Powiedział co wiedział #23 — „Jestem parlamentarzystą dopiero od roku, może nie wszyscy wiedzą, że istnieje ktoś taki jak ja”

Kiedy kilka dni temu opisywałem przedwczesny start kampanii wyborczej posła Czarneckiego (tego, który nie ma swojego imienia, więc mu go nie przypominajmy — nie jest to jednak Richard Henry Czarnecki) nie sądziłem, że jest aż tak wesoło.


czarnecki billboard

Poseł Czarnecki ma na billboard, szkoda, że nie zmieściło się imię (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Oto tematem zajęła się Gazeta.pl (Czarneccy na billboardach. Tak ojciec z synem wykorzystują dziurawe prawo), który byłby tekstem jak każdy inny, gdyby nie smakowita wypowiedź posła Czarneckiego. Oto zagadnięty o to dlaczego właśnie tak, miał powiedzieć:

Jestem parlamentarzystą dopiero od roku, może nie wszyscy wiedzą, że istnieje ktoś taki jak ja. Postanowiłem więc przypomnieć się wyborcom.

Do stu tysięcy kartaczów! Trzeba być naprawdę posłem wysuniętym z ramienia na czoło Prawa i Sprawiedliwości (poseł Czarnecki nie został posłem dzięki wyborom — wskoczył na mandat zwolniony przez Dawida Jackiewicza, który poszedł do Brukseli) by przypuszczać, że brak imienia sprawi, że wyborcy będą wiedzieć, że istnieje ktoś taki jak on.

Osobiście na miejscu posła na Sejm RP wolałbym, by pamiętali mnie i z imienia, i z nazwiska — właściwie to od samego początku cała moja aktywność publiczna (internetowa) była podpisywania właśnie imieniem — ale widać, że są politycy, którzy uważają, że istnieć można półanonimowo.

Być może sporo jednak tłumaczy ostatnie zdanie wypowiedzi cytowanej przez Gazeta.pl. Poseł Czarnecki miał się wypowiedzieć, iż:

To moja inicjatywa konsultowana z tatą.

A więc wszystko jasne.

Drogi wyborco PiS, jeśli już w jesiennych wyborach musisz głosować na kandydatów tej partii (do czego będę Cię zdecydowanie zniechęcał), pamiętaj: wybieraj oryginał, nie falsyfikat. I nie głosuj na tatuśsynków, którzy bawią się w sejmy ale nawet prostej decyzji nie potrafią podjąć samodzielnie.

Głosowanie na posła, który nie ma imienia, byłoby obciachem do sześcianu.

  • Art

    Zwracam uwagę, że według PKW wszystko odbyło się zgodnie z prawem. To tak odnośnie wątpliwości z poprzedniego artykułu.

  • b52t

    Nie tyle zgodnie z prawem, co wobec luzu prawnego – braku przepisów w tej materii, co sygnalizował Sejmowi PKW. Zgodnie z prawem to by było, gdyby były przepisy jasno regulujące tę kwestię, a poślinieni działaliby podłóg nich, a tak mamy działanie według zasady co nie jest zakazane jest dozwolone. A poślinionym to na rękę.
    No cóż, synek robi wszystko, żeby nie wyjść z cienia ojca i spróbować zbudować własną pozycję. Samodzielność, gotowość podejmowania własnych decyzji i ryzyka, umiejętność formułowania, wyrażania osądów i opinii godna każdego partyjniaka. Nawet, gdybym głosował na PiS, czego nie mam zamiaru uczynić, to temu Panu bym podziękował już na wstępie.

  • > Nie tyle zgodnie z prawem, co wobec luzu prawnego – braku przepisów w tej materii

    No właśnie, mnie się też wydaje, że stanowisko PKW brzmi „nie wolno, ale nie ma sankcji, więc skoro nic nie zrobimy, to powiemy, że to nie jest kampania, więc luz”.

