Krótko i na temat, bo przecież nic nie wiadomo: oto w serwisie RCL pojawił się projekt nowelizacji kodeksu karnego dopisujący do katalogu przestępstw przeciwko pokojowi, ludzkości i przestępstw wojennych publiczne zaprzeczanie wojnie napastniczej (projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny).
A mianowicie, w skrócie:
- wszczynanie, prowadzenie, tudzież publiczne nawoływanie do wszczęcia lub pochwalanie wojny napastniczej jest przestępstwem; ponadto karalne jest nie tylko ludobójstwo, popełnienie zbrodnii przeciwko ludzkości, stosowanie zakazanych prawem międzynarodowym środków masowej zagłady, mordowanie jeńców wojennych, ale także publiczne nawoływanie i publiczne pochwalanie tych przestępstw;
- penalizacja przestępstw przeciwko podstawowym prawom człowieka, chronionym na mocy prawa międzynarodowego, oparta jest także na regulacjach unijnych (decyzja ramowa 2008/913/WSiSW w/s zwalczania pewnych form i przejawów rasizmu i ksenofobii za pomocą środków prawnokarnych) — jednak kilka lat temu Komisja Europejska zarzuciła Polsce niedostateczną transpozycję tych przepisów…
- …toteż karalne ma być zarówno publiczne zaprzeczanie wojnie napastniczej, jak też istotne umniejszanie znaczenia wystąpienia takiej wojny…
art. 117 § 4 kodeksu karnego [projekt]
Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza [wszczyna lub prowadzeniu wojny napastniczej] lub publicznie, poważnie umniejsza znaczeniu wystąpienia wojny napastniczej,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
- …jak też publiczne zaprzeczanie, wbrew faktom lub publiczne poważnie umniejszanie znaczenia skutków przestępstwa ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, przemocy podyktowanej dyskryminacją ze względu na przynależność narodową, rasową, etniczną, wyznaniową i bezwyznaniowość, zabijanie jeńców wojennych, etc.,etc. (dodany art. 126a par. 1 kk).
Pierwsze na usta ciśnie się pytanie o wolność słowa: czy negowanie wojennych zbrodni, kłamstwo dotyczące zinstytucjonalizowanej przemocy wojennej powinno być traktowane na równi (pomijając oczywiście surowość sankcji) z samą zbrodnią? Czy ględzenie głupot, w kontrze do oczywistych faktów, można i należy postrzegać jako czyn szkodliwy społecznie — zasługujący na ściganie z mocy prawa? Czy negacjonizm na tyle bliski jest okrzykowi ’fire in a crowded theater’ — bo od rozmyślnego kłamstwa, poprzez popieranie, aż do pochwalania, a może nawet planowania zbrodni droga niedaleka? Czy jednak władza planuje sięgnąć po rozwiązania drakońskie, nieuzasadnione zagrożeniem — podyktowane li tylko jakąś dialektyką polityczną?