprzedaży darowanego pojazdu poleasingowego — otóż opodatkowaniu będzie podlegał także obdarowany, który sprzedał rzecz otrzymaną w drodze darowizny;
art. 10 ust. 3a ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (projekt)
W przypadku odpłatnego zbycia rzeczy ruchomej nabytej nieodpłatnie od osoby fizycznej w inny sposób niż w drodze spadku termin [uznania odpłatnego zbycia rzeczy za źródło opodatkowanego przychodu] wynosi 3 lata, licząc od końca roku, w którym nastąpiło nabycie, jeżeli są spełnione łącznie następujące warunki:
1) ta osoba fizyczna przed tym nieodpłatnym zbyciem wykorzystywała tę rzecz na potrzeby związane z działalnością gospodarczą na podstawie umowy [leasingu], a następnie przed tym zbyciem wycofała tę rzecz z działalności gospodarczej,
2) to nieodpłatne nabycie korzysta ze zwolnienia od podatku od spadków i darowizn.
- dla jasności: podatek dochodowy będzie się należał jeśli odpłatne zbycie nastąpi w ciągu 3 lat od końca roku, w którym obdarowany uzyskał własność pojazdu wcześniej wykorzystywanego w firmie i wycofanego z działalności, zaś darowizna była zwolniona z podatku od wdów i sierot;
- po co i dlaczego? uzasadnienie projektu pisał niezły teoretyk, więc znajdujemy w nim zdanie, iż „przyznawanie preferencji podatkowych i wprowadzanie specjalnych zasad opodatkowania jest rolą ustawodawcy. Preferencje te powinny być aksjologicznie uzasadnione, spełniać określone cele społeczno-gospodarcze i służyć realizacji wartości konstytucyjnych” — a odkąd władza (żadna władza) nie szanuje przedsiębiorczości (zwłaszcza tej najdrobniejszej), to przecież preferencje dla drobnego biznesu należy ograniczyć na maksa, aż do zduszenia tego biznesu;
- jakby ktoś pytał: ten króciutki projekt nowelizacji ustawy o PIT liczy sobie zaledwie 17 stron, znaleźć w nim można wiele innych dokręceń śruby — założenie jest takie, żeby wszystko się zadziało już od 1 stycznia 2026 r.
Zamiast komentarza: cała ta nagonka to jest absurd: owszem, ja fakturę leasingową odliczę (przy czym tylko połowę VAT-u), ale przecież dochód wykaże leasingodawca, CIT zapłaci dealer, który mu to auto sprzedał i fabryka — ich pracownicy dostaną wpłaty i premie (opodatkowane), a zarobione pieniądze wydadzą w sklepach (handel zapłaci VAT i dochodowy)… W sumie cały system jest tak pomyślany, że prędzej czy później każda złotówka skończy u ministra finansów — jedyna różnica jest taka, czy skarbówka ma się wyżywić na początku, czy na końcu tego obiegu, no i czy przy okazji zwykły Polak-szarak też jakoś się wyżywi. Opresyjny lewiatan ma takie aksjologiczne dyrdymały w rzyci, bo przecież w życiu polityków liczą się tylko pieniądze, które zaraz będzie można rozdać w ramach socjalu.