    Jaki sens ma mówienie (przez przedstawiciela PKW), że jeśli coś się dzieje przed ogłoszeniem kampanii, to nie da się prowadzić kampanii — więc zjawisko nie występuje? Przecież to jest jasne, że mamy do czynienia z kampanią ściśle związaną z wyborami.

    Natomiast jeśli ktoś by mnie spytał czy ten przepis ma sens odpowiem, że oczywiście nieszczególny. To też jest wolność słowa i też nałożenie takich granic nie ma sensu.
    Inną sprawą jest zaśmiecanie ulic, to mi się nie podoba.

  • b52t

    No tak, taka zabawa w słowa, niby prawnicze podejście, choć formalistyczne, i z tego punktu widzenia trudno coś zarzucić, ale coś jest nie w smak, że po raz kolejny wyszedł kwiatek, z tym, że nasi czcigodni przedstawiciele narodu uchwalili prawo wygodne dla nich, bo dziurawe i z luzami.
    Rozpatrując temat w kategoriach wolności słowa (wypowiedzi), to wszystko się zgadza jestem za, nie ma się co oszukiwać i dać i mówić (jeszcze więcej niż to robią dla mediów), ale wspomniana wyżej kwestia, plus, owe zaśmiecanie krajobrazu powoduje u mnie wewnętrzny sprzeciw.

  • A, zapomniałem dodać: to jest dobry przyczynek do głosowania za JOW-ami ;-) Żaden bezimienny poseł nie wskoczy wówczas na opróżnioną przez kolegę ławkę na Wiejskiej.

  • b52t

    Bo i gdyż będą nowe wybory uzupełniające na jego miejsce. Ktoś zacznie krzyczeć, że to nieekonomiczne, że będzie wydawana publiczna kasa na to.

  • Prawdę mówiąc to też można jakoś inaczej ograć. Minus jest taki, że wówczas decyduje jakaś polityczna szmacianka (pierwsze co mi przychodzi do głowy to albo dokooptacja przez całą izbę, albo przez klub, albo przez np. lokalną radę gminy-powiatu).

    Można jeszcze rzucić monetą, mógł Górnik Zabrze wyeliminować AS Romę poprzez rzut miedziakiem, można i posła obrać :)

  • b52t

    Tak można i cały parlament wybrać, ino trzeba by raczej użyć kostkę dziesięciościenną czy dwunastościenną. Można by też 460 szympansom dać maszyny do pisania.

  • Można jeszcze pozostawić mandat nieobsadzony. To by korespondowało z moją koncepcją głosu ważnego niewybierającego ;-)

  • b52

    No, ale inna jest sytuacja, gdy ktoś nam odpada, bo np. się mu zmarło i trzeba wybrać jego za/następcę, a co innego, gdy lud mówi: a nam to wszystko jedno, kochamy was wszystkich tak samo. Z resztą, przy jednomandatowych głos ważny niewybiegający jest raczej mało prawdopodobny, bo i trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy cały okręg celowo oddaje nieważny głos, albo przynajmniej 50% + 1 z nich.

  • Art

    W ogóle byłoby super gdyby Sejm był wybierany przez władze samorządowe, np. przez rady powiatów. Wybory pośrednie mają tą zaletę, że w mniejszych gremiach zapadają lepiej przemyślane decyzje (mniejsze gremia mogą choćby zebrać się w jednym miejscu i przedyskutować możliwości). Kogo wybrałaby do Sejmu wasza rada gimny/powiatu? Wybrałaby bezimiennego Czarneckiego? Raczej wybrałaby kogoś, kto wcześniej wykazywał się wiedzą i inteligencją na szczeblu samorządowym.

  • Dutkiewicz :) Tylko Dutkiewicz — albo ktoś wskazany przez Dutkiewicza :) (na oko we Wrocławiu byłoby 7-8 mandatów).

  • Nie nieważny ;-) ważny niewybierający.

    Trudno sobie wyobrazić? Bo ja wiem, PiS wystawia NN Czarneckiego, PO wystawia… hmm… niech wymyślę… odpowiadającą mu osobę, mój własny komitet wystawia mnie samego ;-) NN Czarnecki dostaje 100 głosów, ten z PO dostaje 200 głosów, ja dostaję 10000 głosów. Reszta mówi: żaden z powyższych.
    Ciągle może być za mało :)

  • Art

    Zakładam że kandydat musiałby zgodzić się na kandydowanie, a raczej wątpię, by Dutkiewicz wolał zostać jednym z 460 posłów zamiast być prezydentem dużego miasta. Poza tym nawet Dutkiewicz byłby lepszy od Bezimiennego Czarneckiego, z tym się chyba zgodzisz? Jasne, jeśli Dutkiewicz kontroluje radę powiatu, to oczywiście on obsadziłby wszystkie mandaty w Sejmie, ale też on ponosiłby za tych ludzi odpowiedzialność. I raczej przy wyborze tychże ludzi brałby pod uwagę ich zasługi i kompetencje, a nie charyzmę czy prezencję. Wątpię tez aby Dutkiewicz miał nabrać się na kiełbasę wyborczą, a właśnie to jest największą zmorą naszej demokracji – ludzie głosują na tych, którzy obiecują najwięcej. Samorządowcy co do zasady, a więc z wyjątkami, wybieraliby mądrzej niż robi to całe społeczeństwo.

  • b52t

    Proszę się nie czepiać, wiadomo, że nie nieważny.
    Wciąż trudno, skala jest za duża, to byłby taki bunt, że nastroje wręcz przedrewolucyjne.

  • Pachnie mi to starym PSL-owskim pomysłem — senat jako izba samorządowa. Coś na wzór Bundesratu.

    Mnie jednak dwustoniowość wyborów przedstawicieli Narodu jakoś się nie widzi. Osobiście stawiałbym na cenzusy lub kurie wyborcze.

  • b52t

    my się śmiejemy, a lud przemówił i powiedział, że Syn Swojego Ojca jest na podium, gdy idzie o być najlepszym parlamentarzystą; jak podaje nasz-ukochany-lokalny-tabliod ( gazetawroclawska.pl/artykul/3914261,czarnecki-pinior-i-swilo-najlepiej-ocenianymi-parlamentarzystami-na-dolnym-slasku,id,t.html )

  • No tak, wygrał plebiscyt na kilki… ;-)

  • Art

    PSL potrafi obrzydzić każdy pomysł, nawet dobry :). Ja dla odmiany mam zupełnie inne skojarzenia, a dotyczą one USA z czasów gdy PSL jeszcze nie istniało.

    Otóż mało kto dziś wie, że konstytucja USA w swoim pierwotnym kształcie przewidywała wybory pośrednie do Senatu. Przez ponad 100 lat senatorów federalnych wybierali ustawodawcy stanowi. Wybory bezpośrednie zostały wprowadzone dopiero w XVII poprawce do konstytucji, która weszła w życie w 1913 roku. I tak się jakoś dziwnie składa, że zaraz po ratyfikacji XVII poprawki Kongres zaczął mieć biegunkę legislacyjną, a jakość stanowionego prawa znacznie się pogorszyła. XVII poprawka, jak za dotknięciem magicznej różdżki, ogłupiła Kongres. Najlepszym tego dowodem jest zaproponowana 5 lat później XVIII poprawka, która wprowadziła prohibicję.

  • A wiesz, faktycznie zapomniałem o tej sprawie — dzięki za przypomnienie :)

  • b52t

    Toż to najbardziej wiarygodne z wiarygodnych plebiscytów, w ogóle nie da się przekręcić jego wyników.
    (swoją drogą, to PIS po Wyznawcach Jego Krulewskiej Mości mają chyba najbardziej aktywne służby w Internetach z/s w Warszawie).

  • Zależy od tego jak zdefiniujemy pojęcie „przekręcić” ;-)

    Biorąc pod uwagę intencje jakie zwykle kierują pomysłodawcami takich klikanek — nie trzeba być wyjątkowym chakierem by dać sobie z tym radę :)

  • b52t

    Tak, 10 osób z włączonym czyszczeniem historii i ciasteczek – chakiery lepsze niż te z dawnego Darknet

  • ~

    Mam lepszy pomysł. Nie mój, co prawda, ale MSZ – znakomity:

    Z jednej dużej listy

    Ludzi się wybiera

    Tego na ministra

    Tego na premiera

    Rządzi całą sprawą

    Alfabet jedynie

    Nie ma więc takiego

    Kogo się ominie

    Pozdrowienia dla wysp Bambuko ;).

  • ~

    Aaaaaargh – dlaczego Disqus zrobił z tego kaszanę? :(

  • Proto

    Jeśli chęć startu w innych ‚zawodach’ będzie skutkowała utratą mandatu dotychczasowego, problem wyborów uzupełniających rozwiąże się sam.

  • A klikanki w tym serwisie wymagają czyszczenia ciasteczek?
    Zresztą to dziś robi się też profesjonalnie, nikt nie sadza 10 wolontariuszy przed komputerami, po prostu profesjonalny outsourcing.

  • b52t

    A, no tak, klikają w Dżajpurze. A nie, to my klikamy dla nich. ;-)

  • b52t

    To jest przykład, że miłość ojcowska może mieć swoje granice, i nie ma znaczenia przy tym kto kim jest lub był i jaką formację kiedyś reprezentował. Szkoda będzie, choć pewnie z mediów nie zniknie.

    www4.rp.pl/Polityka/307109953-Wlodzimierz-Cimoszewicz-Moj-syn-nie-ma-wlasnego-dorobku-Nie-powinien-startowac-w-wyborach.html

  • sjs

    No proszę, jeden poseł, a drugi doradca w PZB:

    https://twitter.com/adamkadziela/status/776389196181278720

  • b52t

    Ano, lista jest dłuższa, oczywiście, to tylko polityka, w tymi i polityka wobec mediów kropkaN.
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20699628,oto-lista-40-misiewiczow-powiazanych-z-pis-wsrod-nich-ojciec.html#Prze

  • To na pewno nie jest nepotyzm, przecież jest jasne, że fachowiec nie może być pomijany przy zatrudnianiu tylko ze względu na nazwisko…

  • b52t

    Względnie można też wspomnieć o mentalności TKM, peeselizmie (licentia poetica).

  • Mike

    Problem oczywiście wynika z istnienia spółek państwowych i niczego innego, każdy nowy rząd na dzień dobry obsadza stołki swoimi ludźmi, niezależnie od szyldu. Tak więc czepianie się akurat PISu zalatuje znowu obłudą. Tym bardziej, że Rysio w niedawnym oświadczeniu ogłosił, że pierwszą czynnością po dojściu do władzy będzie…. obsadzenie posad odpowiednimi ludźmi. … och, ach, oburzajmy się dalej

  • Zatrudnianie swoich oczywiste, zatrudnianie swoich dzieci… niby też (casus córek Sobiesiaka i Vincenta-Rostowskiego), ale Richard Henry Czarnecki jak widać ma aż dwóch synów, którzy się nadają.

  • Mike

    komuż w tych czasach ufać jeśli nie swoim synom? ;-)

  • Z tym, że Rzplita nie jest państwem patrymonialnym :)

    Uwielbiam nepotyzm — ale w prywatnym biznesie.

  • Mike

    W teorii nie, ale to plaga na szczeblu samorządowym w urzędach. Imho najlepsiejszym rozwiązaniem byłaby służba pro bono – po wcześniejszej likwidacji ca. 90% urzędów i outsourcing poprzez publiczne licytacje. Praktycznie wszystko może być wykonywane poza urzędami przez firmy.

  • sjs

    Jednak nie doradca tylko młodszy specjalista, od 3:52